Świątek czekała na mecz z Lys, a tu Niemka już triumfuje. Nocna wieść z Sydney
Trwa trzeci dzień United Cup 2026, ale wciąż bez udziału Polaków, bowiem pierwsze spotkanie z udziałem naszej reprezentacji przewidziano dopiero na jutro. Dziś w akcji można było za to zobaczyć grupowych rywali. Do gry wkroczyła m.in. tenisistka, która w poniedziałek ma się zmierzyć z Igą Świątek. Mowa oczywiście o Evie Lys. Gdy Raszynianka oczekiwała na swoje premierowe starcie, Niemka już miała okazję do celebracji zwycięstwa. Dokonała tej sztuki w efektownym stylu.

Iga Świątek ma za sobą kilkutygodniowy okres przygotowawczy w Polsce oraz trzy występy w pokazowym turnieju World Tennis Continental Cup, który odbył się w Shenzhen pod koniec grudnia. Odliczanie do pierwszego oficjalnego spotkania Raszynianki w sezonie 2026 powoli dobiega końca. Już za niewiele ponad 24 godziny wiceliderka rankingu WTA pojawi się na korcie, by rozegrać premierowe starcie w nowej kampanii rozgrywek. Jej przeciwniczką będzie Niemka - Eva Lys. Po blisko 12 miesiącach panie ponownie zmierzą się w Australii, tym razem w ramach United Cup na terenie Sydney.
W momencie, gdy Świątek oczekiwała na tę batalię, 23-latka już dzisiaj zaprezentowała się na korcie położonym w Ken Rosewall Arena. Nasi zachodni sąsiedzi przystąpili w niedzielę do rywalizacji z Holandią. Pierwszym meczem tego pojedynku było właśnie starcie z udziałem Lys. Zawodniczka, która dotarła do czwartej rundy Australian Open 2025, stanęła do walki z Suzan Lamens. Co ciekawe, panie zagrają wspólnie w deblu podczas tegorocznej edycji zmagań w Melbourne. Dziś przekonaliśmy się, która z nich jest lepiej przygotowana do nowej kampanii rozgrywek, a ponadto zobaczyliśmy, jaki poziom prezentują najbliższe rywalki Igi.
United Cup: Eva Lys kontra Suzan Lamens
Mecz rozpoczął się od serwisu Lys. Już w pierwszym gemie Niemka posiadała drobne problemy. Musiała wracać ze stanu 15-30, ale zrobiła to skutecznie. Po chwili zawiązał nam się festiwal przełamań, który dobiegł końca dopiero w... siódmym rozdaniu. Chociaż Lamens posiadała aż trzy break pointy, ostatecznie nie zdołała wykorzystać żadnego z nich. Eva przetrwała trudną końcówkę gema i powiększyła swoje prowadzenie do trzech "oczek".
To był kluczowy moment premierowej odsłony. Tuż przed zmianą stroni 40. rakieta świata korzystała z przerwy medycznej ze względu na odciski, ale nie wybiło jej to z rytmu. W trakcie ósmego rozdania ponownie dobrała się do serwisu przeciwniczki. W efekcie Suzan ani razu nie utrzymała swojego podania w tej partii, mimo że serwowała aż czterokrotnie. Finalnie set zakończył się wynikiem 6:2 na korzyść wyżej notowanej tenisistki.
Początek drugiej części pojedynku mógł zaniepokoić fanów Lys. Podczas jednej z akcji delikatnie podkręciła kostkę, ale na szczęście niegroźnie, dzięki czemu mogła kontynuować rywalizację. Pierwsze dwa gemy obfitowały w okazje na przełamanie, ale premierowego breaka w tej odsłonie zobaczyliśmy dopiero w czwartym rozdaniu. To był najlepszy fragment Evy w całym spotkaniu. Niemka zgarnęła w sumie trzy "oczka" z rzędu i przejęła kontrolę nad widowiskiem.
Lamens próbowała jeszcze odwrócić losy partii, miała nawet break pointa w siódmym gemie. Finalnie 40. zawodniczka rankingu wyszła jednak z opresji. W końcówce obserwowaliśmy sporo ciekawych wymian. Ósmy gem okazał się tym ostatnim. Po efektownej wymianie Lys wykorzystała drugiego meczbola i triumfowała w całym pojedynku 6:2, 6:2. Po niej na kort wyszedł Alexander Zverev, który pokonał Tallona Griekspoora 7:5, 6:0. Dzięki temu Niemcy zapewnili sobie zwycięstwo w rywalizacji z Holandią i jutro od godz. 7:30 czasu polskiego powalczą o pierwsze miejsce w grupie podczas potyczki z naszą reprezentacją.














