Tak Ukrainka potraktowała Świątek. Długo na to czekała, od razu w śmiech
Iga Świątek kilka godzin temu oficjalnie pożegnała się z tegorocznym Indian Wells. Podopieczna Wima Fissette'a została zatrzymana w ćwierćfinale przez Elinę Switolinę. Ukrainka na pokonanie naszej rodaczki czekała od 2023 roku. Jeszcze dłuższa posucha trwała jeżeli chodzi o półfinały kalifornijskiej imprezy. Ten temat natychmiastowo pojawił się podczas pomeczowej wypowiedzi. Doświadczona zawodniczka zaczęła się śmiać już po pierwszym pytaniu zadanym przez reportera. "Ta statystyka sprawia, że czuję się trochę staro" - wypaliła.

Sporo działo się w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu w konfrontacji Eliny Switoliny z Igą Świątek. Polka rozpoczęła kiepsko, bo przegrała pierwszego seta, ale ostatecznie zdołała doprowadzić do trzeciej odsłony. Ta padła łupem obywatelki naszych wschodnich sąsiadów, która zameldowała się w półfinale zawodów. Podczas potyczki nie brakowało nerwowych momentów. Dotyczyły one głównie Igi Świątek. Świat obiegły choćby sceny przedstawiające małą sprzeczkę między Raszynianką a jej teamem.
W zgoła innym humorze znajdowała się rzecz jasna Elina Switolina. Doświadczona sportsmenka wreszcie dopięła swego i po trzech porażkach z rzędu, pokonała gwiazdę pochodzącą z Raszyna. Nie od tego zaczęła się jednak tradycyjna pomeczowa rozmowa. Reporter uświadomił Ukrainkę, że znalazła się w półfinale Indian Wells po siedmiu latach przerwy. Zwyciężczyni aż się zaśmiała. "Ta statystyka sprawia, że czuję się trochę staro" - wyznała, o czym wspominaliśmy na wstępie.
Switolina lepsza od Świątek. Pomogły wspólne wymiany treningowe
"Jestem niezwykle szczęśliwa. Dzisiaj był naprawdę trudny mecz. Musiałam się naprawdę postarać, żeby cieszyć się potem ze zwycięstwa. Jestem bardzo zadowolona zwłaszcza z tego, że udało mi się wytrzymać psychicznie w trzecim secie" - dodała już na poważnie. Następnie zdradziła klucz do sukcesu. "Próbowałam analizować co robiłam źle w innych meczach, a co działało. Ponadto w przeszłości parę razy grałam treningowo z Igą, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać i jak powinnam grać. Jestem bardzo zadowolona z tego jak udało mi się zrealizować plan gry. Kilka rzeczy działało naprawdę dobrze, choćby serwis" - przyznała.
W półfinale poprzeczka zawiśnie równie wysoko, bo Ukrainka zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Kazaszka, podobnie zresztą jak 31-latka, zalicza świetny początek sezonu.












