To klasyczna sytuacja, gdy sportowiec z krwi i kości znajduje się w sytuacji, w której do końca nie wiadomo, jak na szybko zważyć osiągnięty wynik. Wiadomo, że za jakiś czas Ludmiła Samsonowa dużo mocniej doceni fakt, że w Londynie znalazła się w najlepszej ósemce turnieju. A przeciwko Idze Świątek, która zaczyna coraz bardziej lubić trawę, miała również swój znakomity moment w drugim secie.
Samsonowa: Poprawić te rzeczy, które teraz były dla Igi wygodne
Z drugiej strony jest jednak najświeższa okoliczność, która nie pozwala popadać w euforię, bo chwilę wcześniej zeszło się z kortu pokonaną.
- Jeśli popatrzeć na to wszystko, co wydarzyło się przez te tygodnie, to jest to niewiarygodne. Oczywiście, to szaleństwo, gdzie doszła i rzecz niewiarygodna. Natomiast teraz muszę zrozumieć, co mogę zrobić, by jeszcze się poprawić. Więc teraz nie jest łatwo mówić o tym dobrym, ale oczywiście jest wiele dobrych rzeczy do wyciągnięcia - stwierdziła Rosjanka.
Jedną ze słabości u Samsonowej zazwyczaj była strona mentalna, nic więc dziwnego, że po takim turnieju pierwsze, co przyszło jej na myśl, gdy została zapytana, z czego warto się ucieszyć, powiedziała:
- Myślę, że teraz jestem silniejsza psychicznie. Mogę rozegrać więcej meczów na wysokim poziomie. Oczywiście dzisiaj z Igą był najwyższy poziom. Myślę, że wszyscy wiedzą, że to ona jest tą, którą szczerze mówiąc, tak, chciałabym pokonać. Może w przyszłości, ale... Muszę po prostu ciężej pracować, ale staję się silniejszą zawodniczką. Powoli, ale myślę, że tak się przeobrażam - oceniła niegdysiejsza reprezentantka Włoch, a Rosjanka z krwi i kości.
Zapytana, czy w grze Igi Świątek jest coś, z czym naprawdę trudno sobie poradzić, wypowiedziała się bez wchodzenia w szczegóły.
- Na pewno jest naprawdę, ale to naprawdę solidna. Ale myślę, że mogę poprawić kilka rzeczy w swojej grze, które teraz były dla niej dogodne. Stać mnie na lepszy tenis - zapewniła, doceniając samą w siebie za przeciwstawienie się Polce w drugim secie. - Oczywiście, że jestem z siebie dumna.
W ostatnim pytaniu do Samsonowej dziennikarz zwrócił uwagę na to, że Świątek jest specjalistką od gry na kortach ziemnych, ale w tym roku dobrze radzi sobie na trawie. Dopytana, jak to jest zmierzyć się z nią właśnie na tej nawierzchni, odparła:
- Myślę, że jest dość podobnie, bo kiedyś raz z nią grałam na kortach ziemnych. Ale myślę, że nie ma dużej różnicy między wszystkimi nawierzchniami. Natomiast uważam, że w tej chwili Świątek jest bardziej pewna siebie również na trawie. Jednak uważam, że jej gra jest dość podobna na wszystkich nawierzchniach - podsumowała Ludmiła.
Artur Gac, Wimbledon















