Na start tegorocznej edycji US Open Iga Świątek rozprawiła się z Chinką Xiyu Wang 6:2, 6:3. I niemal identycznym wynikiem pokonała Nadię Podoroską w drugiej rundzie. Argentynkę również było stać na zgarnięcie pięciu gemów w całym meczu.
Na przestrzeni całego pojedynku Polka przejęła inicjatywę. Zdarzały jej się niecelne zagrania czy podwójne błędy serwisowe, jednak to nie przeszkodziło się w odniesieniu zwycięstwa 6:3, 6:2., otwiera się w nowym oknie
Świątek przemówiła prosto z kortu. "Robi się niezły bałagan"
Kiedy spotkanie dobiegło końca, Świątek czekały zobowiązania medialne. Prosto z placu gry udzieliła pomeczowego wywiadu. Jeden z wątków dotyczył jej pasji do... układania klocków LEGO
- Największym zestawem, jaki zbudowałam, był zamek Disneya. Jest ogromny. Mający mniej więcej tyle - opowiadała 25-latka, dodając gestykulację. Wcześniej tłumaczyła, że lubi układać klocki, aby zrelaksować się przed rywalizacją na korcie. Korzysta z instrukcji, a poszczególne budowle tworzy w różnym tempie.
W pewnym momencie Raszynianka została zapytana, w jaki sposób transportuje ulubione zestawy z turnieju na turniej. - Szczerze mówiąc, podróżowanie z klockami Lego to najtrudniejsza część całego procesu. Jeśli chcę zabrać zestaw do domu, istnieje 99% prawdopodobieństwa, że rozpadnie się w samolocie. Jest dość wytrzymały, ale nie nadaje się do podróży. Albo kiedy poddajesz go kontroli bezpieczeństwa… robi się niezły bałagan - opowiadała.
- Wszyscy się ze mnie śmieją, kiedy po prostu idę przez lotnisko z zestawem Lego w ręku. Nikt tak nie robi. Ale te zestawy są po prostu zbyt fajne. Nie chcę ich zostawiać w hotelach - uzupełniła. Przypomnijmy, od stycznia 2024 roku Iga Świątek jest oficjalną ambasadorką marki LEGO w Polsce.
W trzeciej rundzie US Open zmierzy się z Marie Bouzkovą, która pokonała Brytyjkę Harriet Dart.













