Świątek wyrzucona z turnieju. Schowała się w szatni. Znamy już gorzką prawdę
Iga Świątek nie wygra czwartego w karierze turnieju WTA 1000 w Dosze. Polka zakończyła imprezę na ćwierćfinale, ulegając Marii Sakkari 6:2, 4:6, 5:7. W całym meczu popełniła aż 38 niewymuszonych błędów. Ale nie zeszłaby z kortu pokonana, gdyby nie momentami znakomity tenis w wykonaniu Greczynki. - W ostatnim czasie były momenty, że nie wierzyłam w siebie, było mi bardzo trudno. Kiedy spadasz w rankingu, nie grasz dobrego tenisa, wtedy zaczynasz się dołować i myślisz, że nie wrócisz na wysoki poziom - nie kryła gorzkiej prawdy zwyciężczyni, dla której wygrana z Raszynianką ma być zwiastunem renesansu.

Iga Świątek w katarskiej Dosze poczyna sobie zazwyczaj wyśmienicie. W latach 2022, 2023 i 2024 docierała do finału. Za każdym razem kończyła go zwycięsko.
Dobra passa dobiegła końca dopiero w poprzednim sezonie, gdy Polka zakończyła turniej na półfinale. Jej pogromczynią okazała się wówczas Jelena Ostapenko. Do tegorocznej edycji Raszynianka przystąpiła z zamiarem wywalczenia czwartego tytułu na katarskiej ziemi.
Iga Świątek kontra Maria Sakkari. Udany rewanż Greczynki za starcie w Dosze sprzed roku
Przez moment wydawało się, że przygoda Polki z WTA 1000 w Dosze tym razem może potrwać tylko do 1/8 finału. W tej fazie rywalizacji druga rakieta świata przegrała pierwszego seta z Darią Kasatkiną, grającą w barwach Australii. Ostatecznie wygrała jednak 5:7, 6:1, 6:1.
W boju o półfinał Świątek spotkała się z Marią Sakkari (52. WTA). Był to rewanż za ubiegłoroczne starcie w Katarze. W 1/16 finału Greczynka nie miała wtedy nic do powiedzenia, ulegając naszej tenisistce 3:6, 2:6.
Teraz w pierwszej partii Iga nie pozwoliła sobie na moment słabości, rozstrzygając tę część pojedynku na swoją korzyść w stosunku 6:2. Początek drugiego seta należał jednak do Sakkari, która w pewnym momencie prowadziła już 4:1. Znów widzieliśmy realizację scenariusza, w którym dyspozycja Polki ulega nagłemu załamaniu.
Tyle że Świątek szybko przełamała impas, doprowadzając do wyrównania. Dwa ostatnie gemy wygrała jednak rywalka. Do wyłonienia półfinalistki potrzebna była zatem trzecia odsłona. W niej bardzo nierówna dyspozycja wiceliderki światowego rankingu - w całym meczu aż 38 niewymuszonych błędów - zaowocowała porażką 5:7.
- Prawdę mówiąc, brak mi słów bo długo nie byłam w takiej sytuacji - powiedziała Sakkari tuż po zwycięstwie, kiedy Polki nie było już na korcie. - Dawno nie zaszłam tak daleko w tak istotnym turnieju. Brakowało mi tego. To jedna z najbardziej prestiżowych imprez w sezonie.
- W ostatnim czasie były momenty, że nie wierzyłam w siebie, było mi bardzo trudno - przyznała. - Kiedy spadasz w rankingu, nie grasz dobrego tenisa, wtedy zaczynasz się dołować i myślisz, że nie wrócisz na wysoki poziom. Nie jest łatwo o optymizm.
Globalny bilans gier między Świątek a Sakkari wynosi obecnie 4:4. Dla Greczynki to pierwszy triumf nad Igą od 2021 roku.
- Rok temu grałam tutaj z Igą Świątek. Nie wierzyłam, że mogę zwyciężyć, przegrałam bardzo gładko. Ale wykonałam dużą pracę i teraz jest inaczej. To wspaniały prezent dla mnie i dla mojego teamu - nie kryła satysfakcji Sakkari.













