Sztab Świątek zrównany z ziemią. Jaka przyszłość czeka Polkę? Eksperci są zgodni
Występ Igi Świątek w US Open 2023 był rozczarowujący, przede wszystkim dla samej zawodniczki. Dotychczasowe liderka rankingu WTA nie tylko przegrała w 1/8 finału z Jeleną Ostapenko, ale też straciła przodownictwo w rankingu. Polka zakończy ten sezon z jednym wielkoszlemowym zwycięstwem. Eksperci z ESPN przewidują, że kolejny potoczy się tak samo i naszą najlepszą tenisistkę znów zobaczymy triumfującą we French Open.

Iga Świątek nie obroniła wywalczonego przed rokiem trofeum US Open. Nie awansowała do ćwierćfinału, ulegając wcześniej Jelenie Ostapenko 6:3, 3:6, 1:6. Niestety, wiąże się to z poważniejszymi konsekwencjami niż "tylko" pożegnanie się z nowojorskim Wielkim Szlemem. Jako że Aryna Sabalenka grała dalej, a nawet dotarła do finału (w którym ostatecznie przegrała z Coco Gauff), to Białorusinka będzie nową liderką rankingu WTA.
Po spotkaniu z Ostapenko Polka nie kryła zaskoczenia. Nie potrafiła do końca wyjaśnić, co wydarzyło się na korcie. Nie umiała zresztą wejść w swój zwyczajowy rytm.
Jestem po prostu zaskoczona, że mój poziom zmienił się tak drastycznie, ponieważ zazwyczaj, gdy gram źle, gram źle na początku, a potem w pewnym sensie nadrabiam zaległości lub po prostu rozwiązuję problem. Tym razem było zupełnie odwrotnie
Gromy sypią się na sztab Świątek. "Jak w kinie"
Nasza najlepsza zawodniczka miała trudny czas na korcie, ale najwyraźniej zabrakło jej wsparcia ze strony całego teamu. Tak przynajmniej uważa komentator Lech Sidor, który w rozmowie z portalem "Meczyki.pl" nie zostawił suchej nitki na współpracownikach Polki.
Iga wiedziała, że spada w tę przepaść i tam nie ma żadnej pomocy. Tomasz Wiktorowski siedział jak mumia i nie wydobył z siebie żadnej uwagi. (...) Jak Iga krzyczy na korcie "co mam robić?!", to nie jest to uwaga do czwartego rzędu na stadionie, tylko uwaga rzucona do ludzi, którzy tam siedzą, są w pracy i biorą pieniądze. Oni wyglądali tak, jakby byli w kinie
"Iga zawsze lubiła interakcje ze swoim obozem, a teraz zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Nie wiem, co się wydarzyło z tym całym sztabem. Siedzieli i nikt nie był w stanie zareagować. Fajnie się dopinguje, kiedy zawodniczka gra i wyniki są super - łatwo się wstaje, pięści do góry... Tutaj nie było żadnej reakcji" - kontynuował.
Kolejny sezon z Wielkim Szlemem?
Mimo kłopotów na kortach w Nowym Jorku Iga Świątek ma za sobą bardzo udany sezon, okraszony kolejną wygraną we French Open. Na mączce polska zawodniczka ponownie nie miała sobie równych. I według ekspertów z ESPN, podobnie będzie również za rok.
"Okres po sezonie powinien pomóc Świątek, która w nowy rok wejdzie z gotowości do walki o zwycięstwo w każdym turnieju w którym się pojawi. Choć potrafi zdobywać tytuły także na kortach twardych, to bez wątpienia króluje na mączce. Świątek w 2024 roku ponownie będzie dominować i przywiezie do domu czwarty Puchar Suzanne-Lenglen" - czytamy w przewidywaniach ekspertów.
Co ciekawe, w Australian Open przewidują zwycięstwo Coco Gauff, a w Wimbledonie Ons Jabeur, która cały czas czeka na swój premierowy Wielki Szlem. O dziwo w US Open jako triumfatorkę widzą Arynę Sabalenkę, która kilka dni temu uległa w finale tej imprezy wspomnianej Gauff.
To wszystko wygląda obiecująco, ale warto pamiętać, że jak mawiał Woody Allen "prognozy są trudne, szczególnie w odniesieniu do przyszłości".










