Trzy godziny Świątek na korcie w Madrycie. Polka później ogłosiła. "Najlepszy w karierze"
Za moment Iga Świątek rozpocznie rywalizację na WTA 1000 Madryt. Nasza reprezentantka ze stolicą Hiszpanii ma przede wszystkim jedno bardzo dobre wspomnienie. W 2024 roku Polka o tytuł zmierzyła się z Aryną Sabalenką. Obie zawodniczki weszły na swój najlepszy poziom, dzięki czemu byliśmy świadkami historycznego widowiska. - Trudno opisać, co poczułam po ostatnim punkcie - wspomina sama Świątek.

Dla Igi Świątek Mututa Madrid Open to wyjątkowy turniej. W 2023 roku dotarła do finału, w którym jej przeciwniczką była Aryna Sabalenka. Wówczas to Białorusinka była górą. Wygrała 6:3, 3:6, 6:3, dzięki czemu zgarnęła upragniony puchar.
Los chciał, że rok później Raszynianka miała okazję wziąć rewanż. W pojedynku o tytuł po drugiej stronie siatki znów stała tenisistka z Mińska. Był 4 maja, 2024 rok. Tego dnia kobiecy tenis wystawił sobie najlepszą możliwą wizytówkę.
Kosmiczny mecz Świątek i Sabalenki w Madrycie. "
W pierwszym secie tamtego finału to Iga Świątek wygrała 7:5, dzięki dwóm przełamaniom. Najważniejsze z nich miało miejsce przy stanie 5:5. Druga partia należała już do Sabalenki. Tym razem to białoruska zawodniczka zwyciężyła gema, kiedy piłka była po stronie rywalki (6:4).
Obie tenisistki znów grały "na żyletki". Prezentowały niewyobrażalny poziom techniczny i fizyczny. Wymiany były długie i wymagające. Popełniały błędy, ale najczęściej były one wymuszone. Pojawiały się w momentach, w których jedna z nich posyłała wręcz idealne zagranie.
Decydująca odsłona to już gotowy materiał na mocny thriller. Przy wyniku 6:5 z perspektywy obecnej liderki rankingu WTA serwowała Świątek. Sabalenka miała na rakiecie dwa break-pointy, czyli w tym przypadku dwie piłki meczowe. I zmarnowała obie. Doszło do tie-breaka.
W nim Polka mogła zamknąć spotkanie, kiedy na tablicy widniał rezultat 6:5. Chwilę później to Aryna Sabalenka prowadziła 7:6. Istny kosmos. Ostatecznie nasza reprezentantka wygrała 9:7, a całe spotkanie 7:5, 4:6, 7:6 (7). Zaraz po ostatnim gemie nie kryła wzruszenia.
- To był jeden z najbardziej szalonych finałów, w jakich grałam. To napięcie i intensywność w meczu kończącym turniej. To sprawia, że jestem bardzo dumna, że sobie poradziłam. Do końca nie straciłam koncentracji i myślę, że w trzecim secie zaprezentowałam najlepszy tenis - mówiła tuż po zakończeniu spotkania, w którym zdobyła pierwszy i jak dotąd jedyny puchar w Madrycie.
Przy okazji kolejnej edycji - w 2025 roku - Iga Świątek w rozmowie z organizatorami wróciła do tego, co działo się niecały rok wcześniej. Po upływie dwunastu miesięcy stwierdziła, że opisywane spotkanie z Sabalenką było wyjątkowe.
To był najlepszy mój występ w tamtym sezonie, zwłaszcza na kortach ziemnych. Grałyśmy na bardzo wysokim poziomie. Myślę, że to był najlepszy finał w mojej karierze
- Trudno opisać, co poczułam po ostatnim punkcie. Była radość, satysfakcja, ulga i niedowierzanie. Na pewno był to jeden z najwspanialszych momentów w karierze - dodała. Podobnego zdania są eksperci, który z uśmiechem na twarzy i wielkimi emocjami wracają do boju Świątek - Sabalenka z finału w Madrycie.
Podczas zeszłorocznego Mututa Madrid Open Raszynianka dotarła do półfinału. Tam 6:1, 6:1 rozbiła ją Coco Gauff. Jak będzie tym razem? Obecne zmagania w stolicy Hiszpanii Polka rozpocznie od meczu z Darią Snigur lub Darią Kasatkiną w drugiej rundzie.














