Reklama

Reklama

Robert Zieliński: Iga ma problem. Cofa się, zamiast rozwijać

Iga Świątek to giga talent i kiedyś może być numerem 1 na świecie, ale w Melbourne dobry jest tylko wynik. Polka gra coraz słabiej, zamiast coraz lepiej. Półfinał AO zawdzięcza przede wszystkim szczęśliwej drabince, trafiła na przeciętne rywalki. Pierwsza dobra, Danielle Collins, zmiotła ją z kortu. Błędem było zwolnienie trenera Piotra Sierzputowskiego - pisze bezkompromisowo Robert Zieliński.

Harriet Dart, Rebecca Peterson, Darja Kasatkina, Sorana Cirstea, Kaja Kanepi - to zestaw tenisistek, które Iga Świątek pokonała w drodze do półfinału Australian Open. Zawodniczek dość przeciętnych, co najwyżej średnich, grających - jak Cirstea czy Kanepi - dobry turniej, ale opadających z sił w decydujących setach. 

Patrząc na chłodno i obiektywnie, bez kibicowskiego zacięcia - gdyby w którejkolwiek rundzie Świątek trafiła w tym roku w Melbourne na dobrą tenisistkę, już nie mówię, że będącą w takiej formie jak Barty czy Collins, ale choćby na Osakę, Badosę czy Sakkari, to Polki w tym półfinale by nie było.

Reklama

Danielle Collins pokazała, w którym miejscu jest Iga Świątek

Stwierdzam to z żalem, nie satysfakcją, bo wszyscy jesteśmy Idze bardzo życzliwi i mocno jej kibicujemy. Gdy po meczu z Kanepi napisałem, że mimo zwycięstwa Świątek grała bardzo słabo i w takiej dyspozycji nie ma żadnych szans w półfinale z Collins, kilku internautów na profilu facebookowym Polsatu Sport (których wypowiedzi bardzo sobie cenimy i cieszymy się z interakcji i polemiki) było święcie oburzonych, uważając, że szargam świętości i nie można krytykować gry Igi, skoro awansowała do półfinału turnieju wielkoszlemowego. 

Owszem, można, a nawet trzeba. Konstruktywnie wskazywać na problemy i trzeźwo oceniać sytuację. Wielu innych internautów podzielało moje krytyczne zdanie na temat formy Igi w Melbourne.

Wszystko to, niestety, zostało obnażone w meczu z Collins, która grała w czwartek znakomicie, agresywnie, dynamicznie. Była takim papierkiem lakmusowym tego, w którym miejscu jest teraz Iga. Na jej tle Polka nie istniała, poza drugą fazą pierwszego seta. W obu setach szybko zrobiło się na początku po kilkunastu minutach 4:0 dla Amerykanki. Różnica była ogromna. 

Brawa dla Igi, że mimo wszystko nie odpuściła, w pierwszym secie zdołała ugrać cztery gemy, choć w pewnym stopniu było to możliwe dzięki lekkiemu rozprężeniu Amerykanki po wysokim prowadzeniu i jej bardziej zachowawczej grze.

Więcej w serwisie polsatsport.pl

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama