W skrócie
- Iga Świątek, otwiera się w nowym oknie odniosła historyczne zwycięstwo na Wimbledonie, jako pierwsza Polka wygrywając ten turniej w imponującym stylu.
- W decydującym meczu pokonała Amandę Anisimovą 6:0, 6:0, powtarzając wyczyn Steffi Graf z 1988 roku.
- Eksperci podkreślają, że kluczem do wygranej był powrót mocnego forhendu Igi oraz taktyczne błędy rywalki.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Iga Świątek była trzecią Polką w historii, która wystąpiła w finale Wimbledonu. W 1937 roku przegrała w nim Jadwiga Jędrzejowska, a w 2012 roku Agnieszka Radwańska. Do trzech razy zatem sztuka.
24-latka w finale nie dała żadnych szans Amandzie Anisimovej. Amerykanka nie wygrała ani jednego gema, co ostatni raz w finale zdarzyło się w 1911 roku.
Iga Świątek mistrzynią Wimbledonu! Absolutny pogrom w finale, Amanda Anisimova bezradna
Wojciech Fibak wzruszony po sukcesie Igi Świątek. "Jestem dumny"
Dumy z tego faktu nie krył Wojciech Fibak. Jeden z najlepszych polskich tenisistów w historii bardzo przeżywał mecz Świątek, choć ten był jednostronnym widowiskiem.
Cudowna historia. Iga jest bohaterką. Serce mi mocno bije. Polka wygrywa Wimbledon. Za moich czasów to było nie do pomyślenia, by ktoś z naszego kraju wygrał singla w Wimbledonie. Jestem dumny. To wielkie wydarzenie
Anisimova spaliła się w finale? "To przesada, Iga dominowała"
Już początek finału pokazał, że Anisimova jest bardzo zdenerwowana. Świątek szybko wygrała pierwszego seta 6:0. W drugim Amerykanka grała nieco lepiej, ale też nie była w stanie ugrać choćby gema.
- To chyba przesada mówić o tym, że Anisimova się przestraszyła albo wyszła na finał sparaliżowana. Może tak było, ale tylko na samym początku. Potem ta gra wygląda tak, bo to Iga tak dominowała na korcie. Grała bezbłędnie. Nie dała żadnych szans Anisimovej. Nawet, jak Amerykanka zanotowała kilkanaście znakomitych uderzeń z bekhendu, czy forhendu, to Iga do nich dobiegała i piłka wraca na stronę rywalki. I dlatego to się Anisimovej nie złożyło w gema - powiedział Fibak.
- Iga jest mistrzynią wygrywania trudnych gemów. Bardzo często trafia wtedy w linię, co jeszcze bardziej deprymuje rywalki. To, jak grała na mączce, przeniosła teraz na trawę. Polubiła ją. Powrócił przede wszystkim u niej forhend - zauważył 72-latek.
Wróciła stara broń Igi Świątek, sztab Anisimovej mógł popełnić błąd
Fibak uważa, że słabszy okres u Świątek, która na zwycięstwo czekała ponad rok, wynikał właśnie z tego, że miała problemy z forhendem.
Właśnie forhend był bolączką u Igi przez długie miesiące. Wydawało się, że on powróci w Rzymie, czy Paryżu, a powrócił w Londynie. Kiedy do tych atutów Igi, czyli: mentalności, waleczności, koncentracji, fenomenalnego bekhendu, serwisu i poruszania się po korcie, doszła stara broń - forhend, to żadna z tenisistek nie miała z nią szans w Wimbledonie. Może, gdyby to była Aryna Sabalenka albo Jelena Rybakina, to mecz byłby bardziej wyrównany i byłoby trudniej
Zdaniem Fibaka być może sztab Anisimovej popełnił błąd przed tym finałem.
- Od wielu miesięcy wszystkie czołowe tenisistki wiedziały, że trzeba posyłać piłki na forhend Igi. Tymczasem Anisimova tego nie robiła. Starała się nie grać na forhend Igi. Widocznie poszedł przekaz, że powrócił forhend Igi. Znowu stał się nieprzyjemny z tą słynną rotacją. Po nim trudno jest rywalkom do niego dobiec, a jeśli to się uda, to piłka wysoko skacze. Nawet na trawie. W Londynie były upały, więc trawa była sucha i piłka odbijała się prawie jak na ziemi. Trudo zatem było kontrować takie zagrania Igi po przekątnej z forhendu. Może zatem to był błąd taktyczny Anisimovej, że kierowała większość piłek do bekhendu Igi, który jest najlepszy na świecie - zakończył Fibak.
Taka sytuacja to rzadkość. "Historia tego nie będzie pamiętać"
Nasz znakomity przed laty tenisista wskazał, że początkowo drabinka turnieju nie była dla Świątek zbyt przyjemna, ale ostatecznie wszystko ułożyło się po myśli Polki.
- Na pewno bardzo drogę w Wimbledonie niespodziewana porażka Rybakiny z Clarą Tauson. Historia tego nie będzie pamiętać, ale Iga nie zagrała w tym turnieju z nikim z pierwszej "10", co w takich imprezach zdarza się niezwykle rzadko - zauważył.
Zobacz również:













![LM: Barcelona - Feyenoord Rotterdam. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9H9J51PKONCQ-C401.webp)





