- To dużo dla mnie znaczy. Jestem po prostu zadowolona z pracy, którą wykonałam i dumna z siebie. Cieszę, ale postaram się sięgnąć po więcej - ta reakcja Igi Świątek na pytanie, jak wiele znaczy dla niej fakt, że została pierwszą Polką w erze Open, która dotarła do półfinału singla kobiet we wszystkich czterech turniejach wielkoszlemowych, mówi wszystko.
Iga Świątek: Wcześniej w taki sposób nie pracowałam
Napędzona 24-latka nie przyjechała do Londynu w tym roku po to, żeby zadowolić się już tak imponującym sukcesem, jakim jest awans do najlepszej czwórki turnieju rozgrywanego na nawierzchni, na której dotąd nie czuła się najlepiej.
Dzisiejsza konferencja, po wygranym meczu z Ludmiłą Samsonową, gdy Polka musiała wychodzić z opresji w drugim secie, pokazała bardzo wyraźnie, jak wiele dobrego, z punktu widzenia "szefowej", zrobił jej szkoleniowiec Wim Fissette.
- Wiedziałam od początku i on mi powiedział, że ma na mnie pomysł, jeśli chodzi o moją grę na trawie. Poza kilkoma początkowymi treningami, gdy jeszcze nie do końca zaufałam w to, co on mówi, bo mnie też trzeba do niektórych rzeczy przekonać, wiedziałam, czego ode mnie oczekuje - zaczęła Iga, a następnie kontynuowała:
- Pracowaliśmy nad technicznymi rzeczami, nad którymi wcześniej w taki sposób nie pracowałam. Na pewno ma ogromne doświadczenie, więc starałem się to wykorzystać w bloku treningowym. Dzięki temu te treningi przełożyły się później na dobre mecze - obszernie odniosła się nasza gwiazda do fundamentalnej kwestii.
Kilka zmian widać gołym okiem, ale Świątek została zapytana o swoją ocenę, co takiego poprawili z Fissette'em, gdy wybrali się wykonać główną pracę treningową na Majorce.
- Powiedziałabym, że skupiliśmy się głównie na moim poruszaniu się i na tym, jak powinnam się zatrzymać przed uderzeniem piłki. Również na szybkości rąk, bo oczywiście ważne jest, żeby nie przerywać ruchów, nawet jeśli piłka czasami jest szybka. A także na serwisie - wyliczyła.
Świątek przed półfinałem z Bencic: Nie ma to dla mnie znaczenia
Odnośnie samego pojedynku ze starszą o dwa lata Rosjanką Polka podkreśliła, że jest z siebie bardzo zadowolona. Bo obroniła się przed większymi problemami, gdy pod koniec partii zrobiło się już bardzo gorąco.
- Zdecydowanie jestem zadowolona z meczu. Od początku czułam, że mogę po prostu grać swój tenis i naciskać na przeciwniczkę. Owszem, w drugim secie zrobiło się bardziej wyrównanie i tylko czekałam, żeby utrzymać serwis i zamknąć mecz. Wynik był wyrównany, więc tym bardziej cieszę się, że przełamałam rywalkę w ostatnim gemie - zaznaczyła Świątek.
Teraz przed Igą bardzo krótki czas na odpoczynek i regenerację, bo już jutro zmierzy się ze Szwajcarką Belindą Bencic w półfinale. To pierwsza tak krótka przerwa w tym turnieju, bez dnia pomiędzy meczami, ale Świątek nawet nie próbuje doszukiwać się w tym problemu do zmartwienia.
- Z taką sytuacją spotkałam się wcześniej w Australii. W 2022 roku byłam po kilku trzysetówkach i wymagających meczach, więc wtedy brak dnia przerwy nie był dla mnie korzystny. A w tym roku nie powiedziałabym, żeby miało to jakiekolwiek znaczenie - rozwiała obawy gwiazda polskiego sportu.
Artur Gac, Wimbledon












![Siatkarze rozpoczęli walkę o medale ME. Oto akcje pierwszego dnia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N9VMV9HNWK3PC-C401.webp)



