Reklama

Reklama

Tenis. Iga Świątek wobec kolejnego wyzwania. Nachodzi nowa fala

W tenisie kobiecym ostatnie tygodnie stały pod znakiem nastolatek. US Open wygrała zaledwie 18-letnia Brytyjka Emma Raducanu, która w finale pokonała 19-letnią Kanadyjkę Leylah Fernandez. W niedzielę turniej WTA w Luksemburgu wygrała rówieśniczka obu finalistek Dunka Clara Tauson. Wszystkie są młodsze od Igi Świątek i za moment będą dla niej groźnymi rywalkami.

Iga Świątek blisko rok temu wygrała Roland Garros. Zachwyciła świat, była rewelacją ze względu na styl w jakim tego dokonała (w turnieju nie przegrała seta) i wiek, w którym sięgnęła po jedno z czterech najważniejszych trofeów w tenisie. Polka miała wtedy 19 lat i 132 dni.

Iga Świątek i Emma Raducanu to nie są wyjątki w kobiecym tenisie

Nie była najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema. Przed nią turnieje tej rangi w erze open, czyli od 1968 roku, wygrało 11 młodszych tenisistek: Chris Evert (1974, US Open, 19 lat 176 dni), Tracy Austin (1979, US Open, 16 lat 270 dni), Hana Mandlikova (1980, Australian Open, 18 lat 329 dni), Steffi Graf (1987, Roland Garros, 17 lat 357 dni), Arantxa Sanchez Vicario (1989, Roland Garros, 17 lat 174 dni), Monica Seles (1990, Roland Garros, 16 lat 189 dni), Martina Hingis (1997, Australian Open, 16 lat 117 dni), Serena Williams (1999, US Open, 17 lat 350 dni), Maria Szarapowa (2004, Wimbledon, 17 lat 75 dni), Swietłana Kuzniecowa (2004, US Open, 19 lat 76 dni), Bianca Andreescu (2019, US Open, 19 lat 83 dni).

Reklama

Do tej listy dołączyła właśnie nowa zawodniczka. Emma Raducanu, która w wieku 18 lat i 295 dni wygrała US Open. Tak jak Świątek przed rokiem w Roland Garrosie nie przegrała seta. Co więcej, w Nowym Jorku zwyciężyła, przystępując do turnieju z eliminacji. W historii tenisa taki przypadek miał miejsce po raz pierwszy w historii. W ciągu niecałych trzech tygodni Raducanu ze 150. miejsca w rankingu WTA awansowała na 23. (dziś jest 22.).

Brytyjce wróży się wielką karierę. Już w swoim debiucie w Wielkim Szlemie w czasie tegorocznego Wimbledonu pokazała na co ją stać. Mimo że wystartowała z 338. pozycji, tylko dzięki temu, że dostała od organizatorów "dziką kartę", doszła do IV rundy. W meczu o ćwierćfinał zeszła z kortu w drugiej rundzie z powodu problemów z oddechem. W swoim drugim starcie w Wielkim Szlemie, triumfowała. Tego też nie dokonała wcześniej żadna tenisistka.  

Leylah Fernandez nie tylko młoda, ale i niska i drobna

Inne młode zawodniczki, poniżej 20. roku życia coraz lepiej wypadają w dużych turniejach. Historia Leylah Fernandez będzie jeszcze długo nas zachwycać. Kanadyjka nie ma świetnych warunków do gry. Ma 168 cm wzrostu, jest drobna. Kanadyjska federacja tenisowa nie dawała jej szans na sukces i przestała finansować jej szkolenie.

Pomogła jej rodzina i przede wszystkim zdeterminowany ojciec Jorge, który wyprzedawał to co miał, by córka mogła grać w turniejach zagranicznych, korzystał z darmowych kortów publicznych, błagał trenerów o niższe stawki za treningi. Leylah zaczęła odnosić sukcesy, wygrała juniorski Roland Garraos, w Fed Cupie pokonała Belindę Bencić. Kanadyjczycy zaczęli z powrotem jej pomagać.

W tym roku wygrała jeden turniej WTA i zagrała w finale US Open. Gra bardzo ładnie, sprytnie. Agnieszka Radwańska w ostatniej rozmowie z Interią podkreślała, że podoba się jej ten tenis, nie oparty na fizyczności.

Clara Tauson dziś wygrywa WTA, a pięć lat temu turniej Bohdana Tomaszewskiego

Po Raducanu i Fernandez kolejną rewelacją ostatnich dni jest młodsza od nich, ale z tego samego rocznika 2002, Clara Tauson. Dunka sięgnęła w niedzielę po trofeum w Luksemburgu w turnieju WTA 250. W tym roku wygrała turniej w Lyonie. W Wielkim Szlemie dochodziła już do drugiej rundy, w US Open uległa Ashleigh Barty.

W Danii o Tauson mówi się od dawna. W 2016 roku wygrała seniorskie mistrzostwo kraju. Wcześniej tego wyczynu dokonała Caroline Wozniacki. W tym samy roku Tauson grała w Polsce i bez problemu wygrała na kortach warszawskiej Legii jako 14-latka turniej do lat 16 Bohdan Tomaszewski Cup. Jest wysoka - ma 182 cm - silna, gra ofensywnie.

Dawid Celt: Jestem spokojny o przyszłość Igi Świątek

Tauson awansowała w poniedziałek na 52. miejsce w rankingu WTA. W pierwszej setce jest sześć nastolatek. Najwyżej z nich, wcale nie Raducanu (22. miejsce) czy Fernandez (28. miejsce), ale najmłodsza ze wszystkich 17-letnia zaledwie Amerykanka Cori Gauf (19. miejsce). 56. jest 19-letnia Ukrainka Marta Kostyuk, 72. 19-letnia Kolumbijka Maria Camila Serrano.

- Taka jest kolej rzeczy. Młodsze od Igi o rok, dwa zawodniczki będą teraz coraz mocniejsze. Dawna czołówka, ta która brylowała przez ostatnie lata, wykrusza się. Ale nie zapominajmy, że wśród tych młodych zawodniczek jest nadal Iga - mówi trener kadry kobiet i od niedawna szkoleniowiec Magdy Linette, Dawid Celt.

Czy takie zawodniczki stanowią zagrożenie dla Świątek? Czy może wpadną w kryzys jak np. Bianca Andreescu? - To duża niewiadoma. Nie wiem, czy będą się liczyły. Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Nie wiem, czy będą wygrywały szlemy, czy będą dochodziły do finałowych rund. Ale za dużo potrafią, żeby wpaść całkowicie w przepaść, mają umiejętności, które pozwolą im odnaleźć się na wysokim poziomie - powiedział Celt o dwóch nastoletnich finalistkach US Open. - Co do Igi. Iga jest powtarzalną zawodniczką. Pokazała to w tym roku, grając w Wielkich Szlemach. Żeby ją pokonać trzeba zagrać solidny mecz. Patrząc na czysto tenisowe umiejętności, jestem spokojny o jej przyszłość - dodał.

Celt stwierdził również, że nazwiska nowych zawodniczek w tenisowym świecie to interesujące zjawisko. - Kobiecy tenis jest nieprzewidywalny, a z drugiej strony piękny. Mi ta nieprzewidywalność się podoba. Z punktu widzenia kibica to jest interesujące. Każda z każdą może wygrać, a finał US Open był tego najlepszym dowodem - powiedział szkoleniowiec kobiecej kadry PZT.

Olgierd Kwiatkowski


   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje