Iga Świątek kontynuuje swoją świetną passę podczas trwającego Wimbledonu. Była liderka światowego rankingu w Londynie rozegrała już pięć spotkań - i tylko raz była zmuszona grać więcej niż dwa sety. Mowa tu o wygranym starciu drugiej rundy z Amerykanką Caty McNally. Raszynianka w drodze do ćwierćfinału pokonała Rosjankę Polinę Kudermietową, Amerykankę Danielle Collins oraz Dunkę Clarę Tauson.
W boju o pierwszy w karierze półfinał Wimbledonu przeciwniczką Świątek była inna Rosjanka Ludmiła Samsonowa. Po bardzo udanym spotkaniu Świątek zwyciężyła 6:2, 7:5 przełamując serwis rywalki aż pięciokrotnie. To okazało się prostą receptą na sukces.
Ten rezultat cieszy, szczególnie biorąc pod uwagę dyspozycję Świątek od początku sezonu. Nie bez znaczenia była jednak dotychczasowa dyspozycja na kortach trawiastych Polki, która delikatnie mówiąc, mocno odstępowała od normy znanej z pozostałych nawierzchni. Zwycięstwo nad Samsonową sprawiło, że Świątek skompletowała półfinały wszystkich czterech turniejów wielkoszlemowych. Dokonały tego jeszcze trzy aktywne tenisistki - Wiktoria Azarenka, Karolina Pliskova i oczywiście Aryna Sabalenka.
Środa nie była udanym dniem dla rosyjskich tenisistek. Prócz Samsonowej z Wimbledonem pożegnała się również Mirra Andriejewa. 18-latka przegrała po dwóch tie-breakach z Belindą Bencic. Właśnie to spotkanie wyłoniło przeciwniczkę Świątek w walce o historyczny awans do finału londyńskiego turnieju.
Rosjanie nazwali Świątek "oszustką". Kuriozalna argumentacja
Potyczki Świątek z rosyjskimi zawodniczkami budzą duże zainteresowanie ze strony rosyjskich mediów. Nie inaczej było tym razem. Zdziwienie, a zarazem politowanie wywołać mogła opinia wygłoszona na łamach portalu "sportbox.ru".
Prowokująco brzmi już tytuł artykułu brzmiący "Polska oszustka rujnuje turniej życia rosyjskiej tenisistki. Świątek nie może żyć bez podłości". W dalszej części nie poskąpiono byłej liderce rankingu WTA złośliwości. Wskazano m.in. na niedawną aferę dopingową z udziałem Polki.
Rosjanie wskazują na "brudne sztuczki", których Świątek miała dopuścić się w starciu z ich faworytką. O co w zasadzie chodzi? Przywołano sytuację z drugiego gema trzeciego seta. Tuż po tym jak Polka przełamała rywalkę bez straty żadnego punktu i prowadziła już 2:0, swoją szansę na odrobienie strat miała Samsonowa. Rosjanka aż czterokrotnie mogła przełamać serwis Świątek, lecz każda z prób spełzła na niczym. Rosjanie zwrócili uwagę na jedno zachowanie Polki. "Będąca na granicy przegranej trzy razy podrzuciła piłkę, ale nie zaserwowała". Można przypuszczać, że zdaniem autora ten "występek" Świątek zdeprymował Samsonową na tyle, że ta finalnie odpadła z turnieju.
W czwartek Świątek stoczy z Belindą Bencić bój o finał Wimbledonu. Relację z tego spotkania będzie można śledzić w Interia Sport.















