Świątek znów zagrała w "rosyjską ruletkę". Czarne chmury przed Wimbledonem, "to klęska"
Iga Świątek przegrała w 1/8 turnieju Bad Homburg z Emmą Navarro. - To nie jest dobry prognostyk przed Wimbledonem. Znów oglądaliśmy te same błędy, co w Roland Garros. Znów był kłopot z pierwszym serwisem. Mecz z Navarro był do wygrania, wystarczyło ruszyć ją z miejsca. Iga tego nie zrobiła. Teraz widzę tylko jeden sposób na uniknięcie porażki w Wimbledonie - mówi nam Lech Sidor, twórca kanału Trzeci Serwis na YouTube.

5:7, 6:2 i 3:6 - Iga Świątek tylko w drugim secie meczu z Emmą Navarro pokazała trochę dobrego tenisa. W sumie trudno jednak stwierdzić, czy to Polka była taka dobra, czy też Amerykanka w tym momencie trochę poluzowała. - Navarro mogła specjalnie puścić kilka gemów. Widziała, że jest słaba fizycznie, więc nie chciała iść na udry ze Świątek. W pewnym momencie z premedytacją postawiła na punkty zdobywane przez własny serwis i dobrze jej to wychodziło - mówi nam Lech Sidor.
Świątek zagrała w "rosyjską ruletkę"
Po meczu w Bad Homburg trudno uciec od refleksji, że Świątek przegrała na własne życzenie. - Jak powiedziałem, Navarro jest słaba fizycznie. Wystarczyło ruszyć ją z miejsca, poprzerzucać piłkę cierpliwie nad siatką. Każda akcja, gdzie było trochę więcej grania, kończyła się punktem dla Świątek. Tej jednak ewidentnie brakowało cierpliwości. Rozumiem, że upał i może chciała szybko skończyć, ale z tego brała się niezliczona ilość niewymuszonych błędów - zauważa nasz rozmówca.
Sidor o meczu Świątek z Navarro mówi wprost: - Nasza zawodniczka znów zagrała w rosyjską ruletkę. Czasem to wychodziło, ale były też auty po centymetrze, przestrzelone drugie i trzecie piłki. Trzeba było jednak w tym upale trochę więcej popracować i na pewno przełożyłoby się to na wygraną. W sumie mocno się zdziwiłem. Przed meczem nie postawiłbym kokosów na Navarro, a tu proszę - komentuje Sidor.
"To klęska", przyznaje Sidor po meczu Świątek
Brak cierpliwości i próba szybkiego kończenia akcji, to jedno. Świątek znów też jednak miała problem z pierwszym serwisem. - Statystyki pokazują aż dziewięć podwójnych błędów. To klęska - przyznaje Sidor, dodając, że w sumie powtórzyła się historia z kilkunastu poprzednich spotkań, gdzie ten pierwszy serwis też szwankował. Francisco Roig próbuje to naprawić, ale jak dotąd bezskutecznie.
Zdaniem eksperta ta porażka może też wpłynąć negatywnie na mental zawodniczki. - Poszła utartym szlakiem. Rok temu była Majorka, gdzie trenowała, a potem właśnie Bad Homburg i przegrany finał z będącą na fali Pegulą. Nic dziwnego, że potem podnosiła talerz na Wimbledonie. Teraz pewnie zadaje sobie pytanie: jak ja mam tam zagrać, skoro w Bad Homburg skończyłam na pierwszej rundzie.
Świątek w Wimbledonie musi liczyć na dobre losowanie
Wracając do wątku sportowego, trzeba jeszcze zwrócić uwagę na jedno. Teraz Świątek ma chwilę na regenerację, a już w poniedziałek startuje Wimbledon. Te kilka dni nie pomoże Świątek w odzyskaniu formy. - Na Wimbledon mogłaby się dobrze przygotować, rozgrywając jeszcze dwa, trzy mecze. Teraz tego nie zrobi. Musi więc liczyć na to, że w pierwszej i drugiej rundzie trafi na kogoś, kto nie sprawi jej większych problemów. Tymczasem lista nazwisk, które określiłbym mianem "miny", jest bardzo długa - zwraca uwagę Sidor i wymienia przynajmniej 20 nazwisk.
- W Wimbledonie może sypnąć niespodziankami i wyniki Bad Homburg są tego najlepszym dowodem. Przecież odpadła nie tylko Świątek, ale też Andriejewa, która przed chwilą wygrała Roland Garros. Granice między tymi topowymi zawodniczkami i resztą mocno się zacierają. Trzeba w tej sytuacji trzymać kciuki za dobre losowanie Świątek. Żeby miała szansę się rozkręcić i rozegrać. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że mecz z Navarro nie daje podstaw do wielkiego optymizmu - kończy Sidor.












