Świątek nie dała szans rywalce, wystarczyły 42 minuty. Triumf Polek na BJK Cup w Gorzowie
Po tym, jak Katarzyna Kawa wywalczyła pierwszy punkt dla Polek w starciu z Vivian Yang, wszystkie oczy zostały zwrócone na Igę Świątek. Wiceliderka rankingu stanęła przed szansą, by zagwarantować naszej reprezentacji zwycięstwo w rywalizacji z Nową Zelandią. 24-latka zmierzyła się z notowaną na 909. miejscu w kobiecym zestawieniu Elyse Tse. Mistrzyni Wimbledonu wywiązała się z roli murowanej faworytki. Nie dała najmniejszych szans rywalce, wygrywając 6:0, 6:1 w zaledwie 42 minuty.

Po godz. 15:00 rozpoczął się pierwszy mecz trzydniowego turnieju play-off BJK Cup w Gorzowie Wielkopolskim. Nasze reprezentantki przystąpiły do rywalizacji z Nową Zelandią. Na otwarcie zobaczyliśmy w akcji Katarzynę Kawę. To właśnie na doświadczoną 32-latkę postawił kapitan Dawid Celt w singlowym pojedynku z przyjezdnymi zawodniczkami. Tenisistka pochodząca z Krynicy-Zdroju niespodziewanie miała sporo problemów na początku starcia z notowaną na 941. miejscu w rankingu Vivian Yang. W pewnym momencie była piłka na 5:2 dla rywalki Kawy. Później Katarzyna opanowała sytuację i ostatecznie triumfowała 6:4, 6:4.
To dawało Polkom duży komfort w rywalizacji z Nową Zelandią. Tym bardziej, że po 32-latce do gry wkroczyła nasza liderka - Iga Świątek. Ewentualna wygrana mistrzyni Wimbledonu 2025 oznaczała, że nasze tenisistki będą miały zagwarantowane zwycięstwo w tym starciu jeszcze po singlach. Dzisiejszą rywalką raszynianki była Elyse Tse, plasująca się na 909. miejscu w kobiecym zestawieniu. Dla sześciokrotnej triumfatorki imprez wielkoszlemowych stanowiło to zatem pewną nowość, bowiem dawno nie grała z tak nisko notowaną przeciwniczką.
BJK Cup: Iga Świątek kontra Elyse Tse
Mecz rozpoczął się od... podwójnego błędu serwisowego Świątek. Nasza reprezentantka szybko jednak zapomniała o tamtym zdarzeniu, od razu poprawiła się przy kolejnej akcji. Po tym, jak utrzymała swoje podanie do 30, zaczęła dominować na korcie. Po zmianie stron Tse również zainaugurowała swojego gema od podwójnego błędu serwisowego. Miała świadomość, że musi ryzykować, bo returny Igi potrafią zrobić różnice. I rzeczywiście - Polka mocno wykorzystywała słabsze podanie przeciwniczki. Raszynianka natychmiastowo przejmowała inicjatywę i sprawiała mnóstwo kłopotów Elyse.
Różnica poziomów była niepodważalna. Reprezentantkę Nowej Zelandii stać było tylko na wygrywanie pojedynczych wymian. Sam bilans wygranych akcji mówił sam za siebie - Świątek zgarnęła 24, a przeciwniczka - tylko 7. To przełożyło się na rezultat 6:0 po zaledwie 19 minutach gry. Iga posiadała 100% skuteczność po pierwszym serwisie. U Tse wyglądało to zdecydowanie gorzej, bowiem 909. rakieta świata zgarnęła tylko 43% takich akcji.
Początek drugiej części spotkania przebiegał według takiego samego schematu, co ostatnie gemy premierowej odsłony. Szybko zrobiło się 3:0 z perspektywy Świątek. W trakcie czwartego rozdania doszło do zaskakującej sytuacji. Chociaż Iga prowadziła 30-15 na returnie, później zaczęła popełniać proste błędy. Po jednym z nich Tse zdobyła pierwsze "oczko". W trakcie 35. minuty meczu Elyse podniosła ręce w geście triumfu, celebrując wygrany gem.
Jak się później okazało - było to jedyne rozdanie wygrane przez zawodniczkę z Nowej Zelandii. Co więcej, Świątek nie pozwoliła już na wygranie ani jednego punktu przez rywalkę. Iga totalnie zdominowała końcówkę rywalizacji. Po 42 minutach gry przypieczętowała zwycięstwo 6:0, 6:1 w potyczce z Elyse oraz triumf całej drużynie w rywalizacji z krajem położonym nieopodal Australii. Mimo rozstrzygnięcia, zostanie rozegrany jeszcze debel, bowiem w końcowym rozrachunku może się liczyć każde spotkanie.
Katarzyna Kawa - Vivian Yang 6:4, 6:4
Iga Świątek - Elyse Tse 6:0, 6:1
DEBEL - wstępnie: Linda Klimovicova/Martyna Kubka - Jade Otway/Erin Routliffe
stan rywalizacji: 2-0 dla Polski
Dokładny zapis relacji z meczu Polska - Nowa Zelandia jest dostępny TUTAJ. Transmisje z BJK Cup w Gorzowie Wielkopolskim można śledzić na sportowych antenach Polsatu.

















