Świątek kompletnie bezradna w Rzymie. To ona nazwała ją "fałszywą". Zaczęło się od IO
Już niebawem Iga Świątek rozpocznie rywalizację na Internazionali d'Italia. W zeszłym roku reprezentantka Polski pożegnała się z turniejem w Rzymie już po drugim meczu. Wówczas jej oprawczynią okazała się Danielle Collins. Nie od dziś wiadomo, że obie tenisistki - łagodnie mówiąc - nie są najlepszymi przyjaciółkami.

W poprzednim sezonie Iga Świątek do WTA 1000 Rzym podchodziła po dotkliwej porażce (1:6, 1:6) z Coco Gauff w półfinale z Madrytu. Był to (i nadal jest) ostatni przystanek przed Roland Garros. Na start Polka pewnie pokonała Elisabettę Cocciaretto. Reprezentantka gospodarzy zdołała ugrać zaledwie jednego gema (6:1, 6:0).
W trzeciej rundę Świątek trafiła na swoją "ulubienicę", czyli Danielle Collins. Mało kto spodziewał się, że Amerykanka może ograć naszą tenisistkę na ziemnym korcie. A tak właśnie się stało.
Kompletna niemoc Igi Świątek w Rzymie. Nadeszły wielkie zmiany
W pierwszym secie starsza z tenisistek rozbiła Raszyniankę aż 6:1. W drugiej partii pojedynek stał się dużo bardziej wyrównany, jednak ostatecznie to Collins domknęła mecz rezultatem 6:1, 7:5. Tuż po zakończeniu starcia Polka nie owijała bawełnę.
W trakcie spotkania nie radziła sobie z emocjami, skupiała się tylko na negatywach. Ze skwaszoną miną zwracała się do swojego sztabu, momentami była kompletnie bezradna - przede wszystkim wobec samej siebie.
- Rozmawialiśmy i doszliśmy do pewnych wniosków. Więc tak, muszę po prostu trochę zmienię swoje nastawienie, ponieważ... Nie wiem, mam wrażenie, że nie byłam obecna, żeby walczyć i rywalizować. Skupiłam się na błędach. To źle, nie robię tego dobrze. Tak więc, skupiam się na złych rzeczach po swojej stronie. Postaram się to zmienić - opowiadała na gorąco.
Tym razem żadnej "bomby" po wygranej z czterokrotną mistrzynią Roland Garros nie wrzuciła Amerykanka. - Wiele razy grałam przeciwko Idze. Zazwyczaj to ona wygrywa. Czasami możesz być naprawdę bardzo blisko wygranej, grasz swój najlepszy tenis i przegrywasz, ale dzisiaj to nie był ten przypadek - tłumaczyła Collins, choć nie zawsze jej słowa były aż tak wyważone i dyplomatyczne.
Z pewnością wielu kibiców pamięta, co stało się podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu. Wówczas - podczas meczu Świątek i Collins - reprezentantka USA skreczowała przy stanie 1:6, 6:2, 1:4 z powodu problemów zdrowotnych. I przy okazji pożegnania z Polką nazwała ją... "fałszywą" i "nieszczerą". Mało kto przypuszczał, że w tamtym momencie rozpocznie się jeden z najgłośniejszych konfliktów w damskim tourze.
Od tamtej pory Dnielle Collins regularnie prowokowała i dawała do zrozumienia, że nie darzy Igi Świątek zbytnią sympatią. Przy okazji United Cup w sezonie 2024/2025 Amerykanka podczas przywitania drużyn Polski i USA ostentacyjnie odwróciła głowę, kiedy przyszło jej podać rękę młodszej koleżance. Media błyskawicznie wychwyciły jej zachowanie.
Po przegranej z Collins w Rzymie Świątek czekała na rewanż. Ten nadszedł na zeszłorocznym Wimbledonie. Wtedy to Polka nie dała rywalce żadnych szans. W trzeciej rundzie pokonała Amerykankę 6:2, 6:3, a koniec końców sięgnęła po tytuł wielkoszlemowy. Było to ich ostatnie z łącznie dziesięciu spotkań. Osiem z nich wygrywała nasza tenisistka. Tylko dwa razy udało się triumfować Danielle Collins.
Obecnie raczej nic nie wskazuje na to, aby konflikt obu zawodniczek narastał czy w ogóle był aktualny. Amerykanka - dosyć ciepło, bez zbędnej kpiny czy ironii - wypowiadała się o 24-latce, kiedy ta zmieniła trenera na Francisco Roiga i trenowała pod wodzą Rafaela Nadala w jego akademii. - Myślę, że kiedy miałaś sukces, który Iga już osiągnęła, zwłaszcza w młodym wieku, to jedyna osoba, z którą możesz pracować w tej chwili (o treningach z Nadalem w Hiszpanii - red.) To osoba, która była na najwyższym, zdecydowanie najwyższym poziomie, i ty też byłaś na tym poziomie. Więc to może być przerażające dla każdej zawodniczki z toru, jak będzie prezentowała się Iga Świątek z nowym trenerem - mówiła 32-latka, która nadal nie wróciła do gry po zeszłorocznym US Open.
Jak Iga Świątek poradzi sobie w tegorocznym turnieju Internazionali d'Italia? Zmagania rozpocznie od meczu z Darią Kasatkiną lub Caty McNally.














