Udany powrót z 2:4 w starciu Kawy z 941. rakietą świata na BJK Cup. Teraz czas na Świątek
Tuż po godz. 15:00 wystartowała ceremonia otwierająca rywalizację między Polską a Nową Zelandią w ramach BJK Cup. Zaraz po niej wystartował pierwszy pojedynek. Katarzyna Kawa zmierzyła się z notowaną o 817 lokat niżej w rankingu Vivian Yang. Nasza reprezentantka była wyraźną faworytką spotkania. Na początku miała jednak sporo problemów, w pewnym momencie rywalka posiadała piłkę na 5:2. Później Kawa opanowała jednak sytuację i wygrała mecz 6:4, 6:4. Teraz do akcji wkroczy Iga Świątek.

Reprezentantki Polski, wzmocnione obecnością Igi Świątek w składzie, przystępowały do turnieju play-off w Gorzowie Wielkopolskim w roli zdecydowanych faworytek. Przeciwniczki posiadały spore osłabienia w swojej ekipie. Nowa Zelandia, z która przyszło się dzisiaj mierzyć naszej drużynie, przyleciała do Europy bez Lulu Sun. W związku z tym kapitan Matthew Hair musiał podjąć trudną decyzję, kogo w zamian za nią wystawić do singla. Ostatecznie zdecydował się na dwie tenisistki z dziesiątej setki rankingu WTA.
W pierwszym meczu na korcie pojawiła się Vivian Yang. Po naszej stronie również występowała pewna niewiadoma - można się było zastanawiać, kogo kapitan Dawid Celt wystawi jako drugą rakietę do gry pojedynczej - Katarzynę Kawę czy Lindę Klimovicovą. Ostatecznie wybór padł na bardziej doświadczoną zawodniczkę. Z kolei 21-latka została wstępnie przydzielona do debla, obok Martyny Kubki. Dwadzieścia minut po godz. 15:00 rozpoczęło się premierowe starcie w ramach meczu Polska - Nowa Zelandia.
BJK Cup: Katarzyna Kawa kontra Vivian Yang
Mecz rozpoczął się... sensacyjnie. W pierwszych minutach Yang zaskoczyła naszą reprezentantkę, Kawa popełniała sporo błędów. Najpierw Vivian pewnie utrzymała podanie, a po zmianie stron wywalczyła break pointa - m.in. po tym, jak Katarzyna zanotowała dwa podwójne błędy serwisowe. Zawodniczka z Nowej Zelandii w łatwy sposób minęła Polkę i wyszła na 2:0. Chwilę później zrobiły się już trzy "oczka" różnicy. Od tamtego momentu tenisistka pochodząca z Krynicy-Zdroju powoli łapała rytm po nerwowym początku i ruszyła w pogoń za przeciwniczką.
Piąte rozdanie przyniosło niezwykle zaciętą rywalizację, składającą się z ośmiu równowag. Yang posiadała w sumie cztery piłki na 4:1, ale mimo to Kawa dopięła swego. Za piątym break pointem 32-latka odrobiła stratę przełamania. Wydawało się, że to może być przełomowy moment dla dalszych losów premierowej odsłony. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Po zmianie stron nasza zawodniczka, chociaż prowadziła 30-15, znów dała sobie odebrać serwis. Tenisistka z końcówki dziesiątej setki rankingu odzyskała bezpieczniejszą przewagę. Po chwili reprezentantka Nowej Zelandii miała nawet szansę na 5:2.
Kolejne trzy akcje powędrowały jednak na konto Katarzyny. Przy równowadze Polce dopisało szczęście, bowiem piłka po taśmie "prześlizgnęła" się na drugą stronę kortu. Potem rywalka popełniła podwójny błąd serwisowy i w ten oto sposób doszło do następnego breaka. W ósmym gemie Kawa przerwała festiwal przełamań i zdołała dogonić Yang. Na tablicy wyników zobaczyliśmy rezultat 4:4. To był moment, w którym nasza tenisistka w końcu zaczęła rozdawać karty na korcie. U Vivian pojawiało się za to więcej błędów. Katarzyna poszła za ciosem, zaprocentowało doświadczenie. Do końca seta nie przegrała już ani jednego gema. Ostatecznie Polka wygrała pierwszą partię 6:4.
Na starcie drugiej części pojedynku zawodniczka pochodząca z Krynicy-Zdroju poszła za ciosem. Na "dzień dobry" przełamała rywalkę, zgarniając piąte rozdanie z rzędu. Po zmianie stron wkradło się jednak rozluźnienie w poczynaniach Kawy. Yang wyczuła swój moment, że może odrobić straty i tak też uczyniła - po trzecim break poincie przerwała korzystną passę gemową Polki i wyrównała na 1:1. W tym fragmencie spotkania Katarzyna coraz śmielej poczynała sobie na returnie, zdecydowanie lepiej czytała serwis przeciwniczki. Dzięki temu festiwal przełamań został przedłużony.
Vivian nie zamierzała się jednak poddawać. Reprezentantka Nowej Zelandii wykorzystywała to, że Katarzyna posiadała problemy z pierwszym podaniem. I niewiele brakowało, a zobaczylibyśmy wynik 2:2. Tym razem Yang nie wykorzystała jednak żadnego z dwóch break pointów. Ostatecznie Kawa potwierdziła przewagę przełamania. Po chwili była nawet szansa, by uzyskać trzy "oczka" różnicy, ale tym razem 941. rakieta świata wyszła z opresji. Na koniec piątego gema obejrzeliśmy skuteczny serwis na zewnątrz.
Tenisistka z dziesiątej setki rankingu utrzymywała kontakt z Polką i w ósmym gemie nieoczekiwanie otrzymała szansę na powrotne przełamanie. Katarzyna zanotowała niewymuszony błąd, niespodziewanie zrobiło się 4:4. Kawa wpuściła ponownie Yang do gry o wygraną w drugim secie, ale na szczęście tylko na moment. Decydujące słowo należało do 32-latki. Najpierw break do zera, później utrzymane własne podanie. Ostateczny rezultat po 96 minutach gry brzmiał 6:4, 6:4 na korzyść naszej reprezentantki. Teraz do gry wkroczy Iga Świątek. Jeśli mistrzyni Wimbledonu wygra swoje spotkanie, wówczas wiceliderka rankingu zapewni nam zwycięstwo w rywalizacji z Nową Zelandią.
Katarzyna Kawa - Vivian Yang 6:4, 6:4
Iga Świątek - Elyse Tse
DEBEL - wstępnie: Linda Klimovicova/Martyna Kubka - Jade Otway/Erin Routliffe
stan rywalizacji: 1-0 dla Polski
Dokładny zapis relacji z meczu Polska - Nowa Zelandia jest dostępny TUTAJ. Transmisje z BJK Cup w Gorzowie Wielkopolskim można śledzić na sportowych antenach Polsatu.















![La Liga: FC Barcelona - Osasuna. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000LNZFSRW9K2KR4-C401.webp)
