Podczas tegorocznej edycji "tysięcznika" w Cincinnati Diane Parry rozegrała do tej pory trzy spotkania. Niewiele zabrakło, aby pożegnała się z turniejem już w pierwszej rundzie. Jej starcie z Amerykanką Caroline Dolehide trwało ponad dwie godziny i zakończyło się wynikiem 6:4, 7:6 (9).
Później Francuzka pokonała w trzech setach wyżej notowaną Elise Mertens (2:6, 6:2, 6:2). W trzecim pojedynku także potrzebowała trzech partii. Mierzyła się ze swoją rodaczkąLois Boisson. Znów przegrała pierwszą odsłonę (4:6), jednak w dwóch kolejnych spisała się zdecydowanie lepiej (6:4 i 6:3).
Tak gra rywalka Świątek. Unikatowy styl
Tym sposobem dotarła do 1/8 finału. Teraz jej przeciwniczką będzie Iga Świątek. Na co dzień Polka nie mierzy się z tenisistkami pokroju 23-latki. Nie chodzi o miejsce w rankingu (66. WTA), a o styl gry, jaki na korcie prezentuje Francuzka.
Diane Parry jest praworęczna. Kiedy piłka leci na lewą stronę jej ciała, najczęściej korzystna z jednoręcznego bekhendu, co już samo w sobie jest bardzo wyjątkowe wśród pań. Na palcach jednej ręki można policzyć zawodniczki, które praktykują tego typu zagranie. Bekhend wykonywany przy użyciu jednej ręki jest spektakularny, ale jednocześnie często mało efektywny. Szczególnie w dobie dzisiejszego tempa i prędkości, jakie generuje czołówka. Nie bez powodu dwuręcznym gra ponad 97-98 proc. tenisistek.
Kiedy już najbliższa rywalka Świątek musi zagrać bekhendem, wybiera ten jednoręczny. Przy takim trzymaniu rakiety najczęściej decyduje się na mocno rotowanego slajsa. Widać, że docelowo piłki po takim uderzeniu mają lądować pod linią, jednak Francuzka często posyła je na środek kortu, w okolice karo serwisowego, co świadczy o niedokładności. Rzadziej próbuje zagrać jednoręczny bekhend z rotacją awansującą, którym mogłaby utrzymać wymianę. Taką decyzję zazwyczaj podejmuje, kiedy piłka jest jałowa i krótka.
Nie oznacza to, że nie potrafi wykonać bekhendu oburącz. W Ostrawie (dotarła do półfinału), kiedy przyglądaliśmy się jej występom, przemiennie korzystała z obu odmian. Przynajmniej podczas rozgrzewki. W meczach - również w Cincinnati - króluje jedna ręka.
Przy całej tej analizie trzeba zwrócić uwagę na jedno - Parry regularnie unika bekhendu jak ognia. Jeśli tylko ma czas, obiega piłkę i przechodzi na odwrócony forhend. No właśnie, forhend - to jej ulubione i najlepsze zagranie. Z forhendu trzymanego chwytem semi-western reprezentantka Francji potrafi posłać prawdziwą bombę, najczęściej bardzo płaską, tuż nad siatką. W ten sposób zdobywa najwięcej punktów. Próby zagrania winnera bekhendowego często kończą się niepowodzeniem, ale czasami cięte, agresywne i przede wszystkim nieprzyjemne dla przeciwniczki slajsy z dojściem pod siatkę bywają groźne.
Jednoczesnym atutem i bolączką jest jej mocno umięśniona sylwetka. Prawego bicepsa Diane Parry nie powstydziłby się żaden zawodnik ATP. Ale jak wiemy - mięśnie potrzebują tlenu, dlatego przy dłuższych wymianach poruszanie się po korcie nie jest najmocniejszą stroną 23-latki. Co z serwisem? W ostatnim spotkaniu przeciwko Lois Boisson statystyka skuteczności pierwszego podania wyniosła 62.4 proc.
Na papierze - Francuzka nie ma zbyt wielu argumentów, aby jakkolwiek zagrozić błyszczącej formą Idze Świątek. Można przypuszczać, że po uderzeniach na bekhend rywalki Polka jeszcze śmielej będzie wybierać się pod siatkę, aby kończyć akcje wolejami. Ale to tylko teoria. Wszystko rozstrzygnie się na korcie. Ten sezon w wykonaniu Parry jest bardzo dobry. Osiągnęła największy sukces wielkoszlemowy podczas domowego Rolanda Garrosa, dochodząc do 4. rundy. Na koncie ma również m.in. trzy wygrane turnieje rangi WTA 125.
Obie panie grały ze sobą raz - w 1/16 finału igrzysk olimpijskich w Paryżu. Wówczas reprezentantce gospodarzy udało się ugrać po jednym gemie w obu setach, poległa 1:6, 1:6. Na WTA 1000 Cincinnati 2026 Świątek i Parry zmierzą się w środę 19 sierpnia, po godz. 16:00 polskiego czasu.















