Świątek miała już dość. To jeszcze nie koniec. Potwierdzenie dla WTA
Iga Świątek od dłuższego czasu miała już dość przeładowanego terminarza, powodującego ogromne obciążenie organizmu topowych tenisistek. I w końcu postanowiła działać, czego efekty widzieliśmy już w tym sezonie. Na podobny ruch zdecydowała się Aryna Sabalenka. Ale to wcale nie jest koniec. Władze WTA mogą być tego niemal pewne, a potwierdzeniem tej tezy są słowa Eliny Switoliny, które ta wypowiedziała w rozmowie z WP Sportowe Fakty przed starciem z Polkami w Billie Jean King Cup.

Reprezentacja Polski rozpocznie dziś w Gliwicach walkę o awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup. Rywalkami naszych tenisistek będą Ukrainki. Kapitan Dawid Celt nie zdołał namówić na występ w biało-czerwonych barwach Igi Świątek, a pod jej nieobecność obowiązki numeru jeden w naszej kadrze musi wziąć na siebie Magda Linette.
- Nie patrzę na to w kategoriach liderki, raczej odpowiedzialności za zespół. Każda z nas wnosi swoją jakość i doświadczenie. To nie jest dodatkowa presja, tylko naturalna rola, która wynika z lat gry i chęci uczestniczenia w kadrze - powiedziała 55. zawodniczka rankingu WTA w rozmowie z Interią.
Ukraińscy fani natomiast będą liczyć zwłaszcza na Elinę Switolinę, która notuje udany start sezonu. 31-latka już na samym jego początku wygrała turniej w Auckland, a później dotarła do półfinału Australian Open i prestiżowej imprezy w Indian Wells oraz stoczyła bój o tytuł w Dubaju, przegrywając z Jessicą Pegulą. Dzięki temu wskoczyła na siódme miejsce w światowym rankingu.
A przypomnijmy, że Elina Switolina przedwcześnie zakończyła poprzednią kampanię, odwieszając swoją rakietę już we wrześniu. - Ostatnio nie czuję się sobą. Nie jestem w odpowiednim stanie emocjonalnym i nie czuję się gotowa do gry, dlatego kończę sezon w tym momencie - tłumaczyła wówczas powody swojej decyzji.
Switolina wprost o Świątek i Sabalence. "Będzie ich coraz więcej"
Teraz u progu rywalizacji z reprezentacją Polski Ukrainka wróciła do tego tematu w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty, potwierdzając, że między innymi za sprawą tamtego ruchu może teraz błyszczeć formą.
- Na pewno, choć sama należę do tych, które akurat w poprzednim sezonie grały najmniej, bo miałam za sobą tylko szesnaście turniejów. Imprez obowiązkowych jest zbyt dużo, a ranking sprawia, że wiele zawodniczek gra mimo psychicznego wyczerpania - stwierdziła Elina Switolina.
To narracja, która wybrzmiewa już od dłuższego czasu także w wypowiedziach Igi Świątek. Ba, Polka ogłosiła już, że nie patrząc na ranking, zamierza w tym sezonie odpuścić niewygodne dla niej imprezy w trosce o swoją formę, kondycję i stan mentalny. I słowa już dotrzymała, bo zabrakło jej podczas tysięcznika" w Dubaju, podobnie jak Aryny Sabalenki, co odbiło się szerokim echem.
O ich ruch zapytana została Elina Switolina, która uważa, że to wcale nie koniec takich sytuacji. I jakby na potwierdzenie dla władz WTA podkreśla, że w najbliższym czasie nie będzie brakowało kolejnych zawodniczek, które zrezygnują z występu nawet w najważniejszych z rankingowego punktu widzenia turniejach.
- Będzie ich coraz więcej. Tak każe zdrowy rozsądek. Wiem, że kwestie finansowe i rankingowe są istotne, ale to zła motywacja. Jasne, niektóre zawodniczki po prostu lubią dużo grać, budują w ten sposób pewność siebie. Moja perspektywa jest jednak inna. Zdecydowałam, że na tym etapie kariery i w mojej sytuacji życiowej, gdy jestem matką, potrzebuję więcej czasu w domu. To pozwala mi złapać dystans oraz świeżość - powiedziała reprezentantka Ukrainy, szykująca się do niezwykle ważnego meczu z Polską.














![Syn Piotra Zielińskiego zachwycił przed kamerą. Nagranie hitem sieci [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MSQLG3KOQO6RF-C401.webp)