Reklama

Reklama

Tenis. Roland Garros. Iga Świątek: Nie będę za dużo mówić

Iga Świątek i Bethanie Mattek-Sands nie zdołały pokonać w finale turnieju deblowego czeskiej pary Barbora Krejczikova/Katerina Siniakova. Polka mimo wszystko była ze swojego występu zadowolona, a w swojej wypowiedzi oddała też honory mistrzyniom.

Polscy kibice liczyli przede wszystkim na udany występ Świątek w singlu, a być może nawet - obronę tytułu sprzed roku. Tymczasem 20-latka dalej zawędrowała w zmaganiach deblowych, bowiem aż do samego finału.

Szczególnie imponujący był występ Polki i Amerykanki w 1/8 finału, gdy mierzyły się z rozstawionymi z "jedynką" Su-Wei Hsieh i Elise Mertens. Po porywającym meczu, którego losy udało im się odwrócić wygrały 5:7, 6:4, 7:5. Finał niestety miał dość jednostronny przebieg i zakończył się wynikiem 4:6, 2:6.

- Chciałabym podziękować wszystkim, dzięki którym ogranizacja turnieju była możliwa - mówiła Świątek po meczu podkreślając, że przeprowadzenie go w dobie pandemii nie było z pewnością łatwe. Później Polka jednak kompletnie zaskoczyła.

- Nie będę za dużo mówić, bo tu są zwyciężczynie, z którymi możecie porozmawiać - powiedziała z uśmiechem, spotykając się z bardzo żywiołową reakcją obserwujących wywiad.

TC

Reklama

Nowy program o Euro - codziennie na żywo o 12:00 - Sprawdź!

Gdziekolwiek jesteś, słuchaj meczu na żywo! - Relacja live tylko u nas!




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje