To już pewne, Świątek z gigantyczną przewagą. Sabalenka nie może nic zrobić
Porażka w turnieju w Dubaju w praktyce niczego nie zmieniła. Iga Świątek właśnie rozpoczęła 92. tydzień jako liderka rankingu WTA, mając ogromną przewagę nad Aryną Sabalenką, gwarantującą, że Polka przez kilka najbliższych tygodni może być spokojna o swoją pozycję. Spory awans zanotowała m.in pogromczyni naszej zawodniczki z ostatniego turnieju Rosjanka Anna Kalinska. Do pierwszej "10" wróciła Greczynka Maria Sakkari.

Ostatnie tygodnie były dla Polki bardzo intensywne. Po triumfie w turnieju w Dosze Świątek przystępowała do zmagań w Dubaju jako jedna z głównych faworytek. Co jeszcze wzmógł fakt, że była jedyną rozstawioną tenisistką, która awansowała do półfinału turnieju WTA 1000 w Dubaju. Zmagania w Zjednoczonych Emiratach Arabskich obfitowały w liczne niespodzianki. W drugiej rundzie z imprezą pożegnała się Aryna Sabalenka, a w ćwierćfinale odpadły Coco Gauff i Jelena Rybakina. Warto jednak podkreślić, że reprezentantka Kazachstanu wycofała się z gry na kilka godzin przed batalią o najlepszą "4".
Jednak dość nieoczekiwanie uległa przebijającej się z kwalifikacji Rosjance Annie Kalinskiej 4:6, 4:6 w półfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju i pożegnała się z imprezą. Nie miało to jednak większego wpływu na jej pozycję w rankingu.
Świątek coraz bliżej "setki". Trudny czas Sabalenki
W najnowszym rankingu WTA Iga Świątek ponownie znalazła się na czele. To już 92. tydzień, coraz bliżej magicznej "setki", a także dziewiątej w klasyfikacji wszech czasów Lindsey Davenport, która była liderką przez 98 tygodni. Nasza najlepsza zawodniczka ma olbrzymią, wynoszącą 1380 punktów przewagę nad Aryną Sabalenką i w najbliższym czasie na pewno jej nie straci.
Tym bardziej, że wiceliderka rankingu ma przed sobą wymagający czas, bowiem broni więcej punktów w nadchodzących turniejach w Stanach Zjednoczonych. Polka zdobyła w zeszłym roku tylko 390 pkt za półfinał WTA 1000 w Indian Wells, a Sabalenka uzyskała wówczas 865 pkt za finał w Kalifornii i ćwierćfinał w Miami. Jeśli odejmiemy punkty Arynie za zeszłoroczne rezultaty w tych turniejach, będzie miała 7860 pkt. Nawet jeśli zdobyłaby w tym sezonie dwa tytuły, może liczyć maksymalnie na 9860 pkt na koniec marca.
Na ten moment Świątek ma pewne pierwsze miejsce do końca rywalizacji w Miami, co daje łącznie 96 tygodni na szczycie kobiecego tenisa, a o kolejne powalczy podczas zmagań w Kalifornii. Polka jest już blisko zapewnienia sobie magicznej bariery 100 tygodni na szczycie kobiecego tenisa. Do tej pory tylko osiem tenisistek dokonało tej sztuki w historii WTA.
Ranking WTA: Świątek na prowadzeniu, Sakkari wraca do "10"
1. (1). Iga Świątek (Polska) - 10105 punktów;
2 (2). Aryna Sabalenka (Białoruś) - 8725;
3 (3). Corey Gauff (USA) - 6975;
4 (4). Jelena Rybakina (Kazachstan) - 6848;
5 (5). Jessica Pegula (USA) - 5050;
6 (6). Ons Jabeur (Tunezja) - 4173;
7 (8). Marketa Vondrousova (Czechy) - 4070;
8 (7). Zheng Qingwen (Chiny) - 4040;
9 (11). Maria Sakkari (Grecja) - 3565;
10 (9). Elena Ostapenko (Łotwa) - 3548.
(W nawiasie miejsce w poprzednim notowaniu)
Legendy tenisa daleko z przodu
Iga Świątek ze swoim wynikiem znajduje się obecnie na dziesiątej pozycji listy wszech czasów, ale wynik Davenport wydaje się na wyciągnięcie ręki. Patrząc na to, że Sabalenka gra w kratkę i wcale nie jest powiedziane, że na pewno złapie Polkę, realne wydaje się także dogonienie w tym zestawieniu Justin Henin (117 tygodni) czy Ashleigh Barty (121 tygodni). Dalej znajdują się już same legendy kobiecego tenisa z wynikami, które trudno sobie nawet wyobrazić.
Liderką tego zestawienia jest Steffi Graf, która była na prowadzeniu w rankingu WTA łącznie przez 377 tygodni! Druga Martina Navrátilová to 332 tygodnie, a Serena Williams "na tronie" zasiadała przez 319 tygodni. Granicę 200 przekroczyły jeszcze Chris Evert i Martina Hingis.
Do tego grona aspiruje Iga Świątek. Już sam fakt zestawienia z takimi legendami pokazuje, jak wiele już osiągnęła Polka. A przecież ma dopiero 22 lata i cała kariera dopiero przed nią.
















