Sensacyjna porażka, a potem takie słowa o Idze Świątek. Wybuch śmiechu na trybunach
Niestety, Iga Świątek nie powtórzy wyniku sprzed roku i tym razem nie zagra w finale turnieju WTA w Dubaju. Drogę do niego zamknęła jej w piątkowym meczu rosyjska tenisistka Anna Kalinska, która ograła liderkę światowego rankingu w dwóch setach 6:4, 6:4. Po wygranym spotkaniu 25-letnia zawodniczka z uznaniem wypowiedziała się na temat naszej reprezentantki, a jej słowa w pewnym momencie wywołały wybuch śmiechu na trybunach.

Przed rokiem Iga Świątek dotarła aż do finału turnieju WTA w Dubaju, w którym musiała uznać wyższość Czeszki - Barbory Krejcikovej. Tym razem polska tenisistka zatrzymała się na półfinale, w którym przegrała 4:6, 4:6 z Rosjanką Anną Kalinską.
Problemy Igi Świątek rozpoczęły się w pierwszym secie, gdy prowadziła 4:2. Później przegrała sześć kolejnych gemów, co nakręciło jej przeciwniczkę. Liderka rankingu WTA znajdowała się na przeciwległym biegunie i w końcu - po swoim nieudanym zagraniu w drugiej partii - nie wytrzymała i ze złości rzuciła rakietą o kort, za co otrzymała po chwili ostrzeżenie.
Ostatecznie Iga Świątek walczyła do samego końca, lecz nie była w stanie wydrzeć rosyjskiej tenisistce awansu.
WTA Dubaj. Iga Świątek komplementowana przez Rosjankę po przegranej
Po spotkaniu Polka była komplementowana przez swoją rywalkę, która podkreśliła, z jaki wielkim wyzwaniem przyszło jej się mierzyć. - To świetna zawodniczka. Wiedziałam, że jeśli nie pozostanę spokojna, a przy tym nie będę grała agresywnie, po prostu mnie zniszczy - powiedziała Anna Kalinska, wywołując wybuch śmiechu na trybunach.
A po chwili kontynuowała:
Taki właśnie był mój plan, bym cały czas była agresywna i by Iga Świątek cały czas musiała być w ruchu. Jestem niezwykle szczęśliwa. Iga Świątek jest niesamowita. Cieszę się, że miałam okazję się z nią zmierzyć. I jestem pewna, że w przyszłości jeszcze wielokrotnie staniemy naprzeciw siebie
Droga Anny Kalinskiej do finału delikatnie rzecz ujmując nie była "usłana różami". Choćby w ćwierćfinale przyszło jej zmierzyć się z inną tenisistką z czołówki rankingu - Cori "Coco" Gauff.
- To zdecydowanie wielki zastrzyk pewności siebie. Jestem bardzo zadowolona z mojego zespołu. Dziękuję trenerze, dziękuję wszystkim. Praca z nimi to wielka przyjemność. Fizycznie czuję się znacznie lepiej, niż przed rokiem. W tym miejscu wielki szacunek dla mojego trenera od przygotowania fizycznego, który nas ogląda. To dało mi wiele pewności siebie, by grać na tak wysokim poziomie - przyznała Rosjanka.
W wielkim finale Anna Kalinsa zmierzy się z reprezentantką Włoch - Jasmine Paolini, która pokonała Soranę Cirsteę 6:2, 7:6(6) - To świetna zawodniczka, która walczy o każdą piłkę. Grałam przeciwko niej w Australii, to był bardzo trudny mecz. To będzie świetny finał. Postaram się pokazać to, co we mnie najlepsze - zadeklarowała Rosjanka.











