Reklama

Reklama

Tenis. Iga Świątek dla Interii: Jestem tą samą Igą. Są wartości, które się u mnie nie zmieniły

- Bardzo zmienił się mój świat, jeśli chodzi o obowiązki i popularność. Prawda jest jednak taka, że w dalszym ciągu jestem tą samą Igą. Mam takie same wartości i cele jak wcześniej. Są rzeczy, które się zmieniły, ale są rzeczy, które pozostały takie same – mówi w wywiadzie z Interią, tuż przed wylotem do Australii na pierwsze w tym roku turnieje w Melbourne i w Australian Open Iga Świątek, zwyciężczyni Roland Garrosa.

Zbigniew Czyż, Interia: W 86. Plebiscycie na Najlepszego Polskiego Sportowca zajęła pani wysokie drugie miejsce, tuż za Robertem Lewandowskim. Jakie emocje towarzyszyły pani w związku z Plebiscytem i uczestnictwem w gali finałowej?

Reklama

Iga Świątek, zwyciężczyni Roland Garros: Oj, emocje były i to bardzo duże. Szczerze mówiąc, większe niż przed turniejem Wielkiego Szlema. Obecność na gali była dla mnie czymś zupełnie nowym. Tenisowych turniejów jest wiele, a na takiej gali byłam po raz pierwszy. Jest to stresujące przeżycie. Mam jednak nadzieję, że z biegiem czasu będę się czuła w tym względzie coraz lepiej.

Kogo bardziej się pani obawiała, jeśli chodzi o walkę w Plebiscycie o jak najwyższe miejsce, Roberta Lewandowskiego czy Bartosza Zmarzlika?

- Tak naprawdę nie obawiałam się nikogo. Byłam nominowana do Plebiscytu po raz pierwszy. Mam dopiero 19 lat. To dla mnie ogromny zaszczyt, że w ogóle mogłam znaleźć się w gronie najlepszych polskich sportowców. Cieszę się, że mogłam być na gali, nie miałam żadnych oczekiwań. Nawet gdybym zajęła miejsce poza pierwszą trójką to i tak byłabym bardzo zadowolona. Cieszę się bardzo także z tego, że zdobyłam tak duże, nieznane mi wcześniej doświadczenie, będąc na gali. Wszyscy sportowcy, którzy byli nominowani, osiągnęli wielkie sukcesy i każdy miał prawo wygrać.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!

W grudniu wraz z trenerem Piotrem Sierzputowskim udało się wam na chwilę wyjechać z Polski i potrenować na Teneryfie. Jak teraz wyglądają pani przygotowania do nowego sezonu?

- Tak, na Teneryfie przebywaliśmy kilkanaście dni. W poprzednim tygodniu trenowaliśmy w Tczewie. Tuż przed rozstrzygnięciem Plebiscytu wróciliśmy do Warszawy. Chciałam ograniczyć wszystkie inne bodźce i skoncentrować się tylko na pracy. Przed nami jeszcze dwa tygodnie przygotowań. W środę wylatujemy do Australii. Tam w Melbourne będziemy mieli dwa tygodnie przygotowań do pierwszych zawodów.

Jak oceni pani teraz swoją formę?

- Forma nie jest jeszcze znakomita, bo jestem w ciężkim treningu, ale jestem już na ostatniej prostej. Myślę jednak, że kiedy trochę odpocznę i się zregeneruję, to będę gotowa na 100 procent.

Rozmawiałem niedawno z trenerem Piotrem Sierzputowskim i mówił, że nawet jest trochę zdziwiony, że po sezonie Iga Świątek bardzo mało straciła z tej świetnej dyspozycji z końcówki poprzedniego sezonu.

- (Śmiech) Myślę, że forma jednak trochę spadła. Po French Open nie grałam w tenisa przez trzy tygodnie. Spadła też wydolność organizmu i trochę czasu, i pracy potrzebowałam, żeby wrócić do tej dyspozycji, którą miałam w Paryżu. Jest to jednak normalne. Właśnie po to mamy przerwę między sezonami, żeby trochę odpocząć.

Po zwycięstwie w Roland Garrosie zdobyła pani ogromną popularność. Domyślam się, że życie Igi Świątek zmieniło się o 180 stopni?

- Tak, moje życie bardzo się zmieniło. Tuż po Roland Garrosie miałam trochę innych obowiązków niezwiązanych z tenisem. Dopiero, kiedy wszystko trochę się ustabilizowało mogłam konstruktywnie zacząć trenować. Potem wszystko dobrze już się ułożyło.

I jak pani odnajduje się w tym "nowym świecie"?

- Bardzo zmienił się mój świat, jeśli chodzi o obowiązki i popularność. Prawda jest taka, że jednak w dalszym ciągu jestem tą samą Igą. Mam takie same wartości i cele jak wcześniej. Są rzeczy, które się zmieniły, ale są rzeczy, które pozostały takie same.

Jakie oczekiwania i plany ma pani na nowy sezon?

- Przede wszystkim chciałabym być taką zawodniczką, która potrafi przez dłuższy czas utrzymać dobrą, stabilną formę. Nie mam jednak takich celów, że chciałabym wygrać turniej wielkoszlemowy albo żeby na koniec sezonu być na jakimś konkretnym miejscu w rankingu. Chcę po prostu na każdym turnieju prezentować stabilną formę i z tego będę zadowolona.

Ma pani już konkretny plan, w jakich turniejach na pewno będzie chciała wystąpić?

- Teraz pod koniec stycznia zagramy w turnieju w Melbourne, zaraz potem jest Australian Open. Co prawda, kalendarz turniejów WTA już jest, ale nie podjęliśmy jeszcze takich długofalowych decyzji, gdzie na pewno zagramy. W obecnym pandemicznym świecie wszystko szybko się zmienia, właściwie z tygodnia na tydzień, i niestety niezbyt wiele można do końca zaplanować.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje