Po tym, jak turniej US Open nie poszedł do końca po myśli Polki, Iga Świątek szukała kolejnego zwycięstwa w swojej karierze w Korei Południowej. I po trzysetowej batalii z Jekatieriną Aleksandrową je znalazła. Rosjanka wygrała w pierwszej partii 6:1, aż trzykrotnie przełamując raszyniankę, jednak później to Polka była górą.
Ostatecznie Iga Świątek przebudziła się po wysokiej porażce w pierwszym secie i w kolejnych partiach zagrała zdecydowanie lepiej, wygrywając 7:6(7:3), 7:5. Okazuje się, że dokładnie 12 lat po sukcesie Agnieszki Radwańskiej, Świątek wygrała w niemalże takim samym stylu.
Polka zamykała konkurs, walczyła o złoto. Czekano na to całe mistrzostwa
Chwilę po zwycięstwie Świątek taki komunikat. Nie ma mowy o pomyłce
Uwagę na wynik spotkania Świątek z Aleksandrową zwrócił dziennikarz i komentator Dawid Żbik. Radwańska, wygrywając turnieju w Seulu, również rozstawiona była z numerem jeden - podobnie, jak w tym roku Iga Świątek.
- 2013, rozstawiona z "1" Agnieszka Radwańska wygrywa turniej w Seulu po przegraniu pierwszego seta w finale. 2025, rozstawiona z "1" Iga Świątek wygrywa turniej w Seulu po przegraniu pierwszego seta w finale - napisał na portalu "X".
Jak się okazuje, to jeszcze nie koniec podobieństw pomiędzy dwiema legendarnymi, polskimi tenisistkami. Obie w momencie triumfowania w stolicy Korei Południowej miały 24 lata.
Dyspozycja Igi Świątek w pierwszym secie może być w pełni zrozumiana, jeśli spojrzymy na jej poprzednie dwa pojedynki. Ze względu na złe warunki atmosferyczne, jej ćwierćfinałowe spotkanie zostało przesunięte, jednak to nie spowodowało opóźnienia w dalszej części turnieju. Chwilę po awansie do półfinału, Polka musiała już walczyć o finał.
Teraz jednak Iga Świątek w pełni może cieszyć się triumfem w Korei Południowej, wykorzystując nieobecność w turnieju Aryny Sabalenki.















