Iga Świątek przystępowała do turnieju WTA 1000 w Toronto jako ósma rakieta świata. Swoją kapitalną grą zapracowała sobie jednak na awans. I to znaczący.
96 minut oczekiwania Ostapenko. Jednak Fręch. Triumf Polki w Cincinnati
Już po wygranej z Eliną Switoliną w półfinale stało się jasne, że nasza zawodniczka po imprezie w Kanadzie znajdzie się przynajmniej na siódmej lokacie. Jednocześnie otwarła się jednak przed nią szansa na dalszą korektę swojej pozycji. Warunek był jeden - wygrana z Jeleną Rybakiną w boju o tytuł.
Iga Świątek z tytułem. Awans Polki w rankingu WTA
Raszynianka od samego początku robiła wszystko, by przechylić szalę na swoją korzyść. Pierwszy set śmiało można nazwać jej pokazem siły. Iga Świątek oddała w nim reprezentantce Kazachstanu tylko dwa gemy.
Niewiele lepiej Jelena Rybakina spisała się w drugiej partii, w której zamknęła swój licznik na trzech gemach. Iga Świątek nie pozostawiła wątpliwości, kto był lepszy na korcie, sięgając po swój pierwszy tytuł od blisko 11 miesięcy i łącznie 26. w cyklu WTA.
Dzięki wygranej 25-latka wywalczyła w tegorocznej edycji turnieju nie przysługujące finalistce 650 "oczek", a okrągły 1000 punktów. Ten dorobek winduje ją na piąte miejsce w rankingu WTA.
Mająca obecnie 5419 punktów Polka wyprzedziła w "rankingu live" Karolinę Muchovą (5048 punktów) oraz tegoroczną triumfatorkę Rolanda Garrosa - Mirrę Andriejewą (5323). Co więcej, Iga Świątek zbliżyła się już na równe 500 punków do czwartej na liście Amerykanki Coco Gauff.
Czołowa trójka pozostaje natomiast niezmienna, a współtworzą ją: Aryna Sabalenka (8670), Jelena Rybakina (8316) oraz Jessica Pegula (6680).















