Świątek zwróciła się do ojca! Trybuny zaniosły się śmiechem
Iga Świątek nocą z niedzieli na poniedziałek pokonała w finale turnieju WTA w San Diego Donnę Vekić 6:3, 3:6, 6:0. Polka tuż po spotkaniu tradycyjnie zabrała głos. Zwróciła się między innymi do swojego ojca, który nie pojechał z nią do Stanów Zjednoczonych. Wypowiedź 21-latki spotkała się z żywą reakcją widowni.

Liderka rankingu WTA do zmagań w San Diego przystępowała bezpośrednio po turnieju w Ostrawie. Nie miała wiele czasu na odpoczynek: po wyczerpującym, trwającym ponad trzy godziny finale imprezy w Czechach, który odbył się w minioną niedzielę, błyskawicznie poleciała za Ocean i już w czwartek rozegrała w Stanach pierwszy mecz. Maraton ten zakończył się dopiero w poniedziałek nad ranem.
Świątek zwróciła się do ojca. Trybuny wybuchnęły śmiechem
Donna Vekić, która do drabinki głównej musiała przebijać się przez kwalifikacje sprawiła Świątek pewne problemy i zdołała nawet "urwać" jej seta. W decydującej partii to Polka rozdawała jednak karty - rozbiła Chorwatkę 6:0, pozwalając jej łącznie na zdobycie... ledwie pięciu punktów. Dla 21-latki to już ósmy tytuł w 2022 roku i znak, że przed WTA Finals (31 października - 7 listopada) przygotowania idą w odpowiednim kierunku.

Tuż po zakończeniu meczu nasza rodaczka tradycyjnie zabrała głos. Zwróciła się między innymi do swojego ojca, Tomasza.
- Dziękuję swojej rodzinie. Mój tata prawdopodobnie właśnie kładzie się spać, ale przez cały tydzień oglądał mecze - mówiła. - Chciałam po prostu powiedzieć mu... "cześć" - dodała, co spotkało się z żywą reakcją widowni.
Teraz przed Igą Świątek blisko dwa tygodnie odpoczynku, poprzedzającego zmagania w turnieju Finals. Póki co znane są tylko trzy zawodniczki, które w nim zagrają - obok naszej reprezentantki to Ons Jabeur i Jessica Pegula.








