Aryna Sabalenka jest w tym sezonie do bólu powtarzalna, lecz nie do końca w taki sposób, w jaki sobie wymarzyła. W dwóch z trzech dotychczasowych turniejów Wielkiego Szlema liderka rankingu WTA docierała aż do finału. Podczas Australian Open przegrała jednak walkę o tytuł z reprezentantką Stanów Zjednoczonych Madison Keys, a na kortach Rolanda Garrosa udanie przeciwstawiła jej się kolejna z Amerykanek - Coco Gauff.
Tylko na Wimbledonie Białorusinka spisała się nieco gorzej, niespodziewanie odpadając "już" w półfinale po przegranej 4:6, 6:4, 4:6 z... a jakże - Amerykanką Amandą Anisimovą. 23-latka napisała na londyńskich kortach trawiastych piękną historię, ale w wielkim finale nie miała żadnego argumentu i w walce z Igą Świątek nie ugrała choćby jednego gema.
Wróćmy jednak do Sabalenki, która ze względu na wielkoszlemowe potknięcia nie może uznać tego sezonu za w pełni udany, choć i tak jest przecież dla niej wyśmienity. 27-latka wygrała turnieje w Brisbane, Miami oraz Madrycie, a świetnie spisywała się także pod koniec minionego sezonu, przez co aktualna sytuacja w światowym rankingu wygląda z jej perspektywy doprawdy kapitalnie.
Sensacyjne słowa. Co tam się stało? Tak nazwał Igę Świątek
Kapitalny wyczyn Sabalenki w rankingu WTA. Czegoś takiego nie było od lat
W najnowszym notowaniu rankingu WTA - opublikowanym tuż po zakończeniu Wimbledonu - Aryna Sabalenka dopisała do swojego konta 780 punktów, przez co ma ich już na koncie aż 12 420. Jak wylicza WTA, dzięki temu została pierwszą zawodniczką od 2015 roku, która zdołała przekroczyć granicę 12 000 punktów. Jako ostatnia dokonała tego Serena Williams, której licznik dobił aż do 12 721 "oczek" podczas rozgrywanego przed dekadą turnieju US Open.
Sabalenka, której konsekwencja i stabilność zaowocowały 10 wielkoszlemowymi półfinałami w jej 11 ostatnich występach, notuje w tym sezonie niesamowity bilas 47-9. Jej 56 rozegranych meczów to wynik lepszy niż w przypadku wszystkich pozostałych zawodniczek z TOP 50 rankingu. Wcześniej w tym miesiącu 27-latka została pierwszą zawodniczką, która zakwalifikowała się do tegorocznej imprezy WTA Finals w Rijadzie
WTA podkreśla jednak także, że z osiągnięcia, które celebruje obecnie Aryna Sabalenka, mogła cieszyć się wcześniej Iga Świątek, której jednak niewiele zabrakło do powtórzenia wyczynu Sereny Williams. Polska tenisistka zatrzymała się jednak przed rokiem na 11 695 punktach. Obecnie, będąc na trzecim miejscu w rankingu, ma ich na koncie 6 813 i traci do Aryny Sabalenki 5 607 "oczek".
Końcówka sezonu będzie jednak pod tym względem dla Białorusinki niezwykle wymagająca. Pierwsza rakieta świata będzie w niej broniła aż 5 025 punktów. Będzie je więc głównie tracić lub najlepszym wypadku utrzymywać się na podobnym poziomie, choć ma oczywiście drobny margines do poprawy. Jednak nie tak duży jak choćby Iga Świątek. Polka może bowiem zwiększyć swój dorobek o grubo ponad 7 000 punktów, co sprawia, że walka o fotel liderki rankingu WTA na koniec sezonu to wciąż sprawa otwarta. Nie wykluczone, że jej rozstrzygnięciem będziemy pasjonować się dopiero w trakcie tegorocznych finałów w Rijadzie.









![F1: GP Włoch 2026. O której i gdzie oglądać wyścig? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000N8Z6FDSV3RMT8-C401.webp)
![Ekstraklasa: Lech - Raków. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9A7WAWQYNEYR-C401.webp)

