Reklama

Reklama

Wimbledon. Iga Świątek awansowała do czwartej rundy

Co za popis Igi Świątek! Polka ponownie zagrała mecz bliski tenisowej perfekcji. W niecałą godzinę wygrała mecz trzeciej rundy Wimbledonu z Rumunką Iriną-Camelią Begu 6:1, 6:0. W kolejnym spotkaniu – w poniedziałek - zmierzy się z Ons Jabeur.

Co mecz to lepiej. W pierwszej rundzie Polka, po jak się okazuje do tej pory największym wyzwaniu, pokonała Su-Wej Hsieh, tracąc osiem gemów, w drugiej Rosjankę Wierę Zwonariową, przegrywając cztery gemy. Z Begu nie dość, że Świątek nie straciła seta, oddała tylko jednego gema.

Koncert Świątek od samego początku

20-letnia tenisistka z Raszyna rozpoczęła mecz z Begu jak zaprezentowała się w całym spotkaniu podczas niedawnego turnieju w Rzymie finał z Karoliną Pliszkovą. Zagrała tenisowy koncert niemal bez żadnej fałszywej nuty. W pierwszych pięciu gemach straciła zaledwie cztery punkty! Rumunka nie była w stanie zareagować. Polka szybko, po zaledwie 16 minutach prowadziła 5:0.

Reklama

Dopiero w tym momencie, przy własnym serwisie, Begu, wywalczyła gema. Potem,  od razu była bliska przełamania serwisu Polki. Prowadziła 40:15. Grała lepiej, dużo ryzykując, choć pomagało jej też szczęście (piłka, która przetoczyła się po taśmie na stronę Świątek). Świątek doprowadziła do równowagi, ale Begu miała jeszcze raz przewagę.

Tenisistka z Raszyna wyraźnie nie chciała przerwać swojego koncertu. Kilkoma precyzyjnymi zagraniami wypracowywała sobie pozycję do ataku, zdobywając punkty na wagę zwycięstwa w pierwszym secie. Trwał zaledwie 26 minut.

Tylko sześć niewymuszonych błędów Igi Świątek

Drugi set zakończył się po niespełna pół godzinie. Polka nadal prezentowała mistrzowski poziom. Grała regularnie, mocno, szybko, bardzo mądrze taktycznie. Doświadczona, 30-letnia Rumunka nie była w stanie nawiązać wyrównanej walki z młodą Polką. Tylko momentami grała jednak dobrze, słabo serwowała, popełniła aż siedem podwójnych błędów serwisowych.

Już w pierwszym gemie Świątek przełamała serwis Begu. To była zapowiedź kolejnego dobrego seta. Zacięty był tylko piąty gem, w którym Rumunka rozpaczliwie walczyła o wygraną. Była bardzo nierówna, a gdy Polka przyśpieszała grę, nie była w stanie nic zrobić.

W pełni skoncentrowana Świątek w drugim secie nie przegrała gema. W całym meczu popełniła zaledwie sześć niewymuszonych błędów, podczas gdy Begu aż 25. Druzgocąca była przewaga polskiej tenisistki pod względem liczby zdobytych punktów 59 do 25!. To był wielki mecz Igi Świątek.

Czwarty raz co najmniej w IV rundzie

W swoim dziesiątym starcie w turniejach wielkoszlemowych młoda Polka już szósty raz awansowała co najmniej do czwartej rundy. Trzy  razy dokonała tego w Roland Garrosie (4. runda, ćwierćfinał i zwycięstwo), dwa razy w Australian Open (dwukrotnie 4. runda) Po raz pierwszy zagra w drugim tygodniu turnieju w Wimbledonie, w którym do tej pory startowała raz w seniorkach i w swoim debiucie przed dwoma laty odpadła po pierwszym meczu.

O ćwierćfinał Świątek zagra z Ons Jabeur. Tunezyjka jest rozstawiona z numerem "21". Polka ma wolny weekend, bo zgodnie z tradycją niedziela na Wimbledonie jest wolna. Mecz zostanie więc rozegrany w poniedziałek.

Olgierd Kwiatkowski

III runda gry pojedynczej pań Wimbledonu:

Iga Świątek (Polska, 7) - Irina-Camelia Begu (Rumunia) 6:1,  6:0.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje