Świątek opuściła Madryt we łzach. Teraz ogłasza. Wyciekła brutalna prawda
- W niektórych momentach czułam się dobrze, a w innych naprawdę źle - powiedziała Iga Świątek niedługo po tym, jak skreczowała w meczu trzeciej rundy WTA 1000 Madryt przeciwko Ann Li. - Wiedziałam, że to będzie trudne, ale mimo to chciałam spróbować - dodaje reprezentantka Polski.

Na start Mutua Madrid Open Iga Świątek pokonała Ukrainkę Darię Snigur 6:1, 6:2. Dzięki temu awansowała do trzeciej rundy hiszpańskiego "tysięcznika", w której zmierzyła się z Ann Li.
W pierwszym secie rywalizacja była niezwykle wyrównana. Doszło do tie-breaka, w którym 7:4 triumfowała Amerykanka. Potem Polka doprowadziła do remisu po kapitalnej partii zakończonej wynikiem 6:2. I kiedy wydawało się, że spokojnie może powalczyć o zwycięstwo, stało się coś niespodziewanego.
Świątek ogłasza, prosto z Madrytu. Tuż po kreczu
Przy stanie 0:2 na korcie pojawili się lekarze. Świątek zgłosiła problemy zdrowotne, zażyła tabletkę, jednak finalnie ta nie pomogła na tyle szybko, aby kontynuować grę. Mistrzyni Wimbledonu była zmuszona skreczować przy wyniku 6:7, 6:2, 0:3, co oznaczało porażkę i odpadnięciem z WTA 1000 Madryt.
Na oficjalnej stronie WTA ukazały się pomeczowe wypowiedzi naszej tenisistki. Okazuje się, że... od dwóch dni zmaga się z chorobą.
- Ostatnie dwa dni były dość okropne, chyba złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych momentach czułam się dobrze, a w innych naprawdę źle. Nie miałam ani odrobiny energii, nie czułam się stabilnie i po prostu fizycznie czułam się naprawdę kiepsko - ujawniła Polka.
- Wiedziałam, że to będzie trudne, ale mimo to chciałam spróbować, bo już dwa razy w karierze chorowałam, a i tak większość meczów udało mi się wygrać. Myślę, że to zależy od skali problemów zdrowotnych, tym razem było gorzej niż wcześniej - dodała.
Zaraz po ostatnim gemie 24-latka opuściła madrycki kort ze łzami w oczach. Nie mogła pogodzić się z faktem, iż nie jest w stanie rywalizować. Od drugiego seta widać było, że momentami dosłownie "słania się na nogach". Była nieswoja, ospała. Teraz wiemy, że za wszystko odpowiadała choroba.














