Po nieudanym Wimbledonie Iga Świątek rozpoczęła kolejną część sezonu na twardych kortach. Udała się do Toronto, gdzie nie miała sobie równych. Sięgnęła po tytuł, ogrywając w finale Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3.
W grze Raszynianki widać o wiele więcej spokoju i cierpliwości. Powolne, skrupulatne budowanie akcji oraz wyczucie odpowiedniego momentu do ataku zaowocowało świetnymi wynikami. Błyskawicznie 25-latka przeniosła się do Toronto, gdzie idzie jej równie dobrze.
Co za słowa o Świątek. Doświadczony trener nie ma wątpliwości
Na start pokonała 6:3, 6:0 Emilianę Arango. W trzeciej rundzie zmierzyła się z Marią Sakkari, która urwała jej pierwszego seta (4:6). Mimo to Świątek obudziła się błyskawicznie i w dwóch kolejnych partiach pozwoliła ugrać Greczynce tylko po jednym gemie.
W ten sposób nasza reprezentantka zameldowała się w 1/8 finału "tysięcznika" w Cincinnati. Eksperci na całym świecie obserwują jej powrót do optymalnej dyspozycji. W jednym z ostatnich wpisów Rick Macci stwierdził, że Polka zwyczajnie znów zaczęła wierzyć w swoje umiejętności, co wpłynęło na jej znakomitą formę.
"Polska Punisher z dnia na dzień gra coraz lepiej i czerpie radość z każdej walki. Pewność siebie to ulotne uczucie, a kiedy w siebie wierzy, wtedy zaczyna zadawać ciosy" - czytamy.
"Jest mistrzynią i potrafi dostarczyć "polską przesyłkę" pierwszą klasą zawsze i wszędzie, a w słynnym spojrzeniu Igi znów dostrzegam czystą determinację" - dodał były trener m.in. Sereny i Venus Williams, Marii Szarapowej czy Andy'ego Roddicka.
- Pierwszy set w wykonaniu Igi nie był jakoś dramatycznie słaby, ale nie był też na tyle dobry, by mogła wygrać to spotkanie. Dlatego muszę powiedzieć, że to, jak z tego wybrnęła i jak szybką przemianę nam zaserwowała, budzi podziw. Takiej Igi każda rywalka musi się bać - a to już słowa Andrzeja Persona w rozmowie z Interią Sport, który również jest zachwycony ostatnimi występami 25-latki.














