Świątek w centrum burzy. Polka wykluczona z listy. Wymowna decyzja AO
Kurz wielkoszlemowej rywalizacji na kortach Australian Open już opadł, lecz jego echa wciąż wybrzmiewają. A dbają o tym sami organizatorzy imprezy z Melbourne, którzy podsumowują to, co wydarzyło się podczas tegorocznej edycji turnieju, którą wśród pań wygrała Jelena Rybakina, a wśród mężczyzn - Carlos Alcaraz. W tym celu opublikowali wyjątkową listę, z której co ciekawe wykluczona została Iga Świątek, choć w teorii zasłużyła, by znaleźć się wśród wyróżnionych.

A chodzi nie o sportowy ranking, a o listę "cytatów wartych zapamiętania" które padły podczas tegorocznego Australian Open. Są to - jak czytamy na oficjalnym portalu turnieju - "refleksje, reakcje i rzadkie momenty, które zdołały uchwycić ducha AO 2026".
I tak wyróżnione zostały między innymi:
- słowa wspomnianego już wyżej Carlosa Alcaraza, które wypowiedział po triumfie, który pozwolił mu skompletować Karierowego Wielkiego Szlema:
Nikt nie wie, jak ciężko pracowałem, by wywalczyć ten tytuł. Po prostu prowadziłem gonitwę za tą chwilą
- wypowiedź Novaka Djokovicia pod adresem Hiszpana po przegranym finale:
Gratulacje Carlos za wspaniały turniej. To, co tutaj zrobiłeś było... Mam wrażenie, że najlepsze słowa, by to opisać, to "historyczne" i "legendarne"
- przemyślenia Jeleny Rybakiny dotyczące zarządzania emocjami:
Jaka jest najgorsza rzecz, która może się zdarzyć? Mój trener mówi mi zawsze że porażka, ale potem otrzymujesz kolejną szansę, by grać w następnym tygodniu. I mamy kilka Wielkich Szlemów, byłam więc skoncentrowana, ale nie zestresowana
- czy przemyślenia Aryny Sabalenki:
Dziś jesteś przegraną, jutro możesz być zwyciężczynią. Mam nadzieję, że w tym sezonie będę bardziej triumfatorką niż przegraną
Na liście - co wymowne - nie znalazły się słowa, które padły z ust Igi Świątek, choć to one jak się zdaje, odbijały się najszerszym echem podczas tegorocznego Australian Open.
Tenis: Australian Open. Iga Świątek wywołała poruszenie swoimi słowami
A mowa o reakcji Igi Świątek na nagranie z udziałem Coco Gauff, na którym przyłapana przez kamery Amerykanka dawała upust złym emocjom po niespodziewanej porażce z Eliną Switoliną.
- Pytanie brzmi, czy my jesteśmy tenisistkami, czy zwierzętami w zoo? One są obserwowane nawet przy wypróżnianiu. Byłoby miło mieć nieco prywatności. Nie zawsze chce się być tak uważnie obserwowanym - wypaliła podczas konferencji prasowej nasza wiceliderka rankingu WTA.
Ta wypowiedź natychmiast była cytowana przez media sportowe z całego świata. W końcu odniósł się do nie w rozmowie z "Tennis Channel" sam dyrektor turnieju - Craig Tiley, który miał nieco inną optykę na całą sprawę, niż Polka.
- Mamy mnóstwo obszarów, gdzie kamer nie ma. Pokoje trenerów, gdzie szkoleniowcy i zawodnicy mogą w spokoju współpracować. Do tego szatnie, pokoje do treningu, gabinet pielęgnacyjny, pokój do spania i odpoczynku. Tam nigdzie nie ma kamer. Na korcie głównym, a także wokół niego, czy jego korytarzach oczywiście są. Będziemy dalej przyglądali się tej sprawie i wsłuchiwali w głosy ze strony uczestników turnieju. W tym samym czasie chcemy jednak sprawić, żeby kibic był jak najbliższej zawodnika. Wierzymy, że możemy w ten sposób podnieść ich wartość, aby fani kochali ich jeszcze bardziej. Dalej będziemy szli tą ścieżką - tłumaczył.











