Trzysetowy bój w meczu światowej "2" w Rzymie. To ona zagra ze Świątek
Zmagania podczas turnieju WTA w Rzymie zbliżają się już do końca. Po tym, jak Iga Świątek w świetnym stylu awansowała do półfinału włoskiego turnieju, Polka mogła skupić się na starciu Eliny Switoliny z Jeleną Rybakiną, które wyłoniło jej kolejną rywalkę. Światowa "2" już od początku narzuciła mordercze tempo, ale w drugim secie nastąpił zwrot. Ostatecznie to Ukrainka wygrała 2:6. 6:4, 6:4.

Iga Świątek wielokrotnie w swojej karierze miała okazję udowadniać, że na kortach w Rzymie czuje się wybornie. Podobnie jest i tym razem. Polka już zameldowała się w półfinale włoskiej imprezie, pokonując w świetnym stylu Jessicę Pegulę 6:1, 6:2. Gdy emocje po starciu z Amerykanką już opadły, Raszynianka mogła przyjrzeć się meczowi jej kolejnej rywalki - tą została zwyciężczyni starcia Elina Switolina - Jelena Rybakina.
Historia pojedynków pomiędzy zawodniczkami z Ukrainy i Kazachstanu kazała sądzić, że to światowa "2" ma większe szanse na awans do kolejnej rundy, jednak musiała to udowodnić na rzymskim korcie.
Już od pierwszych piłek w meczu Rybakina pokazała rywalce, że pokonanie jej nie będzie łatwe. W pierwszym gemie Ukrainka nie zdobyła nawet punktu, a w drugim błyskawicznie Kazaszka doszła do break pointu. Switolina co prawda doprowadziła jeszcze do równowagi, ale ostatecznie dała się przełamać. Zbyt duża liczba niewymuszonych błędów sprawiła, że po 13. minutach było już 3:0.
Po krótkiej przerwie Ukrainka była w stanie utrzymać swoje podanie, ale przy zagraniu rywalki nadal myliła się w kluczowych momentach, wyrzucając piłki na aut.
Ukrainka poczuła nóż na gardle, kiedy w ósmym gemie Rybakina miała piłki setowe i do ostatniej chwili walczyła o odroczenie "wyroku". To się jednak nie udało, bo Kazaszka zachowała zimną krew i w kluczowej akcji uderzyła w sam narożnik kortu, doprowadzając do drugiego przełamania i wygrywając pierwszego seta 6:2 w 40 minut.
W trzecim gemie drugiego seta Switolina miała pierwszą w tym meczu szansę na przełamanie rywalki, ale znowu błędy dały o sobie znać. Rybakina ostatecznie wybroniła się i triumfowała w tej wymianie.
Co nie udało się w trzecim gemie, udało się w piątym. Ukrainka znów stanęła przed szansą na przełamanie światowej "2" i tym razem już się nie pomyliła, przełamując Rybakinę po raz pierwszy w tym meczu i wychodząc na prowadzenie w drugim secie. I to był punkt zwrotny.
Switolina zaczęła czuć się zdecydowanie pewniej, w przeciwieństwie do Rybakiny i Ukraince wystarczyło, aby obie zawodniczki utrzymały swoje podanie. Dzięki temu wygrała drugą partię 6:4 i doprowadziła do decydującego seta.
Na początku ostatniej partii Jelena Rybakina kompletnie nie przypominała samej siebie z początku meczu. Kazaszka po 23. minutach przegrywała już 0:3, z podwójnym przełamaniem na korzyść rywalki. Ostatecznie Ukrainka wygrała 6:4 i w ostatnim gemie znów przełamała Rybakinę.
Pojedynek Igi Świątek z Eliną Switoliną będzie pierwszym od marca tego roku. W ćwierćfinale Indian Wells 10. zawodniczka światowego rankingu pokonała Polką w trzech setach 6:2, 4:6, 6:4.













