Świątek zna pierwszą rywalkę w Stuttgarcie. Wielka niewiadoma, będzie show?
Iga Świątek znów wraca na kort - po dwóch wygranych w Szwajcarii w ramach Billie Jean King Cup Polka błyskawicznie przeniosła się do Stuttgartu, gdzie już niebawem weźmie udział w Porsche Tennis Grand Prix. We wtorek raszynianka poznała przy tym swoją pierwszą rywalkę - będzie nią Belgijka Elise Mertens, która - nie bez pewnych problemów - pokonała Tatjanę Marię 6:1, 4:6, 6:0. Takiego starcia Świątek jeszcze nie doświadczyła...

Iga Świątek po tym, jak - nieco niespodziewanie - pożegnała się z zawodami w Miami po przegranej z Jekateriną Aleksandrową w 1/8 finału powróciła na "Stary Kontynent", by po 2,5 tygodnia od tamtej porażki wziąć udział w Billie Jean King Cup.
W rozgrywkach tych liderka rankingu WTA bez specjalnych problemów ograła Szwajcarki Waltert i Naef i tym razem już bardzo prędko przeniosła się do niemieckiego Stuttgartu, gdzie niebawem rozpocznie zmagania w ramach Porsche Tennis Grand Prix. Świątek poznała przy tym już swoją pierwszą oponentkę.
WTA Stuttgart. Tatjana Maria - Elise Mertens: Mecz, któremu szczególnie przyglądała się... Iga Świątek
Sprawa tego, kto zmierzy się z najlepszą rakietą świata została rozstrzygnięta w meczu pierwszej rundy turnieju w Badenii-Wirtembergii, w którym we wtorek zmierzyły się przedstawicielka gospodarzy Tatjana Maria oraz Belgijka Elise Mertens.
Niemka, bez wątpienia nie będąca faworytką potyczki, zaczęła spotkanie z "pazurem", bowiem po pierwszym przegranym punkcie zdołała zatriumfować w otwierającym gemie. Potem jednak ton rywalizacji nadawała już przede wszystkim Mertens.
"Trzydziestka" klasyfikacji WTA dwie kolejne minipotyczki wygrała do zera i choć potem Maria na moment się przebudziła w gemie czwartym, to nie zmieniło to faktu, że sportsmenka z Belgii była już naprawdę "w gazie" i zatriumfowała w secie 6:1, przełamując w trakcie gry przeciwniczkę trzykrotnie.
Początek drugiej części starcia miał już nieco inny przebieg - to Tatjana Maria rozpoczęła set od mocnego akcentu, przełamując oponentkę w pierwszym gemie i wkrótce potem podwyższając rezultat na 2:0. Wówczas jednak zawodniczka rodem z Leuven obudziła się z letargu widząc, że sytuacja wymyka jej się spod kontroli i po następnych minutach zdołała doprowadzić do remisu 2:2.
Następnie wyszła ona nawet na prowadzenie, ale jej przeciwniczka "poczuła krew" i wyprowadziła kolejny cios. Po mniej więcej 30 minutach trwania drugiego seta było 3:3 - w pierwszej odsłonie po porównywalnym czasie Elise Mertens miała już na koncie "bagietkę".
Później panie zdobyły jeszcze po "oczku", natomiast końcówka seta należała wyłącznie do reprezentantki Niemiec - ta wygrała koniec końców 6:4 i pokazała, że mimo trudnego początku stawianie na niej kreski było cokolwiek przedwczesne.
Po krótkiej przerwie wyglądało jednak na to, że przedstawicielka gospodarzy zaczęła opadać z sił - Mertens w błyskawicznym tempie wyszła na prowadzenie 3:0, nie dając rywalce wiele pola do popisu w tej fazie zmagań. Potem było już niemalże "z górki" - jedynie w ostatniej minipotyczce Maria próbowała jeszcze stawiać się Belgijce, ale nie zdało się to na nic - ta wygrała ostatecznie trzeci set 6:0, a cały mecz 2:1.
Tatjana Maria 1:2 Elise Mertens (1:6, 6:4, 0:6)
Tym samym to właśnie 30. rakieta świata będzie niebawem mierzyła się ze Świątek - co istotne, będziemy świadkami pierwszego starcia między obiema paniami, a więc mamy do czynienia z naprawdę sporą niewiadomą co do tego, jak może przebiegać to współzawodnictwo, do którego dojdzie w czwartek 18 kwietnia...
WTA Stuttgart. Iga Świątek dominowała rywalizację w poprzednich sezonach
Turniej w Stuttgarcie potrwa do 21 kwietnia - Iga Świątek ma szansę na wywalczenie swoistego "hat-tricka", bowiem Polka triumfowała w tych zawodach zarówno w zeszłym roku, jak i w sezonie 2022. W podobnej sytuacji co ciekawe były również Desirae Krawczyk oraz Demi Schuurs, które w deblu także sięgały po trofeum przez dwa ostatnie lata z rzędu.
Były - bowiem już w 1/8 finału musiały uznać wyższość niemieckiego duetu Schunk - Seidel, który ograł je 4:6, 6:4, 8-10. Rywalizacja była więc zacięta, ale z grona obrończyń tytułów pozostała już tylko i wyłącznie jedna zawodniczka...











