Szturm na "królestwo" Świątek. Już się zaczęło. Publicznie ogłasza
Rywalizacja w tourze WTA wkracza obecnie w czas gdy na mączce, tak ukochanej przez Igę Świątek. Jej koronnym punktem będzie rzecz jasna turniej Rolanda Garrosa. Paryskie korty stały się w ostatnich latach "królestwem" polskiej tenisistki. W poprzednim roku podbiła je jednak Coco Gauff, a teraz ostry szturm po trofeum zapowiada także sztab Aryny Sabalenki. Jej trener Jason Stacy publicznie mówi o szczegółach planu uwzględniającego korekty wynikające z doświadczeń poprzedniego sezonu. Jego realizacja już się rozpoczęła.

W czwartek organizatorzy turnieju WTA 500 w Stuttgarcie poinformowali, że niemal w ostatniej chwili z rywalizacji na niemieckich kortach wycofała się liderka światowego rankingu - Aryna Sabalenka. Na jej absencji skorzystała nasza reprezentantka - Magdalena Fręch, zajmując wakat powstały w ten sposób w głównej drabince.
- Z przykrością ogłaszam, że nie będę w stanie zagrać w tegorocznym Porsche Tennis Grand Prix. Zawsze uwielbiam wracać do Stuttgartu. Ta atmosfera, kibice i wsparcie, które tam odczuwam, są dla mnie wyjątkowe. I, oczywiście, mam nadzieję na następną szansę na walkę o Porsche. Niestety, po Miami dopadła mnie kontuzja. I choć próbowałam, by wyleczyć ją na czas, nie jestem gotowa, by rywalizować. Bardzo mi przykro, że muszę opuścić te niesamowite zawody. Życzę wszystkim świetnego tygodnia w Stuttgarcie i mam nadzieję zobaczyć się z wami raz jeszcze bardzo szybko - tłumaczyła powody swojej rezygnacji Aryna Sabalenka.
W międzyczasie głos zabrał jej trener Jason Stacy, odpowiadający za przygotowanie fizyczne pierwszej rakiety świata. I rozmowie z Andy'm Roddickiem - opublikowanej na jego kanale Andy Roddick's Served Media - opowiedział o szczegółach planu, któremu przyświeca obecnie jeden główny cel - szturm na "królestwo Igi Świątek".
Tenis. Trener Aryny Sabalenki o szczegółach planu. Oto ich priorytet
Chodzi rzecz jasna o korty Rolanda Garrosa, na których polska tenisistka święciła wielkoszlemowy triumf już czterokrotnie, w latach: 2020, 2022, 2023 i 2024. W minionym sezonie tytuł odebrała jej jednak Coco Gauff, pokonując w wielkim finale właśnie Arynę Sabalenkę. A sztab Białorusinki zamierza wyciągnąć wnioski z tego, co wydarzyło się przed rokiem.
Szczerze mówiąc, bardzo staramy się teraz znacznie lepiej zarządzać jej energią, specjalnie wkraczając w okres gry w Europie. Poprzedni sezon był dla nas ważną lekcją. (...) W minionym roku, jeśli startowała w turnieju, docierała do finału lub była blisko, jeśli nie wygrywała całej imprezy. To mnóstwo meczów. I wkraczając w grę na mączce miała za sobą Brisbane, Australian Open, finał Indian Wells, zwycięstwo w Miami. To był krótki czas. A potem "boom" i jest w Stuttgarcie. Finał, finał, finał, ćwierćfinał... Następnie osiągnęła finał French Open. W tamtym czasie była już wykończona, bo rozegrała tak wiele spotkań
I dodał: - To była dobra lekcja dla nas wszystkich. Zdaliśmy sobie sprawę z konieczności zaakceptowania faktu, że jeśli gdzieś się pojawimy, zapewne awansujemy do finału. Zrozumieliśmy, że musimy tym zarządzać, łącznie z terminarzem i rzeczami poza kortem. (...) To było pole ogromnego skupienia przez ostatnie 1,5 roku, ale zwłaszcza teraz, przed French Open. W poprzednich trzech latach Sabalenka pojawiała się na French Open chora, czując się źle. Musimy więc dodać lub zmienić tu pewne rzeczy. Na tym się teraz koncentrujemy z mojej perspektywy.
Czas pokaże, czy pomna doświadczeń Aryna Sabalenka pójdzie o krok dalej i zdobędzie swój pierwszy tytuł Rolanda Garrosa. I czy pozwoli jej na to Iga Świątek, napędzona współpracą z nowym trenerem Francisco Roigiem i jego "pomocnikiem" - Rafą Nadalem.











