Iga Świątek nie wygrała w tym roku Wielkiego Szlema, więc bardzo chce awansować do WTA Finals. Mecz z Xinyu Gao, to początek bitwy o start w prestiżowym turnieju. - I już wiemy, że łatwo nie będzie. I nawet nie chodzi o to, że spotkanie z Gao, to nie był wielki mecz Igi Świątek - mówi Andrzej Person.
Prowadziła 5:0 i przegrała. Bał się meczu Świątek z Chinką w Chinach
Jednak po kolei. Zacznijmy od meczu z Gao, która jest 244. w rankingu WTA. - A jednak bałem się tego meczu. Z dwóch powodów - przyznaje Person. - Wiele razy brałem udział w mistrzostwach, igrzyskach i ważnych turniejach tenisa stołowego, gdzie Chińczycy dominowali, dominują i dominować będą. Z doświadczenia wiem, że rywale Chińczyków mogli liczyć na dobry wynik z nimi w Europie, ale już nie w Chinach, bo w domu ci Chińczycy grali dwa razy lepiej. Gao to potwierdziła, nie grała jak zawodniczka z trzeciej setki, ale o wiele lepiej.
- Meczu z Gao bałem się jednak także z innego powodu - dodaje nasz ekspert. - Wciąż mam w pamięci to spotkanie z Qinwen Zheng z US Open, gdzie Iga prowadziła już 5:0 i przegrała. Jeśli do tego dodamy, że Iga miała dłuższą przerwę, to jasno widać, że trochę tych znaków zapytania było. Kluczowe było jednak to, jak mocno postawi się Chinka w Chinach. I muszę przyznać, że Gao dzielnie walczyła. W drugim secie deptała Idze po piętach, była dosłownie o krok.
Świątek zaczyna grę o WTA Finals. Jest plan B
- Iga na tle Gao grała poprawnie. Kiedy trzeba było, wrzuciła drugi bieg. To wystarczyło, bo przecież chodziło tylko o przetarcie i dobre wejście w ten turniej. Pod tym względem plan został wykonany - zauważa Person, wyrażając jednak obawy, że gorzej może być z realizacją drugiej części planu. Powodzenie ataku na WTA Finals będzie zależało od kilku spraw.
- Po pierwsze od tego, w jakim kierunku pójdzie gra samej Igi. Po drugie dalej mam obawy związane z Chinkami. Jakby tak Iga w drodze do finału tego turnieju znowu wpadła na Zheng, to mogłoby być różnie. Jeśli w US Open nie dała jej rady, to w Pekinie miałaby dwa razy trudniej. No i jeszcze jedno. Tak, jak cieszyłem się po wygranej z Gao, tak straciłem humor, jak sobie przypomniałem, co gra Sabalenka. Iga, chcąc awansować do WTA Finals musi wygrać jeden z tych dwóch chińskich tysięczników. Z taką Sabalenką może być o to trudno. Iga dołożyła jeszcze do planów turnieje rangi WTA500, ale nie wiem, czy ten plan B zadziała i czy to wystarczy do awansu. Bądźmy jednak dobrej myśli - kończy Person.













