Świątek nie przypominała samej siebie. Takie obrazki to rzadkość. Nagłe poruszenie
3 - na tyle gemów było stać Maddison Inglis w meczu z Igą Świątek. Polka bez większych problemów uporała się z reprezentantką gospodarzy, dzięki czemu w ćwierćfinale Australian Open zagra z Jeleną Rybakiną. W trakcie poniedziałkowego pojedynku momentami nasza tenisistka pozwała sobie na zagrania, których na co dzień nie oglądamy w jej repertuarze. Jedno z nich wywołało niemałe poruszenie.

W 1/8 finału Australian Open na drodze Igi Świątek niespodziewanie pojawiła się Maddison Inglis (168. WTA). Australijka wskoczyła do tej rundy po tym, jak z turnieju wycofała się Naomi Osaka. Tym sposobem reprezentantka gospodarzy stanęła przed szansą na awans do ćwierćfinału.
Marzenia z głowy szybko wybiła jej jednak druga rakieta świata. W pierwszym secie mistrzyni ostatniej edycji Wimbledonu nie pozwoliła wyszarpać rywalce ani jednego gema, notując kolejnego "bajgla" w Wielkim Szlemie. Dopiero na początku drugiej odsłony Inglis cieszyła się z wygranego gema.
Ależ zagranie Świątek. Tego nie widzimy na co dzień
I w tym przypadku stwierdzenie "cieszyła się" jest jak najbardziej adekwatne. Australijka dosłownie wybuchła z radości. Wiedziała, że tego dnia nie może liczyć na zbyt wiele. "Po zmianie stron, gdy Inglis doczekała się swojego punktu, na trybunach zapanowała ogromna euforia. W taki sposób Australijczycy chcieli wspomóc swoją reprezentantkę" - relacjonował Mateusz Stańczyk z Interii Sport.
W tym starciu Iga Świątek czuła się naprawdę pewna siebie. Doskonale świadczy o tym to, co stało się w czwartym gemie drugiego seta. Przy wyniku 30:15 (z perspektywy Polki) i podaniu Maddison Inglis wiceliderka światowego rankingu nękała przeciwniczkę kierunkowymi forhendami. W pewnym momencie, kiedy Australijka zagrała do strony bekhendowej, 24-latka... zagrała skrót.
Nie był to idealny drop shot, jednak zmusił rywalkę do podejścia pod siatkę. Australijka odegrała tak, że Świątek skończyła całą akcję precyzyjnym lobem. Trzeba przyznać, że rzadko kiedy widujemy Polkę, która podejmuje takie decyzje. W "normalnej rzeczywistości" z pewnością zdecydowałaby się na topspinowe zagranie po linii lub po krosie. Ale tym razem wykorzystała szerszy repertuar swoich umiejętności.
Kiedy, jak nie teraz? Wielu ekspertów zaznacza, że pod wodzą Wima Fissette'a Iga Świątek powinna próbować nowych rozwiązań. I namiastkę tych prób w postaci skrótu zakończonego wygranym punktem obejrzeliśmy w poniedziałkowym spotkaniu.
"Iga Świątek zdobywa FENOMENALNY punkt przeciwko Maddison Inglis podczas Australian Open. Kombinacja drop shot + lob. Genialna konstrukcja punktu" - czytamy na profilu "The Tennis Letter" w mediach społecznościowych, gdzie internauci również docenili 24-latkę za to zagranie.
W ćwierćfinale Australian Open Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Relacja na żywo w Interii Sport.













