Wciąż głośno o decyzji Świątek, ekspert nie pozostawił złudzeń. "Mogła zacisnąć zęby"
W piątek i w sobotę gramy z Ukrainą o finał Billie Jean King Cup. Na gliwickiej PRE ZERO Arenie zabraknie Igi Świątek. - Szkoda, bo to była jedyna szansa na to, żeby kibice zobaczyli ją w tym roku w Polsce. Oczywiście ona ma swoje powody, nie jest też pierwszą wielką tenisistką, która gra w kadrze od wielkiego dzwonu, ale lepiej, jakby zacisnęła zęby i przyjechała do Gliwic - mówi w rozmowie z Interią Tomasz Wolfke, komentator Eurosportu.

Dariusz Ostafiński, Interia: W piątek i w sobotę Polki grają z Ukrainą o finał Billie Jean King Cup.
Tomasz Wolfke, komentator Eurosportu: Ale nie wygrają.
Bo nie zagra Iga Świątek?
- Nawet z nią byłoby ciężko. Elina Switolina gra na poziomie Świątek, co przecież ostatnio pokazała, wygrywając z Polką. Kostiuk rankingowo jest wyżej niż Linette i siłę też ma większą niż Linette. W deblu są jeszcze bardzo dobre siostry Kiczenok. Serce może mówić, że własny kort, że publiczność, że gra w kadrze doda naszym skrzydeł, ale obiektywnie, na zimno, trzeba powiedzieć, że nie ma szans.
Sytuacja Świątek. Tego nie da się porównać z Lewandowskim
Krążą takie pogłoski, że Switolina niekoniecznie musi grać.
- Możliwe. Widzą, że Polki bez Świątek, więc Switolinę w piątek oszczędzą, a w sobotę zagra, jak będzie taka potrzeba. Ja mam jednak problem, z tym że nie zagra Światek. Nieraz ją za to krytykowałem, bo biorąc pod uwagę to, że w Polsce nie ma turnieju, a ten w czeskiej Ostravie ma za niską rangę, to Gliwice są jedyną szansą na to, żeby kibice zobaczyli ją w tym roku w naszym kraju.
A czy sytuację z absencją Igi Świątek w BJK Cup, można by porównać do sytuacji, w której Lewandowski odmawia przyjazdu na mecz kadry.
- Tego nie da się porównać. Tenis jest sportem indywidualnym. Zdarzały się już wybitne tenisistki, które odmawiały, albo grały w kadrze od wielkiego dzwonu. Były też jednak wielkie gwiazdy, które nie odmawiały. Nadal zawsze grał, Djoković też. Z Igą Świątek na pewno jednak nie jest tak, jak z Lewym. Natomiast dla nas jest kłopot. Dobrych Amerykanek jest piętnaście i jak Gauff czy Pegula odmówią, to nie ma tematu.
Zrobili dla Świątek kort za ciężkie pieniądze
Z odmową Świątek jest inaczej?
- Tak, bo to jest lokomotywa. To oczywiście nie pierwszy raz, jak nie zagra w BJK Cup. Ma prawo, nikt nie może jej zmusić. Zwłaszcza jak kalendarz jest źle ustawiony.
Teraz nie mamy finału, ale jest okazja, by zagrać w Polsce.
- Rok temu było podobnie. Wtedy Dawid Celt i PZT zrobiły ukłon w stronę Igi i w Radomiu, specjalnie dla niej, za ciężkie pieniądze, zrobili kort jak w Stuttgarcie. A to nie jest proste, bo ten Stuttgart jest w hali, a ta cienka warstwa mączki wysypana na beton sprawia, że kort niby jest ziemny, ale szybki. W każdym razie Iga była w podobnej sytuacji, jak teraz. Może nie było aż tak słabo, ale nie szło jej. A jednak nie przyjechała, choć miałaby możliwość potrenowania z Celtem i przygotowania się na Stuttgart. Teraz sytuacja się powtarza, a jak jej nie będzie, to nie będzie też finału.
Lepsze od odbijania piłek z Nadalem i Roigiem
Lokalne media dużo pisały o tym, że ludzie, jak dowiedzieli się, że nie będzie Świątek, zaczęli oddawać bilety.
- Bo, z której strony, by nie patrzeć, to wydaje się, że argumentów za tym, żeby zagrać, jest więcej niż tych na nie. Nie siedzimy jednak w głowie Igi, więc nie wiemy, o co jej chodzi. Moim zdaniem nic by się nie stało, jakby Iga skróciła pobyt na Majorce i w czwartek pojawiła się w Gliwicach. Pokazałaby, że jej zależy na reprezentacji, że chce być z polskimi kibicami i spotkać się z mediami. Jest mnóstwo argumentów. Nawet lepiej byłoby zagrać ze Switoliną czy Kostiuk, bo to lepsze niż dalej odbijać piłkę z Nadalem i Roigiem.
Jakby przyjechała z Nadalem, to by dopiero było.
- To wcale nie byłoby takie nierealne. Iga to najlepsza klientka Nadala. Inni są na Florydzie, a on buduje markę na Świątek. Zakładam, że zobaczymy go na meczach Igi nie raz i będzie jej doradzał.
Porównanie do Szewińskiej, ale to jest skaza
Szkoda, że nie w Gliwicach.
- Na to nie mamy wpływu. Pamiętam, jak kiedyś Iga zagrała w BJK Cup w Maladze i powiedziała potem, że dałaby się za reprezentację pokroić. A za parę miesięcy nie przyjechała do Radomia. BJK Cup, nie jest tak prestiżowy, jak Puchar Davisa, ale na pewno lepszy niż United Cup, który ma pięć lat i jest w zasadzie po to, żeby zawodnicy mogli się przetrzeć przed Australian Open. Bardzo szanuję Igę Światek, jest najwybitniejszą sportsmenką obok Ireny Szewińskiej, ale ta absencja w BJK Cup, jest na niekorzyść, jest skazą na jej sportowym obliczu.
W listopadzie Świątek grała w turnieju play-off BJK Cup w Gorzowie.
- Była po sezonie. Tam mogły grać Kawa i Klimovicova, bo na tamte rywalki to by wystarczyło. A teraz bez Igi będzie smutno. Fręch nie ma i zostaje nam Linette. Iga ma uzasadnienie. Jest w kryzysie, zmieniła trenera, zagra cztery ważne turnieje w kilka tygodni. Dla niej to najważniejsza część sezonu. Ja jej argumenty rozumiem, ale lepiej, jakby zacisnęła zęby i przyjechała.












