Iga Świątek w Toronto spisała się fenomenalnie. Od początku do końca turnieju, niezależnie od rangi spotkania, wykazywała się cierpliwością, spokojem. Budowała akcje w przemyślany sposób. Atakowała wtedy, kiedy trzeba. Nie podejmowała chaotycznych decyzji, nawet kiedy któryś z setów nie poszedł po jej myśli.
W efekcie dotarła do finału, w którym tylko potwierdziła kapitalną formę. Rybakinie, czyli drugiej rakiecie świata, pozwoliła ugrać łącznie tylko pięć gemów. Po zakończeniu spotkania Polka wygłosiła specjalną dedykację.
Oto co Tomasz Lis napisał po meczu Świątek
- Chciałam zadedykować to trofeum wszystkim, którzy zmagają się w niesprawiedliwymi osądami i hejtem. Po prostu dążcie do celu, rozwijajcie się i skupiajcie się na sobie, bo sami wiecie, co jest dla ciebie najlepsze. I zawsze pamiętaj o tym, co przed wami i co może być możliwe - powiedziała.
Niewykluczone albo nawet bardzo prawdopodobne, że była to aluzja do niedawnych słów Ewy Woydyłło, która w rozmowie z Lechem Sidorem na kanale "Trzeci Serwis" wypowiedziała nt. Igi Świątek następujące słowa: - Ona wyskoczyła jako taka gwiazda i jeszcze wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, ale jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona. Sama nie rozumie tego, co się dzieje.
Skończyło się na przeprosinach. I choć materiał został usunięty z kanału YouTube, to niesmak pozostał. Zwłaszcza że opinia ta była przedstawiona przez osobę, która w świecie psychologii i zdrowia psychicznego jest postrzegana jako autorytet.
Słowa Woydyłło najprawdopodobniej pamięta Tomasz Lis, który zaraz po zakończeniu finałowego meczu w Toronto opublikował w swoich mediach społecznościowych wymowny wpis.
"I kto tu jest głupiutki???" - napisał, dodając emotikony. W ten sposób dziennikarz wbił szpilkę w psycholog, która kilka dni po całej burzy sama przyznała się do błędu.















