Świątek walczyła z Siegemund o ćwierćfinał. 90 minut gry na korcie centralnym
Niemal miesiąc czekaliśmy na kolejny oficjalny mecz z udziałem Igi Świątek. Dziś przyszedł czas na pierwszy w tym sezonie występ Polki na mączce. Nasza reprezentantka zmierzyła się z mistrzynią WTA 500 w Stuttgarcie z 2017 roku - Laurą Siegemund. Stawką pojedynku był awans do ćwierćfinału niemieckich zmagań. Raszynianka zwyciężyła 6:2, 6:3. Wiemy już, z kim może się zmierzyć w batalii o najlepszą "4" rozgrywek.

Po tym, jak Iga Świątek sensacyjnie uległa Magdzie Linette w drugiej rundzie WTA 1000 w Miami, sporo wydarzyło się u naszej reprezentantki. Przede wszystkim doszło do zmiany trenera - Wima Fissette'a zastąpił Francisco Roig. Raszynianka udała się także na treningi do Akademii Rafaela Nadala na Majorce, by jak najlepiej przygotować się do gry na kortach ziemnych. Od piątku 24-latka przebywała już w Stuttgarcie, gdzie pod okiem nowego szkoleniowca szykowała się do występu w imprezie, którą wygrywała w 2022 i 2023 roku.
W poniedziałek poznaliśmy rywalkę turniejowej "3" w drugiej rundzie zmagań rangi WTA 500. Początkowo wydawało się, że będzie nią Wiktorija Tomowa. Reprezentantka Bułgarii prowadziła już 4-0 w tie-breaku drugiego seta z Laurą Siegemund, była o trzy małe kroki od zwycięstwa. Niemka zgarnęła jednak siedem punktów z rzędu i doprowadziła do decydującej partii, po której cieszyła się z triumfu 4:6, 7:6(4), 6:1.
W batalii o ćwierćfinał czekała nas zatem rywalizacja pomiędzy dwiema byłymi mistrzyniami Porsche Tennis Grand Prix. W sezonie 2016 Siegemund zanotowała finał, a 12 miesięcy później okazała się najlepsza w niemieckich rozgrywkach. Dotychczas Iga mierzyła się w singlu z Laurą dwukrotnie. Za każdym razem pokonywała reprezentantkę naszych zachodnich sąsiadów bez straty seta. Ich ostatni bezpośredni pojedynek w grze pojedynczej przypadł na... finał WTA 250 w Warszawie, przed trzema laty. Wówczas Raszynianka zwyciężyła 6:0, 6:1. Polka posiadała jak dotąd wyborny bilans w meczach z Niemkami, aż 20-0. Dzisiaj chciała dorzucić kolejną wygraną.
WTA Stuttgart: Iga Świątek walczyła z Laurą Siegemund o ćwierćfinał
Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Nasza reprezentantka zanotowała solidne wejście w mecz, zgarnęła siedem punktów na starcie. Raszynianka wykorzystała ostatniego z trzech break pointów i wyszła na prowadzenie 2:0. Tuż przed zmianą stron podwyższyła je do trzech "oczek". Siegemund odpowiedziała w czwartym gemie, pewnie utrzymując podanie. Sporo wydarzyło się w trakcie piątego rozdania. Polka wygrała pierwszy punkt, przy drugim zanotowała poślizg i upadła na kort. Na szczęście nic się nie stało 24-latce, wybrudziła się jedynie od mączki.
Tamto zdarzenie wybiło ją jednak z dobrego rytmu. Po chwili zanotowała dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu i zrobiło się 15-40 z perspektywy turniejowej "3". Laura nie wykorzystała żadnej z dwóch okazji, doszło do piłki na 4:1 dla Igi. Niemka nie poddawała się i do końca walczyła o odrobienie przełamania. Po ładnej kombinacji dropszot + lob doczekała się trzeciego break pointa. Przy nim zobaczyliśmy kolejny podwójny błąd serwisowy Polki w tym gemie.
Po krótkiej przerwie Siegemund serwowała po wyrównanie na 3:3. Świątek nie pozwoliła jednak na całkowite zniwelowanie straty. Za trzecią szansą odzyskała różnicę przełamania, a potem pewnie utrzymała własne podanie, przez co wyszła na 5:2. Ósme rozdanie okazało się ostatnim w premierowej odsłonie. Znów obejrzeliśmy zaciętego gema, w którym to Laura jako pierwsza posiadała piłki na dorzucenie kolejnego "oczka" na swoje konto. Iga trzymała się w grze i w końcu doczekała się setboli. Po drugim zapisała po własnej stronie rezultat 6:2.
Na początku drugiej części pojedynku obserwowaliśmy serię gemów wygrywanych do 30 przez serwujące zawodniczki. Potem nastało nowe rozdanie w tym secie. Świątek utrzymała swoje podanie do 15, a po zmianie stron poszła za ciosem. Iga nie straciła ani jednego punktu na returnie, dzięki czemu doszło do przełamania. Nasza reprezentantka wyszła na prowadzenie 6:2, 4:2, ale to nie był koniec emocji. Po chwili Raszynianka wplątała się w kłopoty, przez co Siegemund dostała dwa break pointy z rzędu. Pierwszego udało się Polce zniwelować, ale przy drugim wkradł się podwójny błąd serwisowy.
Ostatnie słowo należało jednak do turniejowej "3". 24-latka nie pozwoliła przeciwniczce na wyrównanie. Tuż po zmianie stron powróciła do różnicy przełamania, dzięki czemu mogła zamykać pojedynek przy własnym podaniu. Świątek wykonała swoje zadanie, chociaż nie bez problemów - musiała bowiem wracać z 0-30. Po 90 minutach walki mogła celebrować zwycięstwo 6:2, 6:3. W piątkowym ćwierćfinale Iga zmierzy się z triumfatorką starcia Mirra Andriejewa - Alycia Parks. Rosjanka pokonała dzisiaj broniącą tytułu Jelenę Ostapenko, wracając ze stanu 1:4 w trzecim secie.
Turniej WTA 500 w Stuttgarcie potrwa do 19 kwietnia. Najważniejsze informacje na temat niemieckich zmagań można znaleźć w tenisowej zakładce na stronie Interia Sport.

















