To był prawdziwy pokaz siły w wykonaniu Igi Świątek. Tak w skrócie zrelacjonować można to, co wydarzyło się w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego w Toronto, w finałowym boju Polki z Jeleną Rybakiną. Reprezentantka Kazachstanu nie miała większych szans z rozpędzoną 25-latką, gładko przegrywając w dwóch setach.
Po spotkaniu obu zawodniczkom nie zabrakło klasy, która przejawiła się w gestach wzajemnego szacunku. Jako pierwsza podczas dekoracji głos zabrała pokonana w finale wiceliderka rankingu WTA, zwracając się bezpośrednio do Igi Świątek.
- Trudno odnaleźć słowa. Dziś starałam się grać jak najlepiej, ale to nie wystarczyło. Gratulacje, Iga dla ciebie i sztabu za świetny turniej. Dziękuję wam za kapitalną atmosferę. To była niezwykła impreza. Mam nadzieję, że wrócę tu już niebawem - przekazała Kazaszka.
Podziękowała przy tym organizatorom i wszystkim odpowiedzialnym za przebieg turnieju, a także członkom swojego sztabu.
- Dziękuję mojemu zespołowi. Bez was awans do finału byłby niemożliwy. Mam nadzieję, że będziemy to kontynuować. Dziękuję też tym, których tu nie ma - powiedziała, mając na myśli zapewne przede wszystkim nieobecnego na trybunach w Toronto trenera Stefano Vukova.
Tak zachowała się po finale. Zagadkowy gest Świątek. Widział cały świat
WTA Toronto. Świątek pokonała Rybakinę. Wymiana uprzejmości po finale
Potem przy mikrofonie stanęła Iga Świątek, która miała okazję, by odpowiedzieć Jelenie Rybakinie, także przemawiając do niej i całego jej teamu.
Po pierwsze - Jelena, gratuluję wspaniałego turnieju. Rozegrałaś wymagające spotkania. Jesteś wspaniałą współzawodniczką
I dodała: - Gra z tobą zawsze jest trudna, mamy za sobą ważne mecze i jestem pewna, że jeszcze wiele przed nami. Tak więc gratulacje dla ciebie i dla twojego zespołu. Na pewno zobaczymy się na kolejnych turniejach. Mam nadzieję, że w finale.













