Tak grającej Świątek nie widział od dwóch lat. "Ustawienia fabryczne" wróciły
- Niezależnie od tego, czy w półfinale Iga trafi na Rybakinę, czy na Switolinę, to nie będzie to łatwy mecz. Po spotkaniach z Osaką i Pegulą można jednak stwierdzić, że to druga strona ma się czym martwić. Tak grającej Świątek nie widziałem od dwóch lat - mówi Adam Romer, redaktor naczelny Tenisklub.pl

Dariusz Ostafiński, Interia: Szybko poszło.
Adam Romer, redaktor naczelny Tenisklub.pl: I to jak poszło. Ostatni raz tak grającą Igę widziałem w 2024 roku na kortach Roland Garros.
"Celt się nie pomylił. Mecz z Osaką dobry, z Pegulą jeszcze lepszy"
To chyba dobrze.
- Bardzo dobrze. W Rzymie Iga rośnie z każdym kolejnym rozegranym meczem. Ten pierwszy, z McNally był trudny, ale wtedy Dawid Celt celnie zauważył, że jest dobrej myśli - jest zdania, że Iga takiego spotkania potrzebowała. Nie pomylił się. Dalej już poszło. Z Cociaretto to było wiadomo, że wygra. Mecz z Osaką był dobry, a ten z Pegulą jeszcze lepszy. Jak weźmie się to wszystko razem zepnie, to można być dużym optymistą.
Pegula nie potrafiła znaleźć sposobu na Świątek. Dopiero w końcówce wygrała kilka piłek, ale to było za późno.
- Pegula jest na tyle doświadczona, że gra do końca. Widziała jednak, że nie ma żadnych argumentów. Zresztą można było zauważyć w tym meczu jedną ważną rzecz. Ostatnio Iga miała tak, że przychodził w jej spotkaniach moment dekoncentracji, gdzie rywalki dostawały swoje szanse. Tak było choćby w meczu z Linette. Z Pegulą tego nie było. To była kopia tych spotkań z lat 2022-23, kiedy Iga dominowała na światowych kortach.
"Wróciła stara, dobra Iga Świątek"
Jednym słowem Świątek wróciła do "ustawień fabrycznych", lub innymi słowy "wróciła stara, dobra Iga".
- A już na pewno można powiedzieć, że nie dała Peguli szans na powrót do meczu i cały czas kontrolowała to, co dzieje się na korcie.
Przy okazji przerwała dwie fatalne serie.
- To są tylko statystyki. Choć jasne, że to dobrze, że zagra w półfinale pierwszy raz od pół roku i że po sześciu porażkach z rzędu z zawodniczkami z TOP 10 w końcu to odwróciła. Ale, gdzie miałaby wrócić do dobrej gry, jak nie w Rzymie.
Rybakina i Switolina mają się czym martwić
A już się martwiliśmy, czy ta współpraca z trenerem Roigem wypali.
- Nigdy nie ma gwarancji, że taki mariaż wypali. Natomiast to jest wciąż świeża współpraca i jeszcze bym się z ocenami wstrzymał. W każdym razie wygląda to optymistycznie.
Jakie są szanse Świątek na wygraną w półfinale?
- Niezależnie od tego, czy trafi na Rybakinę, czy na Switolinę, to nie będzie to łatwy mecz. Po spotkaniach z Osaką i Pegulą można jednak stwierdzić, że to druga strona ma się czym martwić.






![Majchrzak: był o krok od odwrócenia meczu. Zobacz skrót meczu z Lehecką [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXPIGBAGH3XGJ-C401.webp)





