Dariusz Ostafiński, Interia: Iga Światek w półfinale WTA Toronto. Po wcześniejszych meczach z Kostiuk i Sznajder pytałem moich rozmówców, czy Iga wróciła? W odpowiedzi słyszałem, że niby tak, ale jeszcze lepiej poczekajmy do następnego razu. Czy po wygranej ze Switoliną dalej czekamy?
Maciej Łosiak, redaktor naczelny Tenis Magazyn: - Jest dobrze, wręcz bardzo dobrze, natomiast asekuracja jest zawsze wskazana. Wyznacznikiem powrotu Igi do tej najlepszej formy są wygrane w Wielkich Szlemach i tysięcznikach takich jak ten w Toronto. To by znaczyło, że coraz mocniej wierzymy w to, że wróciła, ale jeszcze czekamy na wynik finału z Rybakiną.
Świątek w finale. "Nie chcę mówić o ratowaniu sezonu"
Od meczu z Kostiuk obserwujemy jednak coś w rodzaju przemiany naszej zawodniczki.
- Potwierdzam. Ta przemiana po pierwszym secie i pokonanie Kostiuk może się okazać przełomowa, jak chodzi o ten sezon. Nie chcę mówić o ratowaniu sezonu, ale o zdobyciu takiego poczucia, że wszystko wraca na właściwe tory. Zresztą Iga zdaje się potwierdzać, że pokonanie Kostiuk, to był punkt zwrotny. W końcu potem był świetny mecz ze Sznajder, a teraz kolejny ze Switoliną. Tą samą Switoliną, która dwa razy ją w tym roku ograła. Ostatnio w Rzymie, gdzie też byliśmy bliscy mówienia o przełomie.
A teraz?
- Oby ten turniej w Toronto okazał się przełomowy. To jest niezwykle istotne w kontekście Cincinnati, gdzie Iga broni tytułu. A potem mamy ostatni Wielki Szlem, czyli US Open. Jest wciąż sporo punktów do zdobycia.
Myśli pan, że Iga Świątek jeszcze może się dostać do prestiżowego WTA Finals?
- Jeszcze ma szansę. Jeśli teraz zacznie wygrywać, jeśli obroni Cincinnati, to jest możliwe, że znajdzie się w TOP8 najlepszych tenisistek tego sezonu. Mimo trudnego roku nie straciła aż tak wiele. A te ostatnie mecze napawają optymizmem. Ważne, że oglądając Igę, nareszcie możemy się uśmiechać.
Zmiana u Świątek. "Cała jej gra nabiera kształtu"
Na jej twarzy też coraz częściej pojawia się uśmiech.
- Bo sama czuje, że wraca do dobrej, czy bardzo dobrej gry. Dlatego widać radość, uśmiech i zadowolenie.
A jeszcze w Wimbledonie, czy też wcześniej wychodziła na kort, jak za karę.
- Wynik szybko jednak zmienia podejście do tego, co się wokół dzieje. Zgadzam się, że wcześniej grała, jak za karę. Nic, tylko się cieszyć z tego, że tak już nie jest. Jeszcze wrócę do meczu z Kostiuk, gdzie już było widać, że jest pewna swoich uderzeń, że to wszystko, cała jej gra, nabiera kształtu. Jest radość z gry, jest wynik, uśmiech i kolejne rundy. A jeszcze widzę spory potencjał na dużo lepszą postawę.
Nie tak dawno rozmawialiśmy o słabym pierwszym serwisie Igi oraz podwójnych i niewymuszonych błędach. To wszystko gdzieś nagle zniknęło.
- Dla mnie jednak kluczowa jest cierpliwość w grze. W tych ostatnich meczach Iga nie stara się kończyć drugim, trzecim uderzeniem, ale spokojnie rozgrywa piłkę. To daje jej punkty. A serwis? Jeszcze w pierwszym secie meczu z Kostiuk Świątek zdobyła bodaj jeden punkt przy swoim podaniu. Sami wiemy, że jak nie ma pierwszego podania, to trudno wygrać. Także dobrze, że to zniknęło.
Tak ocenia szanse Świątek w meczu z Rybakiną
Wydaje się, że ta dobra seria, wygrane z Kostiuk, Sznajder i Switoliną mają o tyle wielką wartość, że te zawodniczki są w tym roku na fali. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że można się z nich cieszyć nawet bardziej niż, jakby Iga pokonała Sabalenkę, która ma mocne nazwisko, ale ma też kłopoty i dawno niczego nie wygrała
- Nie ma w kobiecym tenisie takiej dominatorki jak kiedyś Williams. To jest jednak ciekawe. A te ostatnie wygrane Igi tylko mnie przekonują w tym, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa w karierze. Wygrany w ubiegłym roku Wimbledon to nie jest koniec jej sukcesów. Będą następne. Może już za chwilę.
Za chwilę mamy mecz z Rybakiną. Czy Świątek jest już na tyle mocna, żeby to wygrać?
- Jak miałbym procentowo obstawiać, to dałbym te 10 procent więcej na Rybakinę, choć okrutnie męczyła się z Samsonovą w meczu 1/8. Zatem 55 do 45 dla Rybakiny, bo jednak ta jej forma jest bardziej stabilna. Sercem będę jednak z Igą.
Grając z Kostiuk i Switoliną Świątek potrafiła wygrać mimo trudności.
- Zwrócił pan uwagę na niezwykle ważny element, czyli mental. On rośnie, dlatego Iga potrafi wrócić do gry po trudnym momencie i realizować to, co sobie założyła. Oby tak z Rybakiną.













