Szaleństwo Świątek w Australian Open. A potem ten wpis, tuż przed szóstą. Hit sieci
Iga Świątek jak na razie z Australian Open i występami w Melbourne nie ma zbyt wielu dobrych wspomnień. Polka najdalej w Australii dotarła do półfinału, co jest wynikiem daleko odbiegającym od jej ambicji i oczekiwań. Nasza gwiazda zagrała już kilka ikonicznych meczów. Jeden z nich miał miejsce w nocy 18 stycznia 2024 roku. Po wszystkim Iga wzięła do ręki telefon i zamieściła historyczny wpis, który stał się hitem sieci.

Iga Świątek jak na razie nie zdołała "odczarować" Australii, a konkretnie Australian Open, które co roku odbywa się w gorącym Melbourne. Warunki panujące w tej części świata jak na razie nie sprzyjały naszej gwieździe, która najdalej zdołała dotrzeć tam do półfinału imprezy. Zrobiła to dwukrotnie.
Z pewnością półfinałowe spotkanie z Madison Keys w styczniu 2025 roku należało do tych o bardzo dużym ładunku emocjonalnym. Nie może być inaczej, gdy mecz kończy się super tie-breakiem rozgrywanym do dziesięciu, a ostatecznie o wygranej Amerykanki zdecydowały ledwie dwa małe punkty.
Historyczny wpis Igi. Zachwyciła cały świat
Thrillery z udziałem Igi w Melbourne miały także swoje dobre zakończenia. Jednym z tych bez wątpienia jest ten, który odbył się 18 stycznia 2024 roku. Wówczas już w drugiej rundzie Świątek zmierzyła się z Danielle Collins. W tamtym momencie relacje obu pań nie wydawały się tak napięte, jak obecnie.
Na korcie działo się jednak wiele, choć wynik niekoniecznie na to wskazuje. Iga wygrała 6:4, 3:6, 6:4, ale zwrotów akcji w tym meczu było co niemiara. Wystarczy napisać, że łącznie obejrzeliśmy aż 13 przełamań, a w trzecim secie Iga przegrywała 1:4 ze stratą dwóch serwisów.
Wówczas wydawało się, że wyjście z tej sytuacji jest wręcz niemożliwe, tym bardziej, że panie już dawno przekroczyły dwie godziny gry. Nic bardziej mylnego. Świątek od tego stanu wygrała wszystkie gemy, co ostatecznie przełożyło się także na końcowy triumf w całym meczu po dwóch godzinach i pięćdziesięciu siedmiu minutach.
Mecz skończył się dosłownie tuż przed godziną szóstą nad ranem czasu polskiego. Zaraz po ostatniej piłce Polka chwyciła za swój telefon i opublikowała wpis, który stał się hitem sieci oraz jej znakiem wytrwałości. "To nie jest koniec, dopóki się nie skończy". Tak proste słowa, które doskonale oddają ducha walki Igi.
Ten oczywiście w dużej mierze u Polki "pochodzi" od Rafaela Nadala, który jest wielkim idolem naszej gwiazdy i sam w Australii przeżył podobne chwile, ale w finale. Wpis Igi zebrał już prawie dwa miliony wyświetleń, a w komentarzach pojawiła się, chociażby mistrzyni olimpijska - Aleksandra Mirosław.











