Radykalny krok Igi Świątek. Polka ogłasza już na konferencji
- Cóż, trzeba ufać procesowi, to pewne. Szczerze mówiąc wyniki przestały mnie już obchodzić. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno tak dalej funkcjonować. Dlatego naprawdę staram się po prostu odpuścić. Nie osiągam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, skoro ich nie ma. Nie jestem jeszcze na tym poziomie. Muszę zacząć pracę od podstaw i starać się poprawić swoją grę - zapowiedziała Iga Świątek, ogłaszając niejako moment zwrotny w swojej karierze po porażce w 3. rundzie Wimbledonu.

Słowa, które padły na końcu angielskiej części konferencji prasowej z udziałem Igi Świątek po przegranym pojedynku z Alexandrą Ealą - Filipinka wygrała w dwóch setach 7:6(9), 6:2 - są de facto najważniejsze. Okazuje się bowiem, że Iga Świątek doszła do ściany, potrzebuje radykalnej zmiany podejścia, aby odbudować swoją karierę.
Iga Świątek przeformatowuje swoje podejście do tenisa
Czy tak postawiona sprawa okaże się najwłaściwszym lekarstwem, powiedzielibyśmy panaceum? Czas pokaże...
- Za mną trudny mecz. Miałam wrażenie, że Alexandra grała odważniej w kluczowych momentach. W tie-breaku obie miałyśmy wiele okazji, by wcześniej rozstrzygnąć seta na swoją korzyść, ale to nie poszło po mojej myśli. Mimo wszystko czuję, że zagrałam lepiej niż w Bad Homburg. Trzeba więc po prostu patrzeć w przyszłość - to z kolei słowa 25-latki z początku spotkania z mediami po przegranej batalii z pozycji obrończyni tytułu.
Świątek bardzo szybko otrzymała pytanie, jak trudno było jej pod względem mentalnym podnieść się w drugim secie po przegraniu tak zaciętego tie-breaka w pierwszej partii. "Czy miało to duży wpływ na wynik?" - usłyszała.
- Myślę, że trudniej było mi mentalnie pogodzić się z tymi nieudanymi returnami przy wolnych serwisach. Muszę przyznać, że znacznie trudniej jest odebrać taki serwis niż ten standardowy. Wiem, że był wolny. Wiem dokładnie, jak piłka do mnie doleci. To zupełnie inny rytm niż ten, z którym zazwyczaj mam do czynienia przy returnie - stwierdziła 6-krotna triumfatorka Wielkich Szlemów, wciąż w regresie swojej dyspozycji.
Była gwiazda tenisa zaszokowana zachowaniem Abramowicz na meczu Świątek
- Jeśli chodzi o pierwszego seta, to była zacięta walka i wiem, że to trudne, gdy set trwa tak długo. Wiem, że jedna piłka w tę czy w tamtą stronę mogła wiele zmienić. Ale chciałam być w pełni obecna w drugim secie. Na początku popełniłam kilka niewymuszonych błędów. Potem... cóż, miałam wrażenie, że ona serwuje coraz wolniej, a mi coraz trudniej było te serwisy odbierać. To było dla mnie trudne do zaakceptowania - przyznała Raszynianka.
Z Londynu - Artur Gac











