Dwa dni temu Iga Świątek (5. WTA) powiększyła serię zwycięstw do ośmiu z rzędu. Po pewnej niedzielnej wygranej 6:3, 6:0 w starciu z Emilianą Arango w ramach drugiej rundy WTA 1000 w Cincinnati, w poniedziałek Raszynianka miała poważniejszy test. Musiała odwracać losy spotkania z Marią Sakkari po przegranym pierwszym secie, ale znów zrobiła to skutecznie. Od drugiej partii Polka rządziła na korcie w stanie Ohio. Ostatecznie obrończyni tytułu triumfowała 4:6, 6:1, 6:1.
Na papierze wydawało się, że w dzisiejszej rywalizacji Świątek czeka nieco łatwiejsze zadanie. Po drugiej stronie siatki znalazła się Diane Parry (66. WTA), która nie najlepiej wspomina jedyną dotychczasową konfrontację obu tenisistek. Podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu nasza reprezentantka triumfowała 6:1, 6:1. W tym roku Francuzka była jedną z rewelacji Roland Garros, walczyła z Mają Chwalińską o ćwierćfinał. Zdecydowaną faworytką środowej potyczki była oczywiście Iga.
WTA Cincinnati: Iga Świątek kontra Diane Parry w czwartej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Już na "dzień dobry" pojawiły się break pointy przy podaniu Raszynianki. Pierwszego udało się obronić asem, ale przy drugim Parry dopięła już swego, wymuszając błąd na Polce. Po zmianie stron Iga wciąż kalibrowała się do warunków panujących na korcie. Szybko zrobiło się 40-15 z perspektywy Diane. W końcówce rozdania nasza reprezentantka poprowadziła już akcje zgodnie z planem. Po dwóch piłkach na 2:0 dla Francuzki, pojawiła się okazja na powrotne przełamanie. Nierozstawiona zawodniczka popełniła podwójny błąd serwisowy i nastał remis.
Raszynianka rozkręcała się z każdą minutą i stopniowo budowała swoją przewagę. Kolejne dwa gemy wygrała do 30, a potem bardzo pewnie utrzymała swoje podanie, nie tracąc żadnego punktu i zrobiło się już 4:1 z perspektywy mistrzyni z Toronto. Dopiero wtedy Parry przerwała serię czterech przegranych gemów z rzędu. Nie przyszło to łatwo, bowiem po długiej walce na przewagi. W następnych minutach sytuacja znajdowała się pod kontrolą serwujących. Przy stanie 5:3 podawała, by zamknąć premierową odsłonę. Kluczowy gem dostarczył sporo emocji. Po dwóch setbolach dla Świątek, był nawet break point dla Parry. Ostatecznie Iga wykorzystała trzecią okazję i zapisała na swoim koncie wynik 6:3.
Na starcie drugiej części pojedynku obie pewnie utrzymały swoje podania. Sytuacja uległa zmianie w trzecim gemie. Wtedy pojawiły się trzy break pointy z rzędu dla Raszynianki. Pierwszych dwóch okazji nie udało się wykorzystać, ale przy trzeciej nasza reprezentantka wymusiła już błąd na rywalce. Po zmianie stron Świątek w pewnym stylu potwierdziła przewagę, nie tracąc ani jednego punktu. Piąta rakieta świata spokojnie kontrolowała wydarzenia na korcie i w następnych minutach jeszcze bardziej ugruntowała swoje prowadzenie.
Świątek zgarnęła w sumie pięć "oczek" z rzędu. Dopiero wtedy Parry zgarnęła drugiego gema w tej partii. Później Raszynianka posiadała meczbola przy swoim podaniu. Niespodziewanie doszło jednak do odrobienia jednego przełamania. W trakcie dziewiątego rozdania turniejowa "7" odzyskała to, co chwilę wcześniej straciła. Ostatecznie Iga triumfowała 6:3, 6:3 po czwartym meczbolu i 88 minutach gry. W ćwierćfinale WTA 1000 w Cincinnati zmierzy się z triumfatorką starcia Diana Sznajder - Jelena Rybakina. Możliwe jest zatem rewanżowe spotkanie za mecz o tytuł w Toronto. Najpierw reprezentantka Kazachstanu musi jednak pokonać Rosjankę.
Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek - Diane Parry jest dostępny TUTAJ.

















