Wprost nazwał relację Abramowicz i Świątek. Teraz się tłumaczy. "Trafiłem w punkt"
Relacja pomiędzy Igą Świątek, a Darią Abramowicz jest bardzo często komentowana przez kibiców, dziennikarzy i ekspertów. Kilkanaście dni temu w mocnych słowach odniósł się do tego Tomasz Smokowski. Jego wypowiedź odbiła się szerokim echem w całym środowisku. Teraz w rozmowie z "WP Sportowefakty" wrócił do tamtego komentarza.

W ostatnich tygodniach wiele się działo wokół Igi Świątek. 24-latka zakończyła współpracę z Wimem Fissettem, a następnie zatrudniła Francisco Roiga. W międzyczasie po raz kolejny zrobiło się głośno wokół relacji polskiej tenisistki z Darią Abramowicz. Główne pytanie było takie, jaką faktycznie rolę w zespole i życiu odgrywa psycholożka. Często podkreślano, że jej wpływ wykracza poza klasyczne ramy relacji zawodowej.
Jego słowa o Świątek i Abramowicz wywołały burzę. Tak się teraz tłumaczy
Głos na ten temat zabrał m.in. Tomasz Smokowski. W "Kanale Sportowym" i stanowczo podkreślił, że jego zdaniem relacja Świątek z Abramowicz wykracza poza granice układu pacjent - terapeuta. "Czy zdarzyło wam się, żebyście pojechali ze swoim lekarzem na wakacje? Czy ktoś pojechał ze swoim terapeutą na wakacje? Wydaje mi się, że jest jedna sfera życia, która powinna być bardzo oddzielona od innej sfery życia. Tylko takie pytanie: czy to jest normalne, że jeździsz ze swoim lekarzem na wakacje?" - pytał i zaznaczył, że jego zdaniem tak bliska relacja może być "niezdrowa, wręcz nienaturalna".
Słowa Smokowskiego się mocno poniosły w całym środowisku. W rozmowie z "WP Sportowefakty" został zapytany czy żałuje tamtych słów. Jego odpowiedź była jednoznaczna.
Z całym szacunkiem dla obu pań, ale powiedziałem dokładnie to, co myślę obecnie na ten temat. Wiem, że ta opinia wywołała spore zamieszanie, ale dzisiaj powtórzyłbym dokładnie takie samo stanowisko
Dziennikarz podkreślił, że otrzymał sporo wiadomości po tamtych słowach. - Przyznam jednak, że wiele osób ze światka tenisowego kontaktowało się ze mną i gratulowało, że tym komentarzem trafiłem w punkt i że mogłem to zrobić jeszcze mocniej - dodał i jednocześnie podkreślił, że sam nie czytał komentarzy w tej sprawie. - Dla mnie nie ma znaczenia, co inni sądzą o mojej opinii - wyjaśnił.












