Świątek nie mogła gorzej trafić. "Iga wie, że jest w dołku"
Iga Świątek wygrywa 1. rundę Wimbledonu z Taylor Townsend, ale to nie był łatwy mecz. - Po losowaniu mieliśmy nawet obawy, że Iga może przegrać ten mecz - mówi nam Paula Kania-Choduń, olimpijka i mistrzyni Polski w tenisie przypominając, że Polka jest w dołku i potrzebuje takiego meczu na odbicie. - I może to był ten mecz. Obrazki, jakie oglądaliśmy po tym spotkaniu, mogłyby o tym świadczyć.

Dariusz Ostafiński, Interia: Za nami pierwszy mecz Igi Świątek w Wimbledonie. Była droga przez mękę, choć dość nieoczekiwana, jak się weźmie pod uwagę ten pierwszy, w sumie łatwo wygrany set.
Paula Kania-Choduń, olimpijska, ekspertka tenisowa: - Nie użyłabym stwierdzenia: nieoczekiwana i już tłumaczę dlaczego. Gadaliśmy sobie nawet z kolegami w studio Eurosportu przed meczem, że będzie ciężko, bo Townsend jest doświadczona w grze podwójnej, bo świetnie gra wolejem, bo ma dojście do siatki, dobry slajs, lewą ręką, w ogóle jest wszechstronna. A jeszcze dobrze czyta grę. Słowem ma atuty, które są dla Igi niewygodne. Od samego początku Townsend wywierała bardzo dużą presję na serwisie Igi, m.in. wchodząc w kort, stąd tyle podwójnych błędów. W pierwszym secie nie była aż tak skuteczna w tym elemencie, ale konsekwencją doprowadziła do wygrania drugiej partii.
Postraszyła Igę Świątek. "To działa"
Rozumiem, że chciała postraszyć w ten sposób Igę. To w ogóle działa?
- Działa. To jest taka duża presja wywierana na rywala. I to jest presja wywierana przez przeciwniczkę, która dobrze returnuje, ma dużo meczów nagranych, a przez to, że jest dobrą deblistką, zna też smak zwycięstwa w wielkim szlemie, zna te korty centralne. To duża wartość. Townsend ewidentnie wyszła wygrać. Nie była wystraszona, miała konkretny cel.
A po drugiej stronie stała Iga Świątek z konkretnymi ciężarami. Nasza zawodniczka była faworytką, bo w końcu broni tytułu.
- I proszę zwrócić uwagę, jak fajnie Iga starała się odbić te pytania o to, że broni tytułu, że otwiera imprezę na korcie centralnym. Mówiła, że nie ma oczekiwań, że nie kładzie na siebie wielkiej presji. Mówiąc to, ewidentnie chciała uwierzyć, że to prawda. Ale tak się nie da, bo na końcu jest zawodniczką broniącą tytułu. Wszystkie oczy są na nią skierowane. Wszyscy się interesują, bo przyjechała na Wimbledon z nowym trenerem. My dziennikarze i eksperci też jednak kierujemy dyskusję na te tory, z których Iga próbuje uciec. I na końcu faktycznie wychodzi tak, że Iga dźwiga te ciężary. I nawet nie wiemy, jak one są wielkie, bo my wiemy tylko o sporcie, a życia prywatnego nie znamy, a to też ma wpływ, bo w końcu każdy z nas ma problemy, a to rzutuje też na granie.
Paula Kania o sytuacji Świątek. "Zrzuciła wielki głaz"
Pewne jest chyba to, że Iga Świątek musi coś zrobić, bo z takim graniem, jak w meczu z Townsend nie ma szans na wiele.
- Grasz tak, jak pozwala przeciwnik. Jest też jednak tak, że te lepsze zawodniczki sprawiają, że podnosisz swój poziom gry. Nie możesz "zagrać padła", jak wychodzisz przeciwko Sabalence. Odpowiadając jednak wprost na pytanie, to ja zawsze staram się patrzeć pozytywnie. I o meczu z Townsend myślę sobie, że to był ciężar i taki wielki głaz, który został zrzucony.
Co miałoby o tym świadczyć?
- Choćby te łzy Igi. Widać było, że ciśnienie zeszło i dała temu upust. Z tymi łzami w oczach podeszła do wywiadu i to było takie ludzkie, mówiło, ile to wszystko Igę kosztuje. Każdy ma emocje, każdy płacze, Iga nie jest wyjątkiem, ani robotem. Fajnie powiedział Łukasz Kubot, że on brałby taki sezon, jak ma teraz Iga w ciemno. A przecież mówimy o problemach trzeciej rakiety świata. Wielu z nas się w tę tezę wpisuje, wychodząc z założenia, że taka zawodniczka, jak Iga celuje w wygranie szlema. W Paryżu się nie udało, więc mówi się o dołku. I sama Iga pewnie wie, że jest w dołku. Wracając do pierwszej myśli, chcę powiedzieć, że mam nadzieję, że to będzie taki mecz, który pozwoli jej się odbić.
"Mieliśmy obawy, że Iga Świątek może przegrać ten mecz"
To już trochę zgłupiałem i nie wiem, czy się cieszyć, czy płakać? W końcu Townsend nie stoi najlepiej w rankingu WTA.
- Jednak Townsend potrafi. I choć gra więcej debla niż singla, to był to trudny pojedynek na otwarcie. Iga mogła trafić lepiej. Przecież mieliśmy nawet obawy, że Iga może przegrać ten mecz. Rywalka miała atuty i to mocne. A jednak Świątek wygrała, a teraz zagra z Karoliną Pliskovą. I znów nie będzie łatwo, bo Pliskova była parę lat temu w finale i potrafi grać.
Czyli na łatwą wygraną nie ma co liczyć?
- To Wielki Szlem, tam nie ma słabych rywalek, a tych najlepszych na świecie nie brakuje. Iga kiedyś przyzwyczaiła nas do łatwych wygranych. Niemal wszystko kończyła na dwóch setach. Teraz jednak nie jest w tej topowej formie. Nie ma pewności siebie, musi rzeźbić.
Gdyby jednak sprawdziła się teoria, że mecz z Townsend był na odbicie, to może z Pliskovą będzie lepiej.
- Każdy mecz jest inną historią i ciężko je porównać. Jak masz na liczniku dużo meczów, jak masz wysoki "confidence", to możesz zmienić wszystko. Rok temu nikt na Igę nie stawiał, a ona przed Wimbledonem zagrała dobry turniej z finałem w Bad Homburg, a potem poszło.
Czy Wimbledon odblokuje Świątek?
Teraz w Bad Homburg przegrała w pierwszym meczu.
- Trzeba jednak liczyć, że może ten Wimbledon to jest taki turniej, który ją odblokuje, da jej luz, który pozwoli lepiej grać. Alternatywą jest przerwa, ale nie ma co gdybać. Skupmy się na tym, że Iga poszła do przodu po trudnym meczu, że to dźwignęła. Jak wyciągnie dobre wnioski, to może być lepiej.
Choć ja już i takie teorie słyszałem, że zmiana trenera da efekt najprędzej na US Open, a może dopiero w przyszłym roku.
- Iga jest doświadczona, wie, czego chce. Takie zmiany mogą dać szybkie efekty, bo to w końcu świeża krew i nowe spojrzenie od dochodzącej osoby. Chyba że mówimy o tym, że nowy trener wprowadza jakieś detale techniczne do gry. Na to na pewno trzeba poczekać. Inna sprawa, że czasem takie zmiany nie dają efektu, czasem potrzebne są takie bardziej drastyczne.
Martwią mnie jeszcze te liczby. Liczba podwójnych błędów, to 9, a niewymuszonych ponad trzydzieści.
- Proszę nie być takim pesymistą. Nie mówię, że to dobrze, ale to się może zmienić. Jeśli to był mecz na wyjście z dołka, na odbicie, to tak będzie. Zresztą, jakbyśmy mieli o tym rozmawiać, to trzeba by dodać, że musiałby się też poprawić pierwszy serwis. To by wiele zmieniło. Najważniejsze, że duże ciężary zrzucone, a Iga gra dalej.






![Pokonały Polki, później bolesna porażka. Bez wygranego seta [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1BHQTW4RKL9H-C401.webp)

![Tak grał Jannik Sinner. Droga do finału Wimbledonu 2026 [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1B92CWL9J0AF-C401.webp)


