Iga Świątek dotarła do finału tegorocznych zmagań WTA 1000 w Cincinnati bez straty seta. Już sam awans do najlepszej "4" wiązał się z pewnym historycznym wydarzeniem. Nasza reprezentantka została najmłodszą zawodniczką w erze Open, która po raz trzeci z rzędu zameldowała się w półfinale turnieju w stanie Ohio. Raszynianka nie zamierzała na tym poprzestać, chciała w końcu zagrać w decydującym starciu w tej lokalizacji. 24-latka dokonała tej sztuki dzięki zwycięstwu z Jeleną Rybakiną.
Mecz Polki z reprezentantką Kazachstanu od początku stał na bardzo wysokim poziomie. Jako pierwsza swoją przewagę zdołała wyklarować mistrzyni Wimbledonu sprzed trzech lat. W pewnym momencie było już 5:3 30-15 dla 26-latki, przy serwisie naszej zawodniczki. Wtedy jednak Świątek zanotowała rewelacyjną końcówkę premierowej partii. Natchniona Iga prezentowała się fenomenalnie także przez większość drugiego seta. Rybakina do końca próbowała walczyć o odrobienie straty, ale raszynianka na to nie pozwoliła. Ostatecznie triumfatorka londyńskiego Szlema z tego sezonu wygrała 7:5, 6:3.
Finałową rywalką Świątek okazała się Jasmine Paolini. Włoszka dość niespodziewanie zameldowała się w decydującym starciu w Cincinnati. Wykorzystała jednak swoją okazje, po drodze pokonała także Coco Gauff. W półfinale sprawiła sobie trochę kłopotów, gdyż mogła domknąć pojedynek z Weroniką Kudiermietową w dwóch partiach. Ostatecznie triumfowała dopiero po trzecim secie. Dzięki temu doszło do szóstego bezpośredniego starcia pomiędzy Igą i Jasmine. W dotychczasowym H2H dominowała Polka: bilans 5-0 w oficjalnych potyczkach, tylko jeden stracony set. W czterech meczach 24-latka traciła zaledwie trzy lub cztery gemy. Nasza reprezentantka była zatem wyraźną faworytką - nie tylko ze względu na historię ich starć, ale także formę, jaką pokazała w półfinale.
WTA Cincinnati: Iga Świątek kontra Jasmine Paolini w finale singla
Mecz rozpoczął się od serwisu Paolini. Zanosiło się na łatwego gema dla Włoszki, gdyż prowadziła już 40-0. Potem popełniła jednak podwójny błąd serwisowy i zrobiło się ciekawiej. Nagle Świątek doprowadziła do stanu równowagi. Mimo to Idze nie udało się wywalczyć ani jednego break pointa. Po piątej okazji Jasmine zgarnęła premierowe "oczko" do swojego dorobku. Po zmianie stron dość nieoczekiwanie przewagę straciła 24-latka. Mistrzyni tegorocznego Wimbledonu miała 40-15, ale potem przegrała trzy akcje z rzędu i pojawiła się piłka na 2:0 dla Włoszki. Przy pierwszej okazji Polka wyszła z opresji, jednak później nastała kolejna szansa. I wówczas zobaczyliśmy kolejny błąd ze strony Igi.
W trakcie trzeciego rozdania sytuacja nie uległa zmianie, przez co tenisistka z Italii potwierdziła przewagę przełamania. U Świątek wciąż można było dostrzec nerwowe zagrania, a Paolini robiła swoje. Po 15 minutach gry na tablicy wyników widzieliśmy zaskakujący rezultat - 3:0 dla Jasmine. Po chwili nasza reprezentantka w końcu doczekała się pierwszego gema na swoją korzyść, chociaż nie obyło się bez problemów. Z 30-0 zrobiło się 30-30, ale kluczowe dwa punkty powędrowały do raszynianki. Podczas piątego rozdania zobaczyliśmy lepszą grę w wykonaniu Polki. Doczekała się dwóch break pointów z rzędu przy serwisie Włoszki. Przy pierwszym z nich 29-latka popełniła błąd ze smecza i doszło do odrobienia straty przełamania. Po zmianie stron Świątek w pewnym stylu wyrównała na 3:3.
Nasza tenisistka nie zamierzała się zatrzymywać. W następnym gemie wyszła ze stanu 15-30 i wywalczyła sobie czwarte "oczko" z rzędu po kapitalnej końcówce. Po niemrawym starcie, Polka odnajdywała swój właściwy rytm. Coraz lepiej serwowała, pojawiały się asy. Nawet jeśli w trakcie ósmego rozdania zrobiła się równowaga po utracie prowadzenia 40-15, to 24-latka skutecznie rozegrała końcówkę i wyszła na 5:3. Po chwili Paolini przerwała kapitalną passę gemową po stronie naszej reprezentantki. Iga musiała zatem zamykać premierową odsłonę przy swoim serwisie.
Dziesiąte rozdanie dostarczyło ogromnych emocji. Było 15-30 z perspektywy Świątek, po czym Polka wygrała świetną akcję oraz posłała znakomite podanie. Pojawił się setbol dla raszynianki. Wtedy wyratowała się jednak Włoszka i doprowadziła do stanu równowagi. W kolejnych minutach obserwowaliśmy break pointy dla Jasmine. Po drugim z nich tenisistka z Italii wróciła do gry, wyrównując na 5:5. To nie był koniec zwrotów akcji. Końcówkę jedenastego gema lepiej wytrzymała Iga. Od stanu 30-30 młodsza z zawodniczek wygrała dwie wymiany i ponownie wyszła na prowadzenie z przełamaniem. Druga szansa na zamknięcie seta została już wykorzystana przez Polkę. Świątek w znakomitym stylu utrzymała podanie do zera i po 57 minutach gry triumfowała w pierwszym secie 7:5.
Na starcie drugiej odsłony zobaczyliśmy kapitalną pracę w defensywie w wykonaniu Igi. Od stanu 30-30 nasza reprezentantka pokazała niesamowitą próbkę swoich możliwości i zdobyła przełamanie już na "dzień dobry". Po zmianie stron próbowała je potwierdzić. Prowadziła 30-0, ale później oglądaliśmy break pointy powrotne dla Paolini. Niestety przy trzeciej okazji Świątek posłała piłkę do korytarza deblowego i zrobiło się 1:1. W trzecim gemie raszynianka miała 30-15 przy podaniu. Od tego momentu punkty wędrowały jednak na konto Jasmine. Dzięki temu Włoszka po raz pierwszy w drugiej partii znalazła się z przodu.
Po chwili Iga zanotowała lepszy gem przy swoim serwisie, a potem ruszyła po kolejne przełamanie. Na koniec piątego rozdania pogubiła się Paolini, popełniła kilka błędów. Dzięki temu zrobiło się 3:2 dla Polki z przewagą breaka. Po zmianie stron obserwowaliśmy kolejny zacięty gem. Najpierw zobaczyliśmy piłkę na dwa "oczka" przewagi dla Świątek, potem break pointa dla Włoszki. A przy nim Jasmine wywalczyła powrotne przełamanie po akcji meczu. Reprezentantka Italii popisała się niesamowitą pracą w defensywie i minęła na koniec wymiany naszą tenisistkę. Dzięki temu znów mieliśmy remis.
Panie poszły na wymianę ciosów. W następnym gemie to Iga zanotowała powrót ze stanu 15-30. Rozdanie zakończyła w podobny sposób, co kilka minut wcześniej rywalka - poprzez minięcie. Po wygranej akcji raszynianka dała upust swoim emocjom, wyrażając ogromne zadowolenie z faktu, że od razu udało się odzyskać prowadzenie. Tym razem nasza reprezentantka zdołała je potwierdzić, chociaż nie bez problemu. Musiała wracać ze stanu 15-40, ale zrobiła to skutecznie, wspomagając się m.in. serwisiem.
Po chwili Jasmine utrzymała podanie do zera i przerzuciła presję zamykania potyczki na stronę Polki. Mistrzyni tegorocznego Wimbledonu podołała wyzwaniu. Ostatecznie Świątek pokonała Paolini 7:5, 6:4 po 109 minutach walki i po raz pierwszy w karierze wygrała turniej WTA 1000 w Cincinnati. To już 24. tytuł raszynianki w głównym cyklu kobiecych zmagań. Dzięki tej wygranej, 24-latka awansuje na pozycję wiceliderki rankingu kosztem Coco Gauff. W związku z tym to nasza reprezentantka zostanie rozstawiona z "2" podczas tegorocznego US Open.
Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek - Jasmine Paolini jest dostępny TUTAJ.
















