Switolina górą. Kilka słów prawdy po tym, co zrobiła Świątek. "Na tym poziomie"
Iga Świątek nie zagra w tegorocznym finale Internazionali d'Italia. W czwartkową noc nasza tenisistka przegrała z Eliną Switoliną po zaciętym, trzysetowym spotkaniu. Ukrainka zaskoczyła ją morderczą intensywnością, która pomogła jej odnieść zwycięstwo. - Iga była zmuszona trochę zmienić swoją taktykę, przyspieszyć - komentuje Lech Sidor, zwracając uwagę na poszczególne aspekty gry Polki.

Ćwierćfinałowe meczeEliny Switoliny i Igi Świątek byłby kompletnie inne. Podczas gdy Ukrainka stoczyła trzysetowy bój z Jeleną Rybakiną (2:6, 6:4, 6:4), Iga Świątek dosłownie przejechała się po Jessice Peguli, oddając jej zaledwie trzy gemy w całym pojedynku (6:1, 6:2).
Z tego powodu eksperci i kibice przypuszczali, że reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów może nie zdążyć zregenerować się na półfinałowe starcie z Polką. Ale nic bardziej mylnego.
Zobaczył mecz Świątek i Switoliny w Rzymie. Potem ogłosił: Byłem przekonany
Switolina od pierwszego gema pokazywała, że za wszelką cenę chce awansować do finału WTA 1000 Rzym. W pierwszej partii ograła Świątek 6:4, w drugiej Raszynianka doprowadziła do remisu po triumfie 6:2. W decydującym secie to Ukrainka wróciła do swojej najlepszej wersji. Ostatecznie po ponad dwóch godzinach przypieczętowała zwycięstwo 6:4, 2:6, 6:2.
Imponować mogła przede wszystkim jej waleczność na włoskiej mączce. Rywalka polskiej zawodniczki kapitalnie poruszała się na nogach, co szło w parze ze skuteczną grą w defensywie. Iga Świątek starała się grać spokojnie i konsekwentnie, jednak tego dnia na 31-latkę to zwyczajnie nie wystarczyło.
- Ja nie widziałem tak dobrze grającej Switoliny. Byłem przekonany, że Iga grając trochę wolniej i cierpliwiej będzie w stanie po prostu ją zamęczyć. Okazało się, że nie. Switolina dobiegała wszędzie, broniła się wszędzie, przepychała wszystko na drugą stronę, kontrowała - mówi Lech Sidor w nagraniu na profilu "Trzeci Serwis".
Ekspert i tenisowy komentator zwrócił uwagę na ilość błędów po stronie Polki. - W takiej sytuacji Iga była zmuszona trochę zmienić swoją taktykę, przyspieszyć. Próbować szukać winnerów trochę wcześniej, niż zakładali z trenerem. To niestety wiąże się z błędami niewymuszonymi. W okolicach 50 błędów niewymuszonych to jest jednak trochę za dużo, jeżeli chce się wygrać spotkanie na tym poziomie - powiedział.
Według Sidora Świątek często nie wykorzystywała "małych momentów", kiedy np. prowadziła 30:0, co ostatecznie zaważyło o końcowym wyniku. - Switolina zasłużyła. Wytrzymała ciśnienie, zdążyła się zregenerować - podsumował.
W finale Ukrainka o tytuł zagra z Coco Gauff.













