To dlatego Świątek przegrała z Navarro. A jednak. Boli jeszcze bardziej
Iga Świątek odpadła w środę z turnieju WTA 1000 w Pekinie. Z turniejowej drabinki wyleciała w bolesny sposób, bo choć nie poddała się bez walki, w trzecim, decydującym secie pojedynku z Emmą Navarro nie zdołała wywalczyć choćby jednego gema, przyjmując tym samym tenisowego "bajgla". Jakie są przyczyny takiej porażki naszej zawodniczki? Sprawę przeanalizowali "na gorąco" Dawid Celt i Marek Furjan. A powodów - ich zdaniem - jest nawet kilka.

Iga Świątek miała dotychczas jak najlepsze wspomnienia z Pekinu. Na tamtejszych kortach wystąpiła wcześniej tylko raz, sięgając po tytuł. W tegorocznej edycji chińskiego "tysięcznika" także zanotowała mocny start, choć poprzeczka nie była zawieszona zbyt wysoko. Polka najpierw ograła 6:0, 6:3 reprezentantkę gospodarzy Yue Yuan, a następnie awansowała do czwartej rundy przez krecz Camili Osorio.
O ćwierćfinał przyszło 24-latce zagrać z 17. rakietą świata - Emmą Navarro. Poziom trudności skoczył więc radykalnie w górę. Mimo to Iga Świątek wciąż była zdecydowaną faworytką, ale tym razem nie potwierdziła tej pozycji na korcie, przegrywając z Amerykanką 4:6, 6:4, 0:6.
Co można powiedzieć o tym spotkaniu? Jakie są przyczyny porażki Igi Świątek? Na te pytania odpowiedzieli podczas rozmowy na kanale "Break Point" Marek Furjan oraz Dawid Celt.
Iga Świątek pożegnała się z Pekinem. Oto przyczyny porażki
Jedną z pierwszym rzeczy, które podkreślili, jest fakt, że zwycięstwo Emmy Navarro było po prostu niespodziewane. I trudno było je przewidzieć. A takie porażki zawsze bolą przecież jeszcze bardziej.
- Ta porażka to jest zaskoczenie. (...) Szkoda, że ten trzeci set tak się zaczął. Iga szybko straciła podanie po tym, jak udało jej się wyrównać stan meczu, wygrywając drugiego seta. To było coś na wskroś tego, co oglądaliśmy podczas tegorocznego półfinału w Paryżu, gdzie Iga przegrała z Sabalenką. (...) Tutaj uciekł początek i nie tyle została zdominowana przez rywalkę, co nastąpiła lawina błędów, pośpiech... No posypała się w tym trzecim secie, zwłaszcza w tej końcówce, gra Igi - powiedział Dawid Celt.
A zapytany o to, co zostanie mu w głowie po środowym meczu, wskazał przede wszystkim na to, jak spisywała się na korcie reprezentantka Stanów Zjednoczonych. Jak podkreślił, jej postawa mogła stanowić sporą niespodziankę dla naszej wiceliderki rankingu WTA.
- Zapamiętam przede wszystkim to spotkanie z bardzo dobrej dyspozycji Emmy Navarro. Zaskoczyła mnie i myślę że przede wszystkim zaskoczyła też Igę tym ofensywnym stylem. Była bardzo aktywnie usposobiona, od początku, bardzo konsekwentna w tym swoim postanowieniu. Świetnie atakowała drugi serwis Igi, wprawiając tym Igę w zakłopotanie - stwierdził Dawid Celt.
I dodał:
Tu przede wszystkim podkreśliłbym świetną grę Emmy Navarro, słabszą grę Igi. Ale na to tradycyjnie miała wpływ bardzo dobra dyspozycja Amerykanki. Często o tym mówię, często to podkreślam - żeby ograć Igę, musi się nałożyć kilka rzeczy. Rywalka musi zagrać świetny mecz, a Navarro rozegrała jedno z lepszych spotkań w swojej karierze. Musi być też troszkę gorsza dyspozycja Igi, a ona nie była najlepsza
Także Marek Furjan nie ukrywał, że porażka Igi Świątek przyszła nieoczekiwania, biorąc pod uwagę to, jak w ostatnim czasie spisywała się Emma Navarro. - To nie jest jej dobry sezon. Ona wypadła z czołowej dziesiątki. Brakuje takich wyników. W mojej głowie, gdybym sobie rysował takie "szczyty" każdej tenisistki, Navarro byłaby wyżej niż na tym miejscu rankingowym, na którym się znajduje. Bo to jest tenisistka z umiejętnościami, z papierami na granie wysoko, blisko finałów. Natomiast tych ważnych, dużych meczów, rozegrała w tym sezonie niewiele - zaopiniował.












