Taki przelew Australijczycy muszą wykonać na konto Świątek. A Kawa i Zieliński?
Iga Świątek przegrała pierwsze spotkanie w tym sezonie, ale w przeciwieństwie do potyczek w United Cup 2023 i 2025, nie miało ono na razie większych konsekwencji. Może jedynie takie, że Polka nie zgarnie maksymalnej zdobyczy punktowej za United Cup, ale wciąż ma szansę na największe wynagrodzenie w naszym zespole. Jaką kwotę muszą przelać organizatorzy z Australii na konto Polki? A ile innym reprezentantom?

W Sydney było już niemal pół godziny po północy, gdy wszyscy reprezentanci Polski na Ken Rosewall Arenie wyskoczyli w górę. Bohaterami byli ci, którzy walczyli na korcie: Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. Wcześniej pierwszy punkt dla reprezentacji Polski zdobył Hubert Hurkacz, w dwóch tie-breakach pokonał Taylora Fritza.
Później do boju ruszyły Coco Gauff i Iga Świątek. Jeszcze kilka lat temu w ciemno można było zakładać triumf Polki, ostatnie dwa sezony wiele w tej kwestii zmieniły. Amerykanka popełniała znacznie mniej błędów, świetnie returnowała. Była po prostu od Polki lepsza - mimo trudnych chwil w pierwszym secie, wygrała 6:4, 6:2.
O awansie do finału decydowało więc spotkania par mieszanych. Faworytami byli Amerykanie: Gauff oraz Christian Harrison, nie tylko za sprawą pozycji panów w rankingu deblistów, ale i osiągnięć. Bo Coco w deblu radziła sobie w przeszłości znakomicie. Tymczasem to nasz duet - Katarzyna Kawa i Jan Zieliński - cieszyli się z wygranej: 7:6 i 7:6.
To zaś sprawiło, że reprezentanci Polski dołączyli do Szwajcarii - w niedzielę o godz. 7.30 zacznie się rywalizacja o tytuł. Najpierw Iga Świątek zagra z Belindą Bencic, później Hubert Hurkacz ze Stanem Wawrinką, na końcu, jeśli będzie 1:1, zostanie rozegrane spotkanie mikstów.
Ogromne nagrody finansowe dla reprezentantów Polski. Iga Świątek na szczycie listy, ale to może się jeszcze zmienić
Jedno nie ulega już wątpliwości - nawet jeżeli Polska przegra ze Szwajcarią, a będzie faworytem, Australijczycy będą musieli przelać na konta Polaków solidną wypłatę. Już przekracza ona milion dolarów amerykańskich, może dobić niemal do dwóch. Wszystko zależy od finału.

Na razie najwięcej w Sydney zarobiła Iga Świątek - niemal 460 tys. dolarów. Składa się na to: wpisowe do turnieju dla zawodniczki z miejsc 1-10 w rankingu (250 tys. dolarów), dwa zwycięstwa w singlu w fazie grupowej (90 tys. dolarów), pokonanie Mayi Joint w ćwierćfinale (82 tys. dolarów) oraz premia za cztery zwycięstwa Polski w meczach (37,6 tys. dolarów). Tę ostatnią dostaje każdy z naszych reprezentantów. Razem oznacza to 459,6 tys. dolarów.
Hurkacz zarobił niespełna 350 tys. dolarów. Głównie dlatego, że wpisowe dla niego, a korzystał z zamrożonego rankingu na poziomie 49. pozycji ATP, wyniosło 60 tys. dolarów. Nie dostał też gratyfikacji za przegraną z Alexem De Minaurem (82 tys.), ale dorzucił 155,9 tys. za ogranie dzisiaj Taylora Fritza.
W mikście stawki są znacznie mniejsze: Jan Zieliński za zgłoszenie deblisty z miejsce 31-60 otrzyma 30 tys. dolarów, a Katarzyna Kawa, jako druga rakieta singlowa z pozycji 101.-250. dostanie 15 tys. Na korcie zaś - za cztery wygrane spotkania - dostali już ponad 60 tys. dolarów. Razem z premiami za wygrane drużyny (37,6 tys.) oznacza to niemal 130 tys. dolarów dla Zielińskiego oraz niemal 115 tys. dla Kawy. To dla nich olbrzymi zarobek. Zdecydowanie mniejsze przelewy dostaną: Katarzyna Piter oraz Daniel Michalski, którzy pozostają rezerwowymi. Ale i tak będą one solidne.
A może być jeszcze większy. W finale stawki idą w górę - za triumfy w singlu są nagrody sięgające niemal 300 tys. dolarów dla zawodniczki lub zawodnika (296,2 tys.), a w mikście - po 55,8 tys. Dodatkowo jest 27,3 tys. dolarów dla każdego z reprezentantów zwycięskiej drużyny.
Tę zaś poznamy w niedzielę około południa.













